Strona główna » Spis treści » Wierność małżeńska, a fantazjowanie o innej osobie

Wierność małżeńska, a fantazjowanie o innej osobie

Człowiek, podobnie jak wiele gatunków zwierząt, jest gatunkiem monogamicznym, łączącym się w długoletnie pary, a bardzo często w związki trwające całe życie. Mimo tego zjawisko zdrady małżeńskiej, rozwodów, zakochiwanie się i fantazjowanie o innej osobie w trakcie trwania długoletniego związku czy okresowych zauroczeń jest bardzo powszechne, mimo, że jest nieco tematem tabu.

Geny wierności

Jak to się dzieje, że mamy skłonność do monogamii? Co warunkuje takie skłonności u innych zwierząt? Lista zwierząt, które wykazują skłonności monogamiczne jest bardzo długa, jednak najpowszechniej to zjawisko występuje u ptaków i małych ssaków. Naukowcy szczególnie chętnie badają mechanizmy prowadzące do monogamii u norników preriowych, łąkowych i górskich, ponieważ pomimo, że bardzo blisko z sobą spokrewnione, te pierwsze tworzą pary monogamiczne, a drugie uprawiają promiskuityzm, czyli mówiąc po ludzku uprawiają seks bez miłości, nie wiążą aktywności seksualnej z więzami uczuciowymi.

Oksytocyna i wazopresyna – hormony monogamii

Okazuje się, że za różnice w tej sferze odpowiadają u norników receptory oksytocyny i wazopresyny. Są to neuroprzekaźniki odpowiedzialne za budowanie więzi społecznych, doświadczanie uczucia błogości, spełnienia i szczęścia związanego z chwilą obecną i swoim udziałem w satysfakcjonujących kontekstach relacyjnych. Okazało się, że zablokowanie u norników preriowych receptorów oksytocyny i wazopresyny, uczyniło z monogamicznych stworzeń, zwierzęta skore do przygodnych kontaktów seksualnych i braku preferencji w doborze partnera seksualnego. Tymczasem u ich poligamicznych krewnych – norników górskich – wszczepienie za pomocą wirusa genu receptorów wazopresyny zmieniło niegdyś poligamiczne zwierzęta w wiernych monogamicznych partnerów.

Ludzie posiadają dużo receptorów oksytocyny

Ludzie posiadają w mózgu bardzo duże ilości receptorów oksytocyny i wazopresyny. Jej duże ilości wydzielają się w wyniku kontaktów międzyludzkich, zwłaszcza związanych z dotykiem i bliskością. Trzymanie się za ręce, pocałunek, objęcie się, taniec czy seks i orgazm to bodźce powodujące wydzielanie się dużych ilości oksytocyny, która wiąże ze sobą ludzi, często na całe życie. Również za więź między rodzicami, a dzieckiem odpowiada oksytocyna. Poród i karmienie piersią to bodźce powodujące wyrzut potężnych ilości oksytocyny, budujących na zawsze silną więź między dzieckiem a matką.

Ilość receptorów oksytocyny różni się pomiędzy poszczególnymi ludźmi

Jak ze wszystkim, tak i z receptorami oksytocyny i wazopresyny bywa różnie. Ludzie są bardzo zróżnicowani między sobą. Różnimy się również skłonnością do pozostawania w monogamicznych związkach. Są ludzie, którzy posiadają mniej receptorów oksytocyny i wazopresyny, a jednocześnie więcej receptorów dopaminy (dopamina to hormon motywujący nas do poszukiwania nowości i poszukiwania nowych źródeł przyjemności).

Allel 334 – gen niewierności

Naukowcy nawet wyszczególnili konkretny wariant genowy u ludzi, który odpowiada za zwiększoną skłonność do zachowań poligamicznych. Jest to tzw. allel 334. Ten wariant genowy wykryto u 40% populacji w Szwecji. Jeśli ilość występowania tego wariantu genowego w Szwecji jest reprezentatywna na całą Europę, możemy się spodziewać, że prawie co druga osoba, którą znamy, nosi w sobie skłonności do poszukiwania nowych partnerów seksualnych i fantazjowania o nich będąc w długoterminowych związkach. Wciąż jest to temat tabu, bo chcemy wierzyć w miłość do grobowej deski, jednak jedno drugiego w moim odczuciu zupełnie nie wyklucza. Moje przemyślenia na ten temat opiszę poniżej.

Wiecznie nienasyceni poszukiwacze nowych doznań

Jak czytamy w książce „Mózg chce więcej. Dopamina” ludzie różnią się między sobą w zakresie ilości receptorów dopaminy. Dopamina to neuroprzekaźnik, który motywuje nas do poszukiwania przyjemności i odkrywania tego co nieznane, zdobywania tego co niedostępne. Są ludzie o większej skłonności do bycia zadowolonym z tego co mają tu i teraz (więcej receptorów oksytocyny i wazopresyny) i są wiecznie nienasyceni poszukiwacze nowych doznań i wyzwań (więcej receptorów dopaminy).

Dopamina motywuje nas do poszukiwania nowości, idealizując przyszłość

To właśnie dopamina odpowiada za motywowanie nas do poszukiwania nowych partnerów i do idealizowania ich (to drugie jest tutaj bardzo istotne). Również dopamina odpowiada za motywowanie nas do zarwania nocki na imprezę mimo nadchodzącego ważnego egzaminu i idealizowania jej przebiegu i skutków. To ten neuroprzekaźnik jest odpowiedzialny za pokusę zjedzenia całej paczki czekoladek i idealizowanie tego skutków (będzie tak przyjemnie, rozpłyniemy się w rozkoszy i słodyczy).

Rzeczywistość jednak zawsze ściąga nas na ziemię z tego dopaminowego haju. Nowy partner, po ustabilizowaniu się wydzielania dopaminy w mózgu, okazuje się nie tak ekscytujący i idealny jak nam się wydawało, jest człowiekiem z krwi i kości ze swoimi wadami, trudnościami i denerwującymi nawykami. Zarwanie nocki na imprezę? Było fajnie, szkoda tylko, że odchorowaliśmy to cały dzień, a teraz mamy na głowie poprawkę z egzaminu. Zjedzenie całej paczki czekoladek? Dopamina obiecywała rozpływanie się z rozkoszy, tymczasem po 3 czekoladkach przyjemność ustała, a teraz po zjedzeniu całej paczki czujemy się fatalnie zarówno psychicznie jak i fizycznie nas mdli.

Dopamina to taki czarodziej magik o ogromnej charyzmie, obiecuje nam złote góry i roztacza wizję krainy szczęśliwości, ale gdy magiczny pył opada, rzeczywistość chłosta nas zimnym wiatrem z deszczem w twarz. Mimo tego dopamina pcha ludzkość w kierunku ogromnych okryć i jest siłą napędową naszej cywilizacji jak i życia osobistego każdego człowieka. Może pchać nas w przepaść, ale też ciągnąć pod górę. To dzięki niej przemy do przodu pomimo przeciwności. Może być najlepszym sojusznikiem naszego spełnienia jak i jego najgorszym wrogiem.

W takich kategoriach właśnie postrzegam występujące zupełnie naturalnie u znacznej części osób pozostających w stałych związkach, okresowe zauroczenia, fascynacje i namiętności do innej osoby. Jako magiczny pył czarodzieja magika, który nie jest niczym innym jak fantasmagorią i iluzją krainy szczęśliwości.

Cykliczne zauroczenia, jedno gaśnie, pojawia się nowe

Niektórzy obserwują, że takie fascynacje pojawiają się u nich cyklicznie. Co dwa lata, co cztery, może co siedem. U innych pojawiają się bez żadnego wzorca i regularności. Po prostu coś się zmienia, hormony buzują, znajduje się obiekt westchnień i zaczynamy go idealizować. Silny, pierwotny pociąg pcha nas do tej osoby, mimo, że prawie nic o niej nie wiemy, przecież chcemy pozostać w naszym stałym związku, ten związek zapewnia nam dużo korzyści (stabilność, wsparcie, przewidywalność), mamy wspólną historię życia, być może mamy dzieci… Zaczynamy wątpić, czy coś się stało? Czy to już koniec? Czy już nigdy nie będziemy szczęśliwi z tą osobą? Stwierdzamy, że po prostu miłość się skończyła. Zakochaliśmy się w kimś innym. Nasz nowy obiekt westchnień wydaje nam się idealny, wyobrażamy sobie szczęśliwe i beztroskie chwile u jej/jego boku, wspaniałe doznania miłosne i seksualne.

Wydaje nam się, że ta osoba da nam to, czego nasz partner nie jest w stanie nam dać. Jednak najprawdopodobniej jest to złudzenie, które możemy w sobie żywić, ponieważ za mało znamy nasz nowy obiekt westchnień. Dopamina dba o to, by brakujące informacje uzupełnić idealizacją i wizją bezkresnej szczęśliwości obsypanej złocistą, błyszczącą mgiełką.

Taka jest właśnie magiczna moc dopaminy. Sprawia, że to co nieznane i nieodkryte, co w normalnym stanie umysłu (nie napędzonym dopaminą) budzi naszą niechęć, a może nawet lęk, w stanie dopaminowego podniecenia jawi nam się jak ziemia obiecana, do której potężne neurochemiczne siły pchają nasze ciało, umysł i duszę. Gdyby nie ten mechanizm w naszych mózgach ludzie nie odkryli by nowych lądów, nowych źródeł pożywienia, wynalazków i z pewnością nie wyruszyli by eksplorować przestrzeń kosmiczną.

Dopamina nagrody, a związki międzyludzkie

Jednak jaką wartość ma ten mechanizm w związkach międzyludzkich? Przede wszystkim ma wartość ewolucyjną. Gdyby nie ten mechanizm nigdy nie wyszlibyśmy z naszej wioski / rodziny, którą dobrze znamy, z którą wiążą nas silne więzi i która zapewnia nam bezpieczeństwo, ku zupełnie obcemu człowiekowi, by układać sobie z nim życie, niejednokrotnie wyrywając nasze korzenie, by je zapuścić w innym miejscu z obcym nam człowiekiem i wśród obcych nam ludzi, którzy są jego bliskimi.

Ten mechanizm pcha nas w ramiona człowieka, o którym nie wiemy jeszcze prawie nic, poza tym, że czujemy ku niemu nieodparty pociąg ciała i duszy i fascynację. Bez tego mechanizmu, nie byłoby miłości romantycznej i nie byłoby ciągłości naszego gatunku.

Ten mechanizm zwiększa też szanse różnorodności genetycznej potomstwa. Zróżnicowane genetycznie potomstwo, to zdrowsze potomstwo, szanse na to, że nasze geny zostaną przekazane dalej rosną. Nawet u ptaków monogamicznych (kormorany, mewy) obserwuje się, że samice pozwalają sobie na „skoki w bok” w celu zwiększenia różnorodności genetycznej swojego potomstwa.

Dopamina nagrody, a dopamina kontroli

W takim samym stopniu, w jakim obwody dopaminowe układu nagrody i pęd ku odkrywaniu tego co nowe służą ewolucji, służą jej również obwody kontroli (też napędzane dopaminą), które odpowiadają za zdolność do powstrzymania się od chwilowej przyjemności, do planowania długoterminowego i do funkcjonowania w złożonych, stabilnych i długotrwałych konstruktach społecznych. I jedno i drugie odpowiada za nasz ewolucyjny sukces jako gatunku. Oba te obwody współpracują ze sobą w celu zapewnienia nam umiejętności podjęcia najlepszych w danej chwili decyzji.

Konflikt między korzyścią długoterminową, a krótkoterminową

Jeśli więc żyjemy w świecie monogamicznych związków, jesteśmy umówieni z partnerem na związek monogamiczny i chcemy w takim związku pozostać z powodu licznych korzyści, w tym dla dobra naszych dzieci, a jasność tego celu mąci nam fascynacja nową osobą, wiedzmy, że oto obwody dopaminowe się uaktywniły i zaprzęgają całą biochemiczną maszynerię przeciwko naszemu związkowi i naszej woli pozostania w stałym związku.

Żeby pokonać nasz zdrowy rozsądek, dopamina nagrody tworzy iluzję, że wybór nowego partnera to obietnica długofalowej i stałej szczęśliwości. Obiecuje nam, że już nigdy nikogo innego nie będziemy potrzebować. Niestety rzeczywistość jest nieubłagana, zwiększone wydzielanie dopaminy nieuchronnie gaśnie, magiczny idealizujący blask niknie, a „nowy, idealny” związek stawia przed nami wyzwania i konflikty z którymi musimy się mierzyć jak w każdej innej bliskiej relacji z drugim człowiekiem. Życie to nie bajka, nie kończy się na uroczystym akcie zaślubin nieskończoną szczęśliwością i dobrostanem, tylko wystawia nas na próbę licznymi konfliktami, trudnościami i niezgodą. Pozytywna strona jest taka, że to dzięki takim doświadczeniom wzrastamy i wzbogacamy się jako ludzie.

Gdy czegoś nam brakuje w związku…

Czasem fantazje o innej osobie i zauroczenie może się pojawić wtedy, kiedy czegoś nam brakuje w obecnym momencie życia i związku. Dla przykładu jeśli brakuje nam uczucia wolności, nasze kochane obwody dopaminowe znajdą pomysł na to jak sobie to uczucie wolności zapewnić. Zobacz tam, z tą kobietą, z nią to sobie poszalejesz… nie to co z Twoją starą… co wieczór tylko netflix i pieluchy. Wyobraź sobie jak jeździcie razem na wakacje, jak każdy weekend spędzacie inaczej, jak zdobywacie złote góry… Taaak… musisz ją zdobyć. Napisz do niej. Zaproś na kawę… Mówię Ci człowieku, z nią znajdziesz to czego Ci tak brakuje, to jest anioł nie kobieta, jest idealna! Dreszcz podniecenia, przyjemnego oczekiwania spełnienia i przygody przebiega całe nasze ciało, aktywizuje układ nerwowy do wydatkowania energii na te podboje. Pod wpływem tych silnych bodźców mamy wrażenie, że znów chce nam się żyć.

Inną niezaspokojoną potrzebą może być potrzeba uwagi, troski, bliskości. Ten mężczyzna z pracy tak na mnie patrzy… poświęca mi uwagę… widać, że stać go na szarmanckie gesty i otoczenie kobiety uwagą… mój mąż to tylko siedzi na kompie albo na TikToku… Nawet na mnie na patrzy gdy do niego mówię… Może bym wyszła na kawę z tym gościem z pracy, tylko byśmy porozmawiali i pogrzałabym się w blasku jego zainteresowanych oczu… I już obwody dopaminowe znalazły dla nas rozwiązanie, już pokazały źródło z którego możemy czerpać, by zaspokoić potrzebę bliskości i bycia zauważoną. Już zwiększyło się wydzielanie neuroprzekaźników, które pchają nasze ciało w orbitę tego człowieka, już czujemy w trzewiach to radosne oczekiwanie na spełnienie.

Dopamina nagrody podsuwa nam wyidealizowany obraz nowej osoby

I tak oto zaczynamy płynąć w tą fantazję, w to przyjemne wyobrażenie na temat drugiego człowieka. Wydaje nam się, że to jest idealne rozwiązanie naszego problemu, jedyna droga zaspokojenia naszej niezaspokojonej potrzeby. Nawet nie jesteśmy do końca świadomi co się właśnie dzieje, jedyne co zauważamy to przemożny pociąg do tej osoby, to że zaprząta nam myśli, a nasza dotychczasowa partnerka lub partner coraz bardziej nas nudzi i wydaje się coraz mniej atrakcyjna w porównaniu z tym wyidealizowanym obrazem nowego obiektu westchnień.

Tylko… no właśnie. W porównaniu z wyidealizowanym obrazem. Oto nasz wewnętrzny dopaminowy magik rozpoczął swój show. Przyśpieszmy trochę kliszę i przesuńmy się w czasie o kilka lat. Weszliśmy w związek z tą kobietą/mężczyzną, przeżyliśmy rok, dwa wspaniałych przygód i doświadczenia i… znowu ten Netflix i pieluchy, znowu facet nawet nas nie zauważa. Znowu nuda. Znowu brak wolności. Znowu brak bliskości. Jak rozwiązać tą zagadkę? Czy wejść w kolejny związek? Ta Klaudia z pracy jest taka czarująca, a Ben tak na mnie patrzy z iskrą w oku… A może jest inne rozwiązanie?

Jeśli cenimy sobie czas, energię i ogólnie nasze zasoby, które zainwestowaliśmy w zbudowanie obecnej relacji. Jeśli coś nas do siebie przyciągnęło i połączyło na dłuższy czas i wciąż wiele nas łączy, a zwłaszcza rodzina, którą założyliśmy, być może możemy zrobić coś innego, by zaspokoić nasze potrzeby, bez burzenia wszystkiego co dotychczas zbudowaliśmy z drugim człowiekiem.

Dopamina nagrody skłania nas do poszukiwania spełnienia niespełnionych potrzeb na zewnątrz. Ma to sens ewolucyjny. Naszego partnera po upływie dopaminowego zauroczenia postrzegamy jako coś „naszego”, coś co jest w naszej strefie posiadania, podobnie jak nasze dzieci, nasze mieszkanie, nasze dobra materialne. To co jest nasze nie budzi naszej ekscytacji i nie wzbudza wyrzutów dopaminy. Cudze zabawki zawsze wydają się fajniejsze, ponieważ nie są nasze, wizja ich posiadania uruchamia wyrzuty dopaminy, która wzbudza w nas uczucie ekscytacji i pożądania. Kiedy kupimy sobie tą rzecz, po krótkim „zauroczeniu” przestaje nas ekscytować. Weszła już w naszą strefę posiadania. Ten sam efekt zachodzi w relacjach międzyludzkich, tylko w o wiele dłuższym czasie (typowo mówi się, że to ok 1,5 roku – 2 lata).

Dlatego dopamina nagrody nie powie Ci „słuchaj, jak chcesz znowu przeżywać ekscytujące przygody seksualne i elektryczny dreszcz biegnący przez całe ciało, to popracuj nad komunikacją w związku i zacznij się zachowywać wobec swojego partnera tak jak byś się zachowywała wobec nowo poznanego kochanka i nie zrażaj się na początku reakcjami partnera, bo to normalne że trzeba zdobyć kochanka„. Nie, dopamina nagrody skanuje otoczenie „na zewnątrz” w poszukiwaniu nowych źródeł przyjemności i powie Ci, żeby inwestować czas i energię w typa, którego w ogóle nie znasz i nie zniechęcać się gdy będzie Cię zlewał, bo to normalne, że podboje miłosne trochę zajmują czasu i energii.

Do nas należy ocena, czy dopamina nagrody radzi nam sensownie, czy jednak lepiej dla nas i osób od nas zależnych, żeby zainwestować ten czas i energię w obecny związek. Żeby szukać sposobów spełnienia potrzeb emocjonalnych (wolność, przygoda, bycie zauważonym, bycie docenionym, bliskość, miłość, seks) wewnątrz już zbudowanego, trwałego związku.

Może też być tak, że nie wszystkie nasze potrzeby emocjonalne musi spełniać nasz partner życiowy. Być może potrzebę docenienia i walidacji możemy otrzymywać od przyjaciół lub rodziców, albo najlepiej wypracować sobie sami wewnętrznie, nauczyć się nie być zależnymi od tego czy ktoś nam będzie szeptał pochlebstwa do ucha, czy akurat będzie zajęty swoimi sprawami, ponieważ zawsze będziemy znać swoją wartość i mieć oparcie w sobie samych.

Natomiast potrzeby związane z drugim człowiekiem jak bliskość, seks, czułość zazwyczaj przebiegają dwustronnie. Jeśli jest tego typu problem w związku, zazwyczaj odpowiedzialność za ten stan rzecz spoczywa na obu uczestnikach tej relacji. Prawdopodobnie ani z jednej ani z drugiej strony nie ma umiejętności, by podtrzymywać i pielęgnować tą bliskość w długim związku, co może być bardziej lub mniej uświadomione przez partnerów. Jeśli nasi rodzice kochali się i żyli w związku pełnym miłości i przywiązania, mamy szczęście, ponieważ nauczyliśmy się od nich jak pielęgnować długotrwałe związki i nie będziemy mieć z tym problemu we własnym związku, będziemy robić to co podtrzymuje bliskość automatycznie. Jeśli jednak było inaczej, to jest coś, czego musimy się sami nauczyć i wypracować, ponieważ od rodziców odziedziczyliśmy modele jak żyć w zimnym, niesatysfakcjonującym związku i jak powodować niszczenie więzi a nie jej wzmacnianie.

Prosty eksperyment, gdy dopadają nas fantazje o innej osobie

Najprostszy eksperyment jaki można zrobić w tej sferze, gdy dopadają nas fantazje o innej osobie, to zacząć odnosić te fantazje do własnego partnera. Jeśli fantazjujemy o intensywnych przeżyciach seksualnych, skierujmy naszą uwagę w tych fantazjach na naszego partnera i zainicjujmy takie sytuacje z naszym partnerem, zachowujmy się tak samo jakbyśmy się zachowywali do nowego kochanka, do naszego partnera. Tak naprawdę nic nie tracimy na takim eksperymencie, możemy tylko zyskać kilka fajnych przeżyć ;-). W fantazjach z obcym człowiekiem możemy sobie tylko o tym fantazjować (niedostępność i niepewność podbija wydzielanie dopaminy przez co czujemy pociąg do takiej aktywności), ale to z naszym partnerem możemy eksperymentować na żywo i mamy już zbudowane warunki (bliskość, zaufanie, dzielenie jednego łoża ;-)) by to robić ;-). W wyniku takiego eksperymentu jest możliwe przeżywanie powtórnego zauroczenia w starym związku, skierowanie tej całej magii dopaminy na naszego starego-nowo-odkrytego partnera i zamiast tracić energią na fantazjowanie o innej osobie, wyidealizowanej przez dopaminę nagrody, inwestujemy energię w wzmacnianie i rozwijanie już istniejącej więzi ;-).

Fantazje o wyjściach, randkach i przygodach

Jeśli fantazjujemy o wyjściach, randkach i przygodach, zaprośmy naszego partnera na to o czym fantazjujemy z innym człowiekiem. Wyjedźmy na wakacje, za miasto, zapiszmy się na jakieś kursy itd. Mamy tuż pod nosem człowieka, który zechciał dzielić z nami życie i z którym wiążą nas bliskie chwile, tylko dopamina nagrody nas łudzi, że lepiej będzie to wszystko realizować z kimś innym, bo tak mamy zaprogramowane ewolucyjnie „mózgowe” bebechy (o ile jesteśmy typem o przeważającej liczbie receptorów dopaminowych a nie oksytocynowych). Ale wcale nie musimy iść za tym, jako ludzie całą cywilizację zbudowaliśmy kanalizując ewolucyjne impulsy i popędy w budowanie czegoś większego niż prosty ewolucyjny program szukania pożywienia i rozmnażania się ;-).

Fantazje o bliskości, byciu docenionym i zauważonym

Jeśli fantazjujemy o innej osobie w kontekście bliskości, byciu docenionym i zauważonym fantazje jakie nam się roją w głowie, odnieśmy do naszego partnera i spróbujmy je zrealizować w kontekście naszej więzi. Powiedzmy mu, chciałabym być bardziej doceniona przez Ciebie. Brakuje mi bliskości. Chciałabym bardziej poczuć się kochana. Niejednokrotnie bardzo boimy się tak otwarcie wyrazić własne potrzeby i uczucia. Chcemy, żeby partner się domyślił. Pytanie czy sami domyślamy się jego potrzeb? Czy zachowujmy się tak jak byśmy się zachowywali wobec tego nowego wyidealizowanego nowego partnera, by uzyskać to, czego pragniemy? Czy jesteśmy tak zapraszający i ciepli jak w fazie romansów w związku, czy może zimni i znudzeni?

Pragnienia jakie leżą pod naszymi fantazjami są prawdziwe i mówią ważną prawdę na temat naszych obecnych, niezaspokojonych potrzeb, na temat naszej kondycji emocjonalnej. Warto im się przyjrzeć i je poznać. Sposób ich spełnienia jaki podsuwają nam obwody nagrody w mózgu może nie być najlepszy. Przypominają trochę iluzję bogactwa jaką oferują gry hazardowe. Najlepszy możliwy scenariusz jest fantastyczny, ale niezwykle mało prawdopodobny. Żmudna, codzienna, normalna praca daje jednak o wiele większe szanse na powodzenie w tej materii, podobnie jak praca nad związkiem, który już mamy tu i teraz oraz nad związkiem jaki mamy sami ze sobą (czy traktuję sama siebie tak jak chciałabym, żeby traktował mnie partner?).

Toksyczne związki

Nie oznacza to, że każdy związek należy ratować za wszelką cenę. Są związki toksyczne, pełne przemocy, są związki, w których partnerzy się po prostu nie dobrali lub tak bardzo się zmienili w trakcie trwania związku, że obecnie mają zupełnie inne potrzeby i wizje życia. Czasem związek trzeba po prostu zakończyć i ułożyć swoje życie z innym człowiekiem.

Czasem jednak jesteśmy ogólnie zadowoleni z naszego związku tylko odczuwamy nudę, rutynę i frustrację niektórych potrzeb. Toczy się w nas rodzaj niezrozumiałego konfliktu wewnętrznego i przeżywamy zauroczenie i fascynacje nowym człowiekiem, które stoją w sprzeczności wobec naszych ogólnych, długofalowych celów i chęci pozostania w stałym związku. To właśnie taki przypadek rozpatrywałam w powyższym artykule ;).

Inne moje artykuły, które mogą Ci się spodobać:
Czy bliscy wystarczająco Cię wspierają? O żądaniu wsparcia słów kilka
Kiedy seks z jedną osobą zaczyna się nudzić? Czy pornografia może się znudzić?
Jak poprawić zadowolenie ze związku przez weekend?
Czy mąż posprzątał kuchnię? Rozmówki małżeńskie i ruminacje
Rozmówki małżeńskie: skryte uczucie żalu
Jeden prosty trik na podtrzymanie „chemii” w związku miłosnym

Elektryzujące odkrycia na temat pojedynczej cząsteczki chemicznej w mózgu, która popycha nas do tego, by osiągać to, co niezdobyte i odległe – czy chodzi o lot na Księżyc, solniczkę po drugiej stronie stołu, czy zbliżenie do absolutu. Cząsteczka ta skłania nas do realizacji coraz to nowych celów. Jest źródłem kreatywności, a jeśli posuniemy sie za daleko – obłędu.

Znalazłeś osobę, na którą od zawsze czekałeś, czemu więc miesiąc miodowy nie trwa wiecznie? Czyli o cząsteczkach chemicznych odpowiedzialnych za pragnienie seksu i zakochiwanie
się – a także o tym, czemu prędzej czy później wszystko sie nudzi.

Zamów książkę „Mózg chce więcej. Dopamina, naturalny dopalacz” w księgarni TaniaKsiążka.pl
(zamawiając z tego linku wspierasz rozwój bloga higienamyslenia.pl)

Źródła:
„Mózg chce więcej. Dopamina”, Daniel Z. Liberman, Michael E. Long, Feeria 2019
„Dopamina, a sernik”, Manfred Spitzer, PWN 2018
Zdjęcie autorstwa Everton VilaUnsplash