Strona główna » Spis treści » Cykl ofiary i cykl bohatera wg Charlesa Whitfielda

Cykl ofiary i cykl bohatera wg Charlesa Whitfielda

Teoretycznie nikt z nas nie chce być postrzegany jako ofiara ani tkwić w postrzeganiu samego siebie w ten sposób (cykl ofiary). Jednak niejednokrotnie po bliższym przyjrzeniu się własnym myślom i postawom okazuje się, że skrytości serca myślimy o sobie samych jako o bezradnej ofierze, odejmując sobie siłę sprawczą. Innych zaś postrzegamy jak o decydujących i sprawczych, przypisujemy im władzę nad sobą, której tak naprawdę nie posiadają.

Charles Whitfield w świetnej książce „Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko. Wsparcie dla DDA i DDD” opisuje proces, w którym nieuświadomiony, wyparty gniew w reakcji na zranienie (zazwyczaj doświadczenie lub zagrożenie stratą) prowadzi do tkwienia w „cyklu ofiary”.

W życiu każdego człowieka raz po raz pojawiają się raniące wydarzenia. Nie jesteśmy w stanie uniknąć tych przykrych sytuacji. To na co mamy wpływ to nasza własna odporność psychiczna i zdolność do radzenia sobie z trudnościami napotykanymi na drodze życia.

[bctt tweet=”W życiu każdego człowieka raz po raz pojawiają się raniące wydarzenia. Nie jesteśmy w stanie uniknąć tych przykrych sytuacji. To na co mamy wpływ to nasza własna odporność psychiczna i zdolność do radzenia sobie z trudnościami napotykanymi na drodze życia. „]

Wszystko zaczyna się od straty

Dlaczego Charles Whitfield sprowadza napotykające nas raniące zdarzenia do straty? W rzeczywistości gdyby dane zdarzenie nie wiązało się dla nas ze stratą lub jej zagrożeniem, nie czulibyśmy się zranieni. Są straty oczywiste jak strata bliskiej osoby (w wyniku rozstania lub śmierci), utrata pracy, utrata młodości, utrata zdrowia, utrata mienia, utrata oczekiwań (gdy sprawy toczą się nie po naszej myśli), strata związana z przechodzeniem z jednego etapu życia do drugiego (np. do rodzicielstwa lub na emeryturę). Zwykle jednak większości raniących sytuacji nie postrzegamy w kategoriach straty.

Tymczasem patrząc głębiej zagrożeniem stratą może być niesprawiedliwa ocena przez inną osobę (tracimy nasz dobry obraz w jej oczach lub w swoich własnych), chłodne zachowanie kogoś kogo kochamy (tracimy poczucie więzi i bliskości). Postrzeganą stratą na głębszym poziomie będzie również nagłe dorzucenie pilnych do załatwienia spraw przez szefa w piątek wieczorem, w wyniku czego tracimy wolny weekend i szansę na realizację planów jakie mieliśmy na ten czas.

Reakcją na stratę jest gniew

Gdy coś jest nam odebrane, coś co posiadaliśmy lub wydawało nam się, że posiadamy, zupełnie normalną reakcją jest odczuwanie gniewu. Nie oznacza to, że mamy folgować temu uczuciu i zachowywać się niczym 3 letnie dzieci – wrzeszczeć, tupać czy się obrażać. Naszą odpowiedzialnością jako dorosłych ludzi jest zadbanie o to, by intensywne emocje wyrażać w sposób bezpieczny i nie dopuszczać by złość zamieniała się w agresję.

Silne emocje trzeba z siebie wyrzucić w bezpiecznych okolicznościach (krzyk w poduszkę, uderzanie w materac). Ciągłe tłumienie i wypieranie złości nie jest bezpieczną strategią radzenia sobie z emocjami. Pojemność każdego układu nerwowego ma swoje granice i w wyniku wypierania i tłumienia gniewu w końcu następuje niekontrolowany wybuch.

[bctt tweet=”Ciągłe tłumienie i wypieranie złości nie jest bezpieczną strategią radzenia sobie z emocjami. Pojemność każdego układu nerwowego ma swoje granice i w wyniku wypierania i tłumienia gniewu w końcu następuje niekontrolowany wybuch.”]

Uczucie gniewu jest kluczową informacją, że nasze granice zostały naruszone i zostało nam coś odebrane. Czasem, ale nie zawsze, mamy na to wpływ. Nie mamy wpływu na zrządzenia losu, na zachowanie lub wybory innych ludzi. Zdrowy gniew pomaga nam się orientować w rzeczywistości, w naszych pragnieniach i potrzebach.

Zdrowy gniew, uznanie przeżytej straty i żałoba po niej pozwala adaptować się do zmieniającego się otoczenia, rosnąć i rozwijać się w rzeczywistym kontekście w jakim przyszło nam żyć i nie popełniać wciąż tych samych błędów (do czego nas nieświadomie prowadzi tkwienie w cyklu ofiary).

Złość jest jedną z najważniejszych i najczęściej odczuwanych uczuć. Podobnie jak inne uczucia, jest dla nas wskazówką odnośnie do tego, czemu powinniśmy poświęcić większą uwagę.

Ludzie, którzy dorastali w rodzinie dysfunkcyjnej, często nie zdają sobie sprawy, jak wiele jest w nich złości ani jak pomocne może być jej rozpoznanie i wyrażenie jej, nawet jeśli zdarzenia wystąpiły wiele lat temu i miały ukrytą formę. (…) Dzieci i dorośli często nie zdają sobie sprawy z tego, że byli źle traktowani. Nie mając innego punktu odniesienia, który mogliby skonfrontować z rzeczywistością, myślą, że to jak byli – a często jak wciąż są – traktowani, jest w jakiś sposób właściwe lub normalne.

Charles Whitfield, „Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko. Wsparcie dla DDA i DDD

Nauczeni tłumienia złości już we wczesnym dzieciństwie

Większość z nas, a zwłaszcza większość kobiet, została nauczona tłumienia złości we wczesnym dzieciństwie. W trosce o nasze „dobre maniery” i „dobre wychowanie” zostaliśmy nauczeni tolerowania naruszania naszych granic. W ten sposób została nam odebrana zdolność do orientacji czego chcemy, a czego nie. Zamiast nauki radzenia sobie z trudnymi emocjami i bezpiecznego wyrażania ich, zostaliśmy nauczeni tłumienia ich. To też jest wielka strata, która wymaga opłakania i zaleczenia.

[bctt tweet=”W trosce o nasze „dobre maniery” i „dobre wychowanie” zostaliśmy nauczeni tolerowania naruszania naszych granic. W ten sposób została nam odebrana zdolność do orientacji czego chcemy, a czego nie. Zamiast nauki radzenia sobie z trudnymi emocjami i bezpiecznego wyrażania ich, zostaliśmy nauczeni tłumienia ich.”]

Każda emocja, jest „ruchem, który pochodzi z wnętrza ciała”. Słowo emocja pochodzi od łacińskiego słowa emoveo, czyli poruszać się na zewnątrz. Wszystkie emocje, których doświadczamy związane są z wrażeniami ruchu wewnątrz ciała (np. uderzenia gorąca lub zimna) oraz impulsami do poruszania się w przestrzeni.

Złość jest emocją, która skłania nas do ruchu „w górę i do przodu”. Do rzucenia się do przodu, do wydania z siebie wrzasku. Zazwyczaj wiąże się z przyśpieszeniem oddechu, przyśpieszonym biciem serca, uczuciem nagłego gorąca uderzającego z trzewi do głowy i z mobilizacją mięśni ramion i dłoni.

Ze złości zaciskamy pięści i zęby. Ze złości czerwieniejemy. Ze złości możemy nawet dygotać. W momencie w którym wypieramy i tłumimy złość, jej nierozłączny komponent ruchu zostaje zamrożony w ciele. Nie znika. Może się objawiać w chronicznych napięciach w szczękach czy ramionach. Tego typu napięcia w ciele związane z zamrożeniem w sobie „nieakceptowalnych” emocji, po latach mogą prowadzić do fizycznych schorzeń o podłożu psychosomatycznym. Dlatego w cyklu ofiary u Charlesa Whitfielda po „ciągłym niepokoju” znajdziemy „objawy fizyczne”.

Wyparta złość, a chroniczny niepokój lub poczucie winy

Gdy nieświadomie wypieramy złość w reakcji na zranienie (w wyniku uwarunkowania w dzieciństwie), możemy mieć wrażenie, że kłębi się w nas coś „niebezpiecznego” i „zakazanego”. Nie wiemy co to jest, ponieważ uczucie gniewu zostały dawno wyparte ze świadomości. Impulsy ruchu wygenerowane przez uczucie gniewu, kłębią się w ciele. Możemy odczuwać je jako ciągły, niesprecyzowany niepokój lub ciągłe, nieadekwatne poczucie winy.

Bywa, że gniew jest „zakazaną” emocją, jednak poczucie winy jest mile widziane. Wtedy stłumiona energia gniewu będzie wychodzić na powierzchnię jako nieadekwatne, dręczące poczucie winy za odczuwaną w podświadomości złość.

[bctt tweet=”Bywa, że gniew jest „zakazaną” emocją, jednak poczucie winy jest mile widziane. Wtedy stłumiona energia gniewu będzie wychodzić na powierzchnię jako nieadekwatne, dręczące poczucie winy za odczuwaną w podświadomości złość.”]

Jeśli złość nie dość, że jest „zakazana”, ale też boimy się siły jaką ze sobą niesie, będzie nas dręczyć ciągły niepokój i lęk, dla których nie możemy znaleźć przyczyny. Przyczyna jest wyparta ze świadomości – słuszny gniew, którego „nie wolno” nam odczuwać.

Wiele osób w trakcie zdrowienia boi się wyrażać własną złość. Często obawiają się utraty kontroli, kiedy wpadną w prawdziwą wściekłość. Boją się, że kogoś skrzywdzą, zranią siebie lub że wydarzy się jeszcze coś innego. Gdyby zdecydowały się dać jej upust, mogłyby odkryć, że nie jest to powierzchowne podenerwowanie, ale furia. A wpadnięcie w furię jest przerażające. Strach przed uświadomieniem sobie i pełnym wyrażeniem złości jest zjawiskiem jak najbardziej normalnym.

Charles Whitfield, „Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko. Wsparcie dla DDA i DDD

Pomimo tego, że zupełnie zdrową reakcją jest odczuwanie gniewu w odpowiedzi na naruszanie naszych granic, my czujemy ciągły niepokój lub poczucie winy. Jest to efekt wychowania w którym zostaliśmy nauczeni tolerowania naruszania granic jako normy (np. w formie „no daj się przytulić wujkowi, bądź grzeczna” lub „grzeczne dzieci zjadają cały obiad, otwórz buzię i zjedz jeszcze buraczków„). Chroniczny niepokój i chroniczne, nieadekwatne poczucie winy stają się objawami depresji.

Jak bezpieczne wyrażać złość?

Jak bezpiecznie wyrażać złość? Nie ma nic złego w chwilowym stłumieniu złości w trakcie rozmowy z szefem czy kimś bliskim. Problemy powoduje chroniczne tłumienie emocji. Jeśli obronimy nasze granice w formie słownej („nie zgadzam się, żebyś się do mnie w ten sposób zwracał„, „nie, nie mogę wziąć na siebie tego zadania, mam zapełniony grafik na 100%„), nciało nadal ma potrzebę rozładowania niewykorzystanych impulsów ruchu związanych ze złością. Z pomocą przychodzą nam wszelkie akceptowane społecznie formy ruchu ekspresyjnego: bieganie, boksowanie worka treningowego, taniec czy formy pracy terapeutycznej z ciałem takie jak TRE czy Somatic Experiencing (SE). Pomocne może być też po prostu krzyknięcie w poduszkę, uderzanie materaca czy skręcanie ręcznika.

Uświadomiony gniew i cykl bohatera

W tym kluczowym momencie możemy uświadomić sobie, że doświadczyliśmy straty i cierpimy. Możemy zdecydować, by stawić czoła emocjonalnemu cierpieniu i żałobie. Ten cykl w naszej opowieści nazywamy „pełnym” lub „cyklem bohatera/bohaterki”. Możemy też pozostać nieświadomi możliwości przepracowania bólu związanego ze stratą lub smutkiem. Wówczas wzbiera w nas rozżalenie i/lub obwiniamy siebie, co ostatecznie prowadzi do choroby, której podłożem jest stres, i do dłuższego cierpienia, niż gdybyśmy przepracowali nasz ból i żal. Cykl ten możemy określić mianem „cyklu ofiary” lub „postawą męczeństwa”.

Charles Whitfield, „Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko. Wsparcie dla DDA i DDD

Uświadomiony gniew, obrona własnych granic i odpowiedzialne wyrażanie fizycznego komponentu doświadczanych emocji to nasz cykl bohatera. Jesteśmy w nim świadomi siebie jako dorosłych, odpowiedzialnych za siebie jednostek. Potrafimy chronić swoich granic stanowczo i skutecznie, bez wchodzenia w rolę agresora ani ofiary. Odzyskanie sprawczości nad własnym życiem (w przeciwieństwie to uczucia bezradności w cyklu ofiary) prowadzi do uczucia zadowolenia i radości.

Jednak w cyklu bohatera nie chodzi tylko o małe zwycięstwa i ochronę granic „na co dzień” w dorosłym życiu. Jednak pierwszym krokiem, by zacząć funkcjonować w cyklu bohatera, jest uświadomienie sobie stłumionego gniewu na przeszłe doznane krzywdy i przekroczenia granic jakich doznaliśmy w przeszłości.

Po uświadomieniu sobie krzywdy i strat jakich doznaliśmy przychodzi zmierzenie się z cierpieniem jakie one wywołały i opowiedzenie innym własnej historii. Osoby, które wychowywały się w dysfunkcyjnych domach noszą na swoich barkach tajemnice dysfunkcyjnego środowiska. Tragedie dzieją się za zamkniętymi ścianami, a na zewnątrz toczy się „normalne” życie w którym utrzymuje się pozory. Dzieci, a później dorośli, uwewnętrzniają wstyd jaki odczuwają i nabierają przeświadczenia, że to oni są winni całej sytuacji.

Kiedy doświadczamy straty lub traumy, rzeczywistej lub grożącej, reagujemy na to przede wszystkim strachem i bólem. Jednak w środowisku, w którym nie można wyrażać uczuć, czujemy się tak jakbyśmy to my byli przyczyną straty lub traumy. Czujemy wstyd i mamy poczucie winy.

Charles Whitfield, „Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko. Wsparcie dla DDA i DDD

Metody radzenia sobie z tłumionymi emocjami

Gdy intensywne uczucie w nas wzbierają, a nie mamy jak ich wyrazić całymi latami, a nawet dekadami (jako, że byliśmy karani za wyrażanie emocji w dzieciństwie), nieświadomie wypracowujemy sobie alternatywne metody radzenia sobie z ładunkiem, który w sobie nosimy. Metody, które nam pomagają znieść chroniczne tłumienie emocji, na które wskazuje Charles Whitfield to:

  1. Popadnięcie w odrętwienie (depresja)
  2. Zapadnięcie na chorobę psychiczną lub fizyczną
  3. Błędne koło niekontrolowanych wybuchów złości i dalszego tłumienia uczuć „by się poprawić”
  4. Popadnięcie w nałogi, które uśmierzają ból psychiczny: substancje psychoaktywne (alkohol, nikotyna, narkotyki) lub uzależnienia cyfrowe (gry, social media, pornografia)
  5. Wyrażenie swojego bólu i przepracowanie go z pomocą godnych zaufania, wspierających osób (przyjaciół, terapeuty, grupy wsparcia)

Ostatnia ścieżka, to właśnie ścieżka, którą Charles Whitfield nazwał „cyklem bohaterki/bohatera”. Jest to ścieżka wymagająca najwięcej wysiłku i odwagi, jednak jako jedyna nie niesie ze sobą poważnych konsekwencji zdrowotnych i osobistych.

Podzielenie się z bezpiecznymi, życzliwymi osobami swoją historią (z terapeutą lub przyjaciółmi) umożliwia uświadomienie sobie własnej niewinności i bezbronności wobec doznanych krzywd, nadużyć lub opuszczenia przez bliskich. Przełamanie tabu wstydu i napiętnowania pozwala uświadomić sobie na każdym poziomie, że przeszłość już minęła i teraz jesteśmy zdolni do kierowania swoim życiem i stawiania granic.

Nie chodzi o to, by od razu opisywać całe swoje życie losowo napotykanym osobom, a ujawnianie bolesnych małych elementów naszej historii, które dotychczas były dla nas „tabu” i konfrontowanie ich z reakcją zaufanej osoby.

Zamiast wstrzymywać uczucia i dawać im upust pod wpływem impulsu lub przypadku, powinniśmy zacząć posuwać się naprzód małymi kroczkami. Znajdź osobę, o której wiesz, że jest bezpieczna i wspierająca, na przykład zaufanego przyjaciela, psychologa lub terapeutę, grupę terapeutyczną lub sponsora. Zacznij od wyjawnienia jakiegoś drobiazgu. Kieruj się zasadą wyjaw-sprawdź-wyjaw.

Ryzykowanie i dzielenie się obejmuje kilka innych zasadniczych problemów, w tym zaufanie, kontrolę, strach przed porzuceniem, myślenie i zachowanie zerojedynkowe oraz wysoką tolerancję dla nieodpowiednich zachowań. Jeśli któryś z nich wypłynie, warto się nad nim zastanowić, a nawet porozmawiać o tym z bezpiecznymi osobami.

Tylko ryzykując, będziemy w końcu w stanie opowiedzieć swoją historię.

Charles Whitfield, „Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko. Wsparcie dla DDA i DDD

Jeśli czujesz, że ten temat jest dla Ciebie istotny zachęcam do przeczytania całej książki Charlesa Whitfielda, „Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko. Wsparcie dla DDA i DDD

Zobacz też:
Osobowość samopokonująca się, czyli masochistyczna
Lęk przed sukcesem i zbieranie niesprawiedliwości
Bolesne uczucia i radosne
Obwód dopaminy kontroli – jak ludzie pokonują uzależnienia
Przemoc psychiczna i emocjonalna – przykłady
Karta osobistych praw według Charlesa Whitfielda

Schemat Porażka w Terapii Schematów
Schemat Podporządkowanie się

Dzieci, które wychowywały się w domach, gdzie pojawił się problem alkoholowy lub jakikolwiek inny działający dysfunkcyjnie i destrukcyjnie na rodzinę, jako osoby dorosłe napotykają w swoim życiu na wiele kłopotów.

Najczęściej usiłują udowodnić sobie i innym, że mimo wszystko wspaniale sobie radzą, unikają rozmów na trudne tematy, potrafią nieoczekiwanie odciąć się od najbliższych osób, mają problemy w nawiązywaniu głębokich relacji, a w skrajnych przypadkach – zmagają się z depresją i traumą. Tak naprawdę wszystko to wiąże się z tym, że gdzieś w środku wciąż noszą w sobie to małe, zalęknione dziecko, którym trzeba się zaopiekować i wyjaśnić świat emocji na nowo, w całkiem zdrowy i dobry sposób.

Książka „Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko. Wsparcie dla DDA i DDD” dotyczy właśnie tej tematyki. Czytając ją, najprawdopodobniej spojrzysz na siebie w inny sposób i zrozumiesz mechanizmy własnych działań, które są głęboko zakorzenione w przeszłości.

Zamów książkę „Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko” Charles Whitfield w księgarni TaniaKsiążka.pl
(zamawiając z tego linku wspierasz rozwój bloga higienamyslenia.pl)

Źrodło:
Charles Whitfield, „Zadbaj o swoje wewnętrzne dziecko. Wsparcie dla DDA i DDD„, wyd. Feeria
Zdjęcie autorstwa Nik, Unsplash