Strona główna » Spis treści » Ruminowanie, czyli nakręcające negatywne myśli [+ podcast]

Ruminowanie, czyli nakręcające negatywne myśli [+ podcast]

Ten wpis jest dostępny również w formie podcastu na Spotify i na Youtube. Jeśli wolisz go posłuchać zamiast czytać, zapraszam 🙂

W psychologii funkcjonuje termin „ruminowanie”, „ruminować” i „ruminacje”. Jest to psychologiczne określenie na zjawisko samonakręcających się negatywnych myśli, od których trudno się oderwać. Ruminowanie różni się od refleksji i rozmyślania, nie kończy się żadnymi konstruktywnymi wnioskami, jest toksyczne, pochłania naszą energię i obniża nastrój. Pogrąża nas w uczuciach urazy, wstydu, poczucia winy, bezradności i beznadzei. Ruminowanie to bieg w błędnym kole, z nadzieją, że gdy odpowiednio się rozpędzimy, uda nam się z niego wyskoczyć i zakończymy nasze psychiczne cierpienie z tym związane.

Ruminacje to…

  • Roztrząsanie bolesnej sytuacji, w której zostaliśmy niesprawiedliwie potraktowani, ucierpiał nasz obraz siebie lub zostały zawiedzione oczekiwania
  • Roztrząsanie czy dobrze się zachowaliśmy w danej sytuacji, czy podjęliśmy dobrą decyzję
  • Roztrząsanie co o nas mogła pomyśleć inna osoba, gdy coś zrobiliśmy lub coś powiedzieliśmy
  • Roztrząsanie czy jesteśmy wystarczająco dobrym człowiekiem / matką / mężem / żoną / pracownikiem. Kręcenie się w poczuciu winy, że nie jesteśmy dość dobrzy, że nie staramy się wystarczająco, że jesteśmy egoistyczni, że za mało się kontrolujemy
  • Pastwienie się nad błędami jakie popełniliśmy, roztrząsanie ich, wyolbrzymianie ich rozmiaru, utrata zdrowej perspektywy, porównywanie się z osobami na innym stadium rozwoju, starszymi, bardziej utalentowanymi, znajdujących się w bardziej sprzyjających okolicznościach

Ruminowanie na przykładzie

W ostatniej części artykułu opisuję przykłady ruminacji z różnych sfer życia i z perspektywy mężczyzn i kobiet. W tej części posłużę się dość przyziemnym i codziennym przykładem z perspektywy kobiecej.

Sytuacja małżeńska: Żona czuje się wykorzystywana przez męża w sferze prac domowych i ma do niego żal o to, że za mało się angażuje i stawia swoje potrzeby odpoczynku ponad obowiązkami domowymi

W tym wypadku ruminowanie to rozpamiętywanie bolesnej sytuacji, w której zostaliśmy w naszym odczuciu zranieni, źle potraktowani, ucierpiał nasz obraz siebie i zostały zawiedzione nasze oczekiwania względem drugiej osoby.

Sytuacja z perspektywy żony: „cały dzień sprzątałam, gotowałam, zajmowałam się dziećmi i domem, jestem tym wyczerpana. Oczekiwałam, że jak mąż skończy pracę, przejmie obowiązki, a ja będę mogła sobie odpocząć. Mój mąż gdy skończył pracę nałożył sobie jedzenie, zostawił brudne talerze na stole i rozsiadł się na kanapie z telefonem w ręku”.

Przykład myśli, będących ruminowaniem:

Interpretacje w poniższej ruminacji podkreśliłam, zaś fakty pogrubiłam, żeby jeszcze bardziej uwypuklić toksyczność i nieproduktywność takiego myślotoku.

Jak on mógł, ja cały dzień tyram, a on nawet nie raczy posprzątać po sobie talerza!!! Tak się poświęcam dla domu i dla rodziny, rezygnuję z własnych potrzeb, odpoczynku, rozrywki i rozwoju, a mój mąż w taki sposób to szanuje, że nawet jednego talerza nie zaniesie do zmywarki, tylko zostawia go dla mnie, żebym to ja go chowała i rozwala się na kanapie, żeby sobie odpocząć. Zmęczony jest. A ja nie jestem zmęczona? Ja nie mam prawa do odpoczynku? Tylko interesuje się swoim zadem! Telefon jest ważniejszy ode mnie! Co on tam sobie ogląda? ŚMIESZNE OBRAZKI? Śmieszne obrazki są ważniejsze od czystego mieszkania i od moich potrzeb???? Nic dla niego nie znaczę… w ogóle mnie nie szanuje… Jego postawa jest szokująca…. Obrazki sobie ogląda na telefonie, kiedy ja cały dzień tyram i muszę odpocząć, ale nie, dalej wszystko na mojej głowie. Talerze włożyć do zmywarki, pranie wstawić, z dziećmi trzeba się pobawić… a królewicz sobie na kanapie śmieszne obrazki ogląda

Tak mogłyby wyglądać przykładowe ruminacje. Taki myślotok nie prowadzi do rozwiązania sytuacji, ani do odczucia ulgi. Kręcimy się w kółko. Ruminacje nie przynoszą żadnych rozwiązań, tylko podkręcają uczucie urazy, zazdrości (tu o możliwość odpoczynku), bycia ofiarą, bycia pokrzywdzonym. W wyniku takiej ruminacji zaczynamy siebie postrzegać jako bezradną ofiarę, a drugą osobę jako potężnego (w tym wypadku biernego) agresora, na którego nie mamy wpływu i przez którego jesteśmy celowo ranieni i wykorzystywani. Uczucie bezradności to jedno z głównych uczuć prowadzących do depresji, apatii i przykrych stanów emocjonalnych, warto więc wzmacniać swoją sprawczość i unikać sposobów myślenia, które wzmacniają w nas wrażenie bezradności. Będę o tym więcej pisać na blogu.

Co można zrobić zamiast ruminacji?

Zauważyć swoje uczucia

Co teraz czuję? Czemu tak się zdenerwowałam? Jakie uczucia się kryją pod tymi myślami? W tym przypadku dominujące i pierwotne uczucia, to uczucie zmęczenia i zawodu. Żona miała w głowie oczekiwania wobec męża, których mąż nie spełnił, zachował się inaczej niż to sobie wyobraziła. Jest zawiedzona, że mąż zamiast rzucić się od razu po pracy do obowiązków domowych, odpoczywa sobie na kanapie. Żona jest zawiedziona, że po całym dniu, nie może sobie odpocząć, mimo, że tego oczekiwała. Żona interpretuje to zachowanie męża jako przejaw braku szacunku i uznania dla jej potrzeby odpoczynku.

Odróżnić fakty od naszych interpretacji

Co jest faktem w tej sytuacji? Faktem jest, że żona sprzątała cały dzień i zajmowała się domem. Faktem jest, że czuje się zmęczona. Faktem jest, że mąż zostawił brudne talerze. Faktem jest, że mąż cały dzień był w pracy. Faktem jest, że mąż usiadł na kanapie i odpoczywa.

Interpretacją do sprawdzenia jest przekonanie, że mąż nie szanuje żony, skoro siedzi i odpoczywa na kanapie. Interpretacją do sprawdzenia jest przekonanie, że mąż zostawił talerz po to, by to żona go za niego posprzątała. Interpretacją do sprawdzenia jest przekonanie, że to, że mąż daje sobie prawo do odpoczynku, oznacza, że odbiera prawo do odpoczynku swojej żonie. Interpretacją do sprawdzenia jest przekonanie, że mąż ceni wyżej śmieszne obrazki niż porządek w domu i prawo do odpoczynku żony.

Wyrazić swoje uczucia

Jeśli nie mamy praktyki w mówieniu o swoich uczuciach, będzie to trudne. Jednak warto próbować, nawet jak najmniejszymi krokami, takimi na jakie nas stać. Otwarte wyrażenie swoich uczuć i oczekiwań jest najkrótszą drogą do porozumienia z drugą osobą i zaspokojenia swoich potrzeb. Taki komunikat mógłby brzmieć na przykład tak:

Jestem zawiedziona, myślałam, że po pracy zajmiesz się dziećmi, a ja sobie odpocznę. Jestem bardzo zmęczona, przykro mi się zrobiło jak zostawiłeś brudny talerz na stole, cały dzień sprzątałam w mieszkaniu i jestem tym zmęczona. Nie chcę tego już dzisiaj robić.”

Zauważcie, że w takim komunikacie, nie atakujemy męża o to, że „nigdy nie pomaga”. Warto unikać w komunikacji z drugą osobą słów nigdy i zawsze, bo praktycznie nigdy nie oddają prawdy i łatwo prowokują do kłótni i licytacji. Mąż może odeprzeć taki argument, bo przecież na pewno chociaż raz, kiedyś Ci pomógł i takim stwierdzeniem poczuje się unieważniony i zaczniecie się licytować. Nie atakujemy też męża o to, że „rozwala się na kanapie i gapi się w telefon” – Twoja potrzeba odpoczynku i potrzeba odpoczynku męża są równie ważne. Nie jest rozwiązaniem odebranie prawa do odpoczynku mężowi, tylko danie prawa do odpoczynku sobie i znalezienie takiego rozwiązania i układu w którym oboje możecie realizować swoją potrzebę odpoczynku.

Na taki komunikat mąż może na przykład odpowiedzieć:

„Ale ja też jestem zmęczony, cały dzień pracowałem, muszę się zresetować”

Na co, najbezpieczniej jest trzymać się dalej swojej potrzeby i swoich uczuć, bez wycieczek w kierunku oceniania prawa męża do bycia zmęczonym i do odpoczynku. Bez licytowania się kto ma prawo być bardziej zmęczony. Nie jesteście w stanie tego zmierzyć. Oboje możecie być wyczerpani i nadal oboje możecie się dogadać tak, żeby każde zrealizowało swoją potrzebę odpoczynku, dzieląc się sprawiedliwie i odpoczywając oboje na tyle na ile pozwala wasza obecna sytuacja.

Ja bym odpowiedziała w ten sposób:

„Ok rozumiem, że jesteś zmęczony, ale ja też jestem. Muszę odpocząć. Odpocznij jeszcze 30 minut, a później zajmij się dziećmi i zrób pranie. OK?”

To jest jedna z propozycji. Oczywiście jeśli jesteście w stanie dać mężowi jeszcze te 30 min na odpoczynek i uważacie że to sprawiedliwe, to mu dajcie. Jeśli nie, a czasem tak bywa, to można na przykład powiedzieć:

„Rozumiem, że jesteś zmęczony, ale ja za chwilę wybuchnę. Nie dam rady już ani chwili dłużej, muszę wyjść na spacer, bo zaraz zacznę rzucać talerzami, jestem wyczerpana i wściekła. Daj mi godzinę, później Ty odpoczniesz, a ja wykąpię dzieci”.

Sytuacje skrajne też się zdarzają i mamy prawo do takich uczuć. Jeśli ignorowałaś swoje potrzeby tak długo, że już wrzy Ci pod pokrywką i zaraz Cię rozniesie, to nie musisz udawać opanowanego kwiatu lotosu i kisić się jeszcze 30 minut odliczając minuty i dalej ruminując jaki Twój mąż jest zły, że Ty musisz tu się jeszcze kisić 30 minut jak on ogląda te obrazki na telefonie, tylko zakomunikuj jaka jest sytuacja u Ciebie i daj mężowi czas na odpoczynek po ogarnięciu kryzysu u Ciebie. Możecie współpracować i dbać o siebie.

Ciężko mi wyobrazić sobie sytuację w której druga strona nie przystanie na propozycje tego pokroju, opartą na naszych osobistych potrzebach, bez atakowania i oceniania drugiej strony. Prawda jest taka, że nawet kochająca nas druga osoba, nie jest w stanie przewidzieć, wyobrazić sobie i zrozumieć jakie mamy w danej chwili potrzeby i jakie czujemy emocje, jeśli je tłumimy, zachowujemy dla siebie i nie mówimy o nich. Jeśli stale komunikujemy co czujemy i czego potrzebujemy lub jeśli po prostu to realizujemy kosztem innych potrzeb, wtedy z czasem, druga osoba zacznie się domyślać naszych potrzeb, rozumieć naszą hierarchię wartości i przewidywać czego możemy w danej chwili oczekiwać. Wtedy będzie w stanie spełniać nasze potrzeby bez naszego komunikatu. Ale to się stanie dopiero wtedy, kiedy przez jakiś czas nauczymy drugą osobę czego potrzebujemy i co czujemy, komunikując jej to. Nie ma możliwości nauczenia się przewidywania naszych potrzeb, bez żadnej komunikacji z naszej strony. Każdy człowiek ma trochę inne potrzeby, inną hierarchię wartości, inne rany emocjonalne i inny temperament. Nie ma uniwersalnych wzorów do skopiowania i wdrożenia, musimy się siebie po prostu nauczyć.

Inne przykłady ruminacji

Poniżej zamieszczam przykładowe ruminacje. Są to myślotoki, które znam z własnego doświadczenia lub z doświadczenia bliskich mi osób.

Fakty w poniższych ruminacjach napisałam pogrubioną czcionką, zaś opinie i interpretacje podkreśloną, żeby jeszcze wyraźniej pokazać wam, jak bardzo toksyczne i oderwane od rzeczywistości są to procesy myślowe, których jedyny efekt to pogorszenie naszego samopoczucia i wzmocnienie poczucia bezradności i zagubienia.

Fakt – pogrubiony. Opinia i interpretacja – podkreślony.

Sytuacja zawodowa – szukanie pracy

Nigdy nie znajdę pracy, która da mi satysfakcję i przyniesie godziwe pieniądze. Nie ma w tym kraju pracy dla ludzi z moim wykształceniem. Do niczego się nie nadaję. Za cokolwiek się wezmę, to schrzanię. Nie da się godnie żyć w tym kraju. To wszystko wina polityków. Gdyby tylko podejmowali lepsze decyzje i bardziej zadbali o pracowników, o szarych, zwykłych ludzi moje życie by się odmieniło na lepsze. Nie mogę nic z tym zrobić, to po prostu jest sytuacja beznadziejna.

Uczucia leżące pod tą ruminacją: lęk, strach, niepewność

Lęk, że sobie nie poradzę, lęk, że nie jestem dość dobry, lęk, ze nie mam dostatecznych zasobów, by skutecznie się odnaleźć i realizować w dorosłym świecie. Lęk przed byciem niedocenionym i ocenionym.

Niekorzystne przekonania, które powodują w tym przykładzie trudne emocje i nakręcają spiralę ruminacji:

  • Świat jest wrogim miejscem
  • Nie ma dla mnie miejsca w świecie
  • Nie nadaję się
  • Jest ze mną coś nie tak, mam w sobie jakąś skazę
  • Nie poradzę sobie
  • Nie jestem dość dobry
  • Nie mam kontroli nad swoim życiem
  • Moje niepowodzenia to skutek złych decyzji innych ludzi

Sytuacja towarzyska – ujawnienie swojej niewiedzy w towarzystwie

Zrobiłem z siebie skończonego kretyna. Rozmawialiśmy sobie o gospodarce, a ja nie wiedziałem co to jest procent składany. Wtedy Gniewosz zrobił taką zdziwioną minę i zaczął mi to tłumaczyć jak dziecku. Przecież każdy kretyn wie co to jest procent składany. Zawsze byłem fatalny z matmy. W 5 klasie podstawówki tak samo się zbłaźniłem przy odpowiedzi. Jestem chodzącą porażką. Boże, co za kretyn. Mogłem się lepiej uczyć i przykładać do nauki, teraz bym rozumiał podstawowe pojęcia. Co za porażka. Teraz już nie będą chcieli ze mną gadać, albo będą uważali, że jestem skończonym kretynem i będą mnie traktowali z góry. Nie mam już czego szukać w tym towarzystwie. Co za dzban ze mnie. Nic dziwnego, że matka zawsze mi mówiła, że jestem debilem. Wiedziała od początku. A jeszcze jak na studiach zbłaźniłem się gdy gadałem z… pewnie pomyślała, że jestem skończonym kretynem. I jeszcze jak w pierwszej pracy nie dopilnowałem tego i spowodowałem awarię. Co za kretyn. To, że jestem debilem, zawsze prędzej czy później wyjdzie na jaw i mnie pogrąży….

Uczucia leżące pod tą ruminacją: wstyd, lęk, smutek

Wstyd, że nie dysponuję taką wiedzą jak bym chciał, wstyd, że nie jestem idealny, lęk, że inni nie zaakceptują mnie takiego jaki jestem (z niedoskonałościami, popełniającego błędy), smutek, że żeby zasłużyć na akceptację muszę, być idealny.

Niekorzystne przekonania, które powodują w tej sytuacji trudne emocje i nakręcają spiralę ruminacji:

  • Muszę być idealny
  • Nie mam prawa do błędu
  • Inni nie zaakceptują mnie takiego jakim jestem
  • Muszę się kontrolować i udawać lepszego niż jestem
  • Mam w sobie coś, co jest nieakceptowalne dla innych
  • Muszę ukrywać to, kim naprawdę jestem
  • Jestem porażką
  • Jestem debilem
  • Nie potrafię się zachować

By poprawić jakość swojego życia, warto dopuścić do siebie możliwość, że powyższe przekonania nie muszą być prawdą. Warto się zastanowić w jaki sposób zaciemniają pełen obraz rzeczywistości i siebie. Czy naprawdę nie mam prawa do błędu? Dlaczego? Kto mi tak mówił? Dlaczego taki wniosek powstał w mojej głowie? Czy inni też nie mają prawa do błędu? Jak ja reaguję na błędy innych ludzi? Jak reaguję na błędy bliskich? Jak na błędy obcych? Czy możliwe jest nigdy nie popełniać błędów? Czy tacy ludzie istnieją? Jeśli przychylnie patrzę na błędy innych, dlaczego wobec siebie stosuję inną miarę? Czy uważam się za inny gatunek człowieka niż reszta ludzi? Czy to sprawiedliwe wobec siebie i innych? Dlaczego nie zasługuję na wyrozumiałość i prawo do błędów? I tak dalej… Jest to długi proces, jednak każda taka refleksja rozluźnia trochę beton tych przekonań i wpuszcza trochę światła i elastyczności do naszego postrzegania siebie, innych i świata.

Sytuacja osobista – kontrola wagi ciała

Jak ja się spasłam. Co za dramat. Zupełnie nie potrafię się kontrolować. Nie wiem co się ze mną wczoraj stało. Obiecałam sobie przecież, że będę na diecie i tak świetnie mi szło przez cały dzień, a jak przyszłam wieczorem do domu to pożarłam całą tabliczkę czekolady i jeszcze dojadłam serem pleśniowym…. Nic dziwnego, że tak teraz wyglądam. Obrzydliwie. Nic dziwnego, że nikt mnie nie chce. Ludzie w pracy pewnie mną pogardzają i myślą, że jestem bezwartościowa. Nigdy nie dostanę awansu jak będę taka gruba. Ten bebech wylewa mi się ze spodni. Wyglądam fatalnie… Inni jakoś potrafią się kontrolować i trzymać w ryzach… Maryśka wygląda tak wystrzałowo, mieści się w rozmiar S, na pewno nie obżera się czekoladą i serem na noc i dlatego wygląda jak trzeba. Muszę się bardziej kontrolować, jutro przyrzekam sobie, że nie zajrzę do lodówki po 19… A dzisiaj… Dzisiaj i tak już złamałam swoje obietnice, to już nie ma znaczenia. Idę do żabki po chipsy i żelki. Dziś poszaleję na maksa, to i tak już nie ma znaczenia. Jestem bezwartościowa i słaba. To jest obrzydliwe. Tak mi źle ze sobą… gdybym tylko nosiła rozmiar 36 i schudła te 6 kilo na pewno moje życie byłoby lepsze i dobrze bym się ze sobą czuła. Wszystkie moje problemy, by się rozwiązały. Lepiej bym sobie radziła w pracy, znalazłabym takiego partnera jakiego chcę, lepiej bym się czuła przy innych ludziach i moje życie towarzyskie by rozkwitło…. Całe moje życie by się zmieniło. Byłabym innym człowiekiem…

Uczucia leżące pod tą ruminacją: wstyd, lęk, smutek

Wstyd, że nie potrafię się kontrolować w takim stopniu w jakim bym chciała i jak w mojej ocenie jest ode mnie oczekiwane. Wstyd, że nie wyglądam tak jak bym chciała i jak w mojej ocenie jest ode mnie oczekiwane. Lęk, że taka jaka jestem nie będę akceptowana przez innych. Wstyd za to kim jestem, wstyd za moje ciało, wstyd za moje potrzeby i lęk, że to wszystko nie zasługuje na akceptację moją i otoczenia. Smutek, że żeby uzyskać to czego pragnę, muszę wyrzec się siebie i stać się kimś innym niż jestem, smutek, że tego nie potrafię osiągnąć. Smutek, że mam mniej samokontroli i zaparcia niż od siebie oczekuję

Niekorzystne przekonania, które powodują tutaj trudne emocje i nakręcają spiralę ruminacji:

  • Muszę być idealna
  • Muszę się kontrolować
  • Moje ciało jest nieakceptowalne
  • Moje ciało mnie zdradza
  • Jest we mnie coś nieakceptowalnego dla innych
  • Muszę udawać kogoś innego niż jestem
  • Wszystko albo nic – robię idealnie, albo w ogóle nie muszę się starać i jestem do niczego

Aby poprawić swoje samopoczucie psychiczne i rozwikłać błędne koło myśli, należy rozważyć powyższe przekonania pod względem ich prawdziwości w różnych sytuacjach życiowych i w odniesieniu do różnych osób. Skąd te przekonania się pojawiły w Twojej głowie i skąd wiesz, że są niepodważalną prawdą? Czy są osoby, które wyznają inne przekonania i postrzegają inaczej te aspekty życia? Jak postrzegają Ciebie inne, zaufane, osoby w kontekście prawdziwości tych przekonań? Przed odczuwaniem czego, bronią Cię te przekonania?

Sytuacja rodzicielska – uczucie bycia niewystarczająco dobrym rodzicem

Za mało czasu i uwagi poświęciłam dzieciom. Jestem fatalną matką, jak mogłam siedzieć na telefonie na placu zabaw zamiast bawić się z nimi... I jeszcze za dużo czasu zajmują mi obowiązki domowe. Dzieci pewnie mnie nienawidzą za to. Jestem złą matką. I jeszcze chcieli czytać po raz trzeci Pucia wieczorem i powiedziałam, że już nie, bo jestem zmęczona. Serce mi się łamie, że tak ich zaniedbuję. Tak bardzo ich kocham. Obiecuję sobie jutro bardziej się postarać… I jeszcze miesiąc temu temu nie wytrzymałam i wrzasnęłam na nich, przecież to są niewinne małe dzieci. Jestem potworem. Muszę się bardziej kontrolować i dawać z siebie więcej…. Ciekawe, czy uważają, że nie jestem dość dobrą matką i czy mają do mnie żal, że zajmuję się swoimi sprawami, a nie nimi

Uczucia leżące pod tą ruminacją: poczucie winy, smutek, wstyd, lęk, tęsknota

Poczucie winy, że zachowałam się nie tak jak tego od siebie oczekuję (niekorzystanie z telefonu podczas opieki nad dziećmi), wstyd i smutek, że nie kontroluję siebie tak jak tego od siebie oczekuję, lęk, że moje błędy są tak karygodne, że utracę miłość dzieci

Niekorzystne przekonania, które powodują trudne emocje i nakręcają spiralę ruminacji:

  • Aby być dobrą matką, muszę poświęcać dzieciom 100% czasu i uwagi
  • Nie mam prawa do odpoczynku
  • Nie mam prawa do rozrywki
  • Nie mam prawa do słabości
  • Nie mam prawa do odmowy
  • Kochać znaczy poświęcać się drugiej osobie w całości
  • Kochać znaczy zatracić siebie dla drugiej osoby
  • Kochać znaczy wyrzec się siebie
  • Muszę się kontrolować, żeby być akceptowaną, nawet przez bliskie mi osoby
  • Popełnienie błędu jest niewybaczalne
  • Nie mam prawa do błędów
  • Taka jaka jestem, jestem nieakceptowalna
  • Jest we mnie coś złego, co muszę kontrolować i ukrywać

Sytuacja polityczna – osoba o spojrzeniu lewicowym

Jestem przerażona tym co się dzieje obecnie na świecie i w kraju. To jest straszne w jakim kierunku to wszystko zmierza. Świat staje się coraz bardziej niebezpiecznym miejscem. Ludzie są podli. Czeka nas zagłada. Jak oni mogą działać tak przeciwko niewinnym ludziom? Jak ludzie mogą to popierać? Co za tępaki. Gdyby tylko ludzie mieli trochę więcej świadomości i empatii. To wszystko zmierza do totalitaryzmu i zamordyzmu. Niedługo już nie będzie żadnych praw obywatelskich. Prawa człowieka są coraz mocniej łamane. Rzą olski to banda debili i zamordystów, których jedynym celem jest władza i kradzież. Ich wszystkie decyzje są chybione i uderzają w niewinnych ludzi. Jak oni mogą zamykać oczy na cierpienie ludzi na granicy. Jak oni mogą odbierać prawa reprodukcyjne kobietom. Jak mogą gnębić osoby LGBT. Przez nich mamy wielkie kary do płacenia, jeszcze doprowadzą do wyjścia z Unii… Muszę uciekać z tego kraju, to najwyższy czas ułożyć sobie życie w jakimś normalnym, szanującym prawa obywatelskie kraju…. Może Niemcy…. albo Szwajcaria…. Zaraz sprawdzę koszty życia w Szwajcarii i oferty pracy…. Nie będę tutaj dłużej żyć, to nie jest kraj dla mnie, nie ma tutaj dla mnie miejsca.

Sytuacja polityczna – osoba o spojrzeniu prawicowym

Jestem przerażona tym co się dzieje na świecie i w kraju. Prawa i wolności są cały czas ograniczane. Postępuje upadek obyczajów. Ludzie już nie są tak wartościowi jak byli kiedyś. Kierują się tylko zyskiem i własną wygodą. To co się dzieje na Zachodzie jest przerażające. We Francji zabraniają mówić „mama i tata” i dopuszczają aborcję do 9 miesiąca ciąży z powodu zdrowia psychicznego matki. To jest skandal. Wartość życia ludzkiego nie ma już żadnej wartości. Co jest cywilizacja śmierci. Wartości, które kiedyś miały znaczenie dziś są deptane jak za czasów najgorszych zbrodni ludzkości. A te matki, to są po prostu za wygodne w dzisiejszym świecie. Za dobrze im i w głowach im się poprzewracało. Karierę robić zamiast w dom dziecku dać. Opieka nad domem jest dla nich upokarzająca, tylko pieniądze dziś mają wartość i znaczenie. A to, że dziecko siedzi cały dzień w placówce albo w domu samo to już nikogo nie obchodzi i niczyjej wartości nie wzbudza. Nikt już nie dba o miłość, rodzinę i tradycyjne wartości. Za to zajmują ludzi sztucznymi problemami, które nikogo nie dotyczą jak prawa zwierząt, aborcja, prawa mniejszości seksualnych….

Uczucia leżące pod obiema ruminacjami politycznymi: strach, lęk, bezradność, złość

Strach przed niekorzystnym dla nas obrotem spraw politycznych, lęk przed skutkami decyzji, które oceniamy jako błędne, strach przed nadużyciem ze strony innych i pogwałceniem naszych praw i godności, uczucie bezradności wobec procesów politycznych, które dzieją się poza naszą kontrolą, uczucie bezradności wobec decyzji, z którymi się nie zgadzamy, podejmowanych przez polityków, złość na polityków za podejmowanie błędnych w naszej ocenie decyzji i powodowanie w nas uczuć bezradności i lęku. Złość za „deptanie”, w naszej opinii, wyznawanych przez nas wartości.

Jak widzicie możliwe uczucia i interpretacje zdarzeń politycznych bez względu na wyznawaną opcję polityczną mogą być z grubsza takie same, tylko inne rzeczy wywołują, te same uczucia u osób o różnych poglądach.

Niekorzystne przekonania, które wywołują tutaj trudne emocje i spiralę negatywnych myśli:

  • Ludzie (u władzy) chcą dla mnie źle
  • Ludzie (u władzy) są źli
  • Ludzie (u władzy) chcą mojego cierpienia
  • Wszyscy ludzie (u władzy) są tacy sami
  • Wszystko zmierza w złym kierunku
  • Sprawy się pogarszają, a nie poprawiają
  • Ludzie są głupi
  • Inni ludzie są gorsi ode mnie (mniej moralni, mniej inteligentni, mniej świadomi)

Czy to wszystko to żelazna prawda? Czy są ludzie, którzy myślą inaczej? Skąd wiem, że to prawda? Co przemawia za tym, że jest to prawda, a co przemawia za tym, że jest to zniekształcenie rzeczywistości? Czy to są rzeczy, na które mam wpływ? Czym mogę się zająć ze swojej strefy wpływu, co wzmocni moje poczucie sprawczości i samopoczucie?

Cyklu wpisów o zniekształceniach poznawczych:
Zniekształcenia poznawcze. Myślenie dychotomiczne „wszystko albo nic”
Zniekształcenia poznawcze: Filtr mentalny
Zniekształcenia poznawcze: Nadmierne uogólnianie
Zniekształcenia poznawcze: Czytanie w myślach
Zniekształcenia poznawcze: Odrzucanie pozytywów
Zniekształcenie poznawcze: Nadużywanie imperatywów
Zniekształcenie poznawcze: Uzasadnienie emocjonalne
Zniekształcenie poznawcze: Przepowiadanie przyszłości

Katastrofizacja

Traktowanie jako bardzo prawdopodobnego, najbardziej negatywnego, skrajnego i uproszczonego scenariusza wydarzeń.

FAKT

Niepokoją mnie zmiany klimatyczne i mój mały wpływ na nie

KATASTROFIZACJA

Czeka nas zagłada

Jeśli odnalazłaś w tym wpisie coś pokrzepiającego dla siebie, cieszy mnie to bardzo. Jeśli chcesz być ze mną w bliższym kontakcie, zapraszam na mój Instagram @higienamyslenia i na inne platformy społecznościowe. Wszędzie nazywam się tak samo (@higienamyslenia). Jeśli myślisz, że ten materiał może okazać się wspierający i przydatny dla kogoś innego, nie wahaj się go przekazać dalej :).
Autorem zdjęcia jest Clark Van Der Beken, Unsplash