Strona główna » Spis treści » Smutek. Dlaczego się smucimy? [+ podcast]

Smutek. Dlaczego się smucimy? [+ podcast]

Właśnie w ten sposób lubię wyobrażać sobie emocje, zwłaszcza te uznane za negatywne i niemile widziane w naszej kulturze. Smutek widzę jako zgarbionego starca, wspierającego się o lasce, który kroczy przed nami jako nasz przewodnik. Postać, która tak często pojawia się w najróżniejszych baśniach i przekazach kulturowych i zawsze wiąże się z mądrością, samoświadomością i odnajdywaniem swojego celu i powołania w życiu. Smutek, jak zaraz wam opowiem, właśnie z tymi przymiotami się wiąże. Dzięki pełnemu doświadczaniu smutku, wzrastamy w mądrości, świadomości i poczuciu sensu naszego życia. Ale zacznijmy od początku.

Wpis jest również dostępny w formie podcastu 🙂 dla tych, którzy wolą słuchać.

Słowo „emotion” jest nierozerwalnie związane z ruchem. Emocje to siły, które nas motywują do ruchu. Niektóre emocje kierują nas ku obiektowi wzbudzającemu emocje (miłość, sympatia, przyjaźń, przyjemność, radość, złość, pożądanie, zazdrość), inne zaś motywują nas do oddalenia się (lęk, strach, smutek, wstyd, ekscytacja). Patrząc w ten sposób, nie można podzielić emocji na „pozytywne” i „negatywne”. Wszystkie są pozytywne, ponieważ są naszymi przewodnikami w życiu i wszystkie pełnią ważną rolę. Czy życie obdarte ze zdolności odczuwania lęku, strachu, smutku, wstydu i złości byłoby lepsze? Po krótkim zastanowieniu się nad tym, szybko możemy dojść do wniosku, że takie życie byłoby niezwykle trudne i mogłoby się przedwcześnie zakończyć z powodu braku obecności przewodników, jakimi są tak zwane negatywne emocje.

Właśnie w ten sposób lubię wyobrażać sobie emocje, zwłaszcza te uznane za negatywne i niemile widziane w naszej kulturze. Smutek widzę jako zgarbionego starca, wspierającego się o lasce, który kroczy przed nami jako nasz przewodnik. Postać, która tak często pojawia się w najróżniejszych baśniach i przekazach kulturowych i zawsze wiąże się z mądrością, samoświadomością i odnajdywaniem swojego celu i powołania w życiu. Smutek, jak zaraz wam opowiem, właśnie z tymi przymiotami się wiąże. Dzięki pełnemu doświadczaniu smutku, wzrastamy w mądrości, świadomości i poczuciu sensu naszego życia. Ale zacznijmy od początku.

Po co odczuwamy emocje?

Emocje pełnią rolę informacyjną. Stanowią język w jakim ciało komunikuje się z naszym umysłem. Mózg, ten pofałdowany super komputer, zamknięty w twardej skorupie naszej czaski nie ma bladego pojęcia na temat tego, co dzieje się tam po drugiej stronie czaszki. Jego moce obliczeniowe i wszystkie zdolności są bezużyteczne bez wiedzy na temat świata zewnętrznego. Tych informacji dostarcza mu ciało. Narządy zmysłów oraz emocje, które są językiem w jakim ciało komunikuje się z mózgiem. Oczy zauważają zarys drapieżnika w krzakach, pojawia się impuls ucieczki lub walki, pojawia się strach i dzięki niemu mózg otrzymuje informację: NIEBEZPIECZEŃŚTWO. DRAPIEŻNIK. I podejmuje decyzję, korzystając ze swoich super mocy i zasobów. Przypomina sobie całą naszą mądrość życiową i mądrość życiową naszych przodków, analizuje uwarunkowania obecnej sytuacji i albo podejmujemy walkę albo uciekamy. Jeśli ani jedno ani drugie nie jest możliwe, zamieramy w bezruchu.

Bez emocji, nasza reakcja nie byłaby możliwa, nie nastąpiła by komunikacja i nasze życie niewątpliwie bardzo szybko by się zakończyło w pysku drapieżnika. Sam obraz jaki rejestrują oczy nic nie znaczy bez reakcji emocjonalnej, jak i sama analiza sytuacji jakiej może dokonać nasz mózg, również nic nie znaczy bez reakcji emocjonalnej. To dzięki emocjom żyjemy i to nie tylko w sensie podstawowym, ale też dzięki emocjom się rozwijamy, tworzymy więzi z innymi ludźmi i jesteśmy kreatywni. Emocje wprawiają w ruch nasze ciała i umysły.

Czy jest możliwe nie odczuwać emocji?

Emocje to nie jest coś zależnego od naszej woli. Tak samo jak temperatura naszego ciała i uczucie zimna lub gorąca nie są zależne od naszej woli. Nie można nie odczuwać zimna, wtedy gdy jest nam zimno. Emocje i odczucia rodzą się spontanicznie wewnątrz naszego ciała, w reakcji na świat zewnętrzny. Toczą się niezależnie od naszej woli jak wszystkie procesy fizjologiczne i cielesne, jak bicie serca, trawienie i wydzielanie hormonów. Nie możemy nie czuć smutku, gdy uczucie smutku rodzi się w naszym ciele. Nie mówmy innym „nie smuć się”. Jest to równie skuteczne i sensowne jak powiedzieć zmarzniętej osobie „nie marznij” lub spoconej „nie poć się”.

Możemy powstrzymać zewnętrzną ekspresję emocji

Możemy znieczulić się na odczuwanie emocji w tym sensie, że możemy zablokować naszą reakcję na zrodzoną w ciele emocję. Samej emocji nie możemy zmienić, ale możemy jej zaprzeczyć na poziomie ekspresji. Nie mamy kontroli nad tym co się dzieje w głębi ciała, ale będąc dorosłymi ludźmi mamy kontrolę nad naszą ekspresją mięśniową. W tym sensie jesteśmy w stanie tłumić emocje (małe dzieci tego nie potrafią). Możemy powstrzymać krzyk, powstrzymać odruch uderzenia, powstrzymać opadające kąciki ust, powstrzymać wzbierający szloch przez zaciśnięcie gardła, powstrzymać odruch ucieczki. Na tej samej zasadzie możemy udawać, że nie jest nam zimno i powstrzymać się od fizycznej ekspresji tego (tupanie, tarcie rąk, wkładanie pod pachy itd), ale dalej nasze ciało będzie czuło zimno.

Nie powstrzymamy wewnętrznego przejawu emocji

Nie powstrzymamy uczucia ściśniętej wewnątrz klatki piersiowej, uczucia zimna w okolicach serca, uczucia słabości w ramionach lub w przypadku złości uczucia napływającego gorąca z brzucha do głowy i ramion. Gdy regularnie, raz po raz, wstrzymujemy emocje na etapie ich wzbierania, nie chcemy ich widzieć u siebie, uważamy, że są złe i nie wolno nam ich odczuwać, z czasem odruch tłumienia zewnętrznej reakcji emocji będzie automatyczny. W końcu przestaniemy je zauważać, nie będziemy widzieć związku między zimnem w okolicach serca, a uczuciem smutku. Wszystkie emocje zleją nam się w jedną szarą masę emocjonalną.

Stłumione emocje zlewają się w jedną masę emocjonalnego ciężaru

Powiemy „czuję stres”, albo „czuję się jakoś nie swojo” albo „źle mi”. Ale nie będziemy mieć świadomości co to dokładnie za emocja, ponieważ stłumiliśmy ich już zbyt wiele w swoim ciele i mieszają się ze sobą w jedno. Co jakiś czas może nastąpić wybuch, pokrywka (napięcia mięśniowe) nie utrzymała ciśnienia wewnątrz garnka (stłumione emocje), ale nie jest to lecznicze doprowadzenie emocji do końca. Gdy wybuchamy złością o drobiazg, gdy tracimy poczucie równowagi z powodu błahej reakcji obcej osoby, dajemy wyraz i ujście napięciu i ciśnieniu jakie w nas się utworzyło. Jednak nie jest to równe z terapeutycznym przejściem fali emocji do końca, nie leczy to naszych emocjonalnych ran i nie uwalnia stłumionych emocji, uwalnia tylko ciśnienie i napięcie jakie tłumienie emocji wytworzyło.

Koszty związane z tłumieniem emocji

To, że stłumiliśmy ekspresję emocji do tego stopnia, że utraciliśmy świadomość odczuwanych emocji, nie znaczy, że te emocje przestały istnieć, po prostu pozostają stłumione w głębi ciała. Taki stan rzeczy ma swoje konsekwencje. Czujemy się zagubieni w świecie. Nie wiemy czego chcemy, a czego nie. Trudno nam podejmować decyzje. Mamy trudności z działaniem (to emocje wprawiają nasze ciało w ruch). Do naszego życia zaczyna skradać się depresja, prokrastynacja. Pojawiają się trudności w relacjach. Nasze zdolności do budowania głębokich więzi z innymi zaczynają się zmniejszać. Izolujemy się od innych. Pracujemy nie wydajnie. Życie traci smak. Nie potrafimy czerpać radości z życia.

Czas trwania emocji

Emocje są zatem posłańcami. Ich zadaniem jest dostarczyć nam informacji na temat świata zewnętrznego. Gdy spełnią swoją rolę, gasną, odchodzą, robią miejsce na kolejne informacje. Emocje są jak fala. Mają swój początek, kiedy wzbierają, mają swój szczyt, kiedy bywają trudne do zniesienia i powoli gasną. Jeśli przejdziemy cały cykl do końca, jesteśmy pogodzeni z rzeczywistością, jesteśmy tu i teraz (a nie np. 5 lat temu gdy osoba X nas zawiodła i do dziś nie możemy się z tym pogodzić), spokojni i pogodni. Jeśli zablokujemy emocję w dowolnym miejscu trwania fali, zostają z nami aż nie wygasną do końca. Zostajemy zawieszeni w tej emocji i to upośledza naszą zdolność do czerpania przyjemności z życia i pogodzenia się z rzeczywistością. Ponosimy koszty energetyczne i psychiczne takiego tłumienia emocji każdego dnia, żyjemy niejako odklejeni od rzeczywistości w mniejszym lub większym stopniu. Łatwiej jest po prostu pozwolić im nas opuścić. Ale nie zawsze jest to łatwe, ponieważ część z nas, całe życie była socjalizowana do tego, że niektóre emocje są złe, że niektórych emocji się nie przeżywa lub nie wyraża. W ten sposób stajemy się emocjonalnymi kalekami na całe życie. Na szczęście można to zmienić. Pierwszy krok to edukacja.

O czym informuje nas smutek?

Aleksander Lowen pisze, że smutek to wspomnienie utraconej przyjemności. Ból utraty czegoś co do nas należało lub czego doświadczaliśmy. Utrata może być realna lub „zaledwie” zagrażająca. Dla naszej psychiki nie ma to dużego znaczenia. Co może powodować nasz smutek? Powodów może być wiele, niektóre z nich wypisuję poniżej:

  • Bycie odrzuconym (lub wrażenie bycia odrzuconym) przez inne osoby LUB siebie
  • Rozstania (z przyjacielem, z partnerem, z dziećmi, ale też np. z książką… wiele osób zna chyba to uczucie smutku gdy książka się kończy prawda? Gdy patrzymy na przeczytaną książkę, wspominamy przyjemność lektury, która się zakończyła, smutek jest tu jak najbardziej normalną reakcją)
  • Choroba bliskich osób i swoja… wspominanie utraconego zdrowia i przyjemności z nim związanej wywołuje nasz smutek
  • Śmierć
  • Utrata części swojej tożsamości (gdy w naszym życiu zachodzą zmiany, nawet jeśli są pozytywne i budujące, możemy odczuwać smutek z powodu wspomnień utraconej przyjemności bycia tym kim byliśmy… np. bycia studentem kiedy wkraczamy na rynek pracy, bycia singlem gdy wchodzimy w związek lub decydujemy się na dzieci i tak dalej. Pozytywne emocje związane ze zmianą w naszym życiu nie wykluczają „negatywnych” związanych z żegnaniem się z tym co było. Jesteśmy wielowymiarowi jako ludzie i nasze odczuwanie też takie jest)
  • Zaskoczenie obrotem spraw (nie otrzymanie podwyżki, otrzymanie gorszej oceny, pojawienie się nieoczekiwanych komplikacji i trudności, destabilizacja sytuacji politycznej, niewygodna dla nas decyzja innych osób – np. o zmianie pracy, wyprowadzce do innego kraju/miasta i tak dalej)
  • Przemęczenie (gdy długo ignorujemy swoje potrzeby i jesteśmy przemęczeni pracą lub innymi obowiązkami, wspomnienie utraconej przyjemności w postaci bycia wypoczętym i zrelaksowanym to zupełnie normalny powód pojawienia się smutku)
  • Utracone możliwości i szanse
  • Utracone nierealistyczne oczekiwania
  • Uświadomienie sobie własnych ograniczeń, o których wcześniej nie wiedzieliśmy

Fizyczne odczucia związane ze smutkiem

Gdy czujemy smutek nasze brwi zaokrąglają się do góry i zbliżają się do siebie, kąciki oczu opadają i kąciki ust również opadają w charakterystyczną podkówkę. Gdy tłumimy ekspresję smutku przez wiele lat, paradoksalnie nasz neutralny wyraz twarzy przybiera takie cechy, uczucie przed którym tak wytrwale uciekamy, wyrysowuje się na naszej twarzy.

Gdy jesteśmy smutni nasz głos staje się niższy i cichszy.

Zmiany, które zachodzą w ciele gdy odczuwamy smutek to ucisk w klatce piersiowej, ciężkość i słabość nóg i ramion, opuszczenie ramion i pochylenie całej postury do przodu i do dołu, osłabienie napięcia mięśniowego, nieobecny wzrok lub wzrok wbity w ziemię.

Różne odcienie smutku

Odczuwanie smutku nie jest czarno białe, jest to uczucie, które ma różne stopnie natężenia.

  • Zawód
  • Zniechęcenie
  • Zakłopotanie
  • Zrezygnowanie
  • Bezradność
  • Beznadzieja
  • Nieszczęście
  • Rozpacz
  • Cierpienie
  • Żałoba
  • Udręka

Do czego motywuje nas smutek?

Smutek motywuje nas do wycofania się, do izolacji, do pozbierania sił, reorganizacji naszych przekonań, przemyślenia spraw. Smutek jest naszym przewodnikiem, który pomaga nam zagoić rany. Przeżycie smutku do końca leczy naszą ranę. Sprawia, że stajemy się silniejsi. Sprawia, że nabieramy mądrości życiowej i doświadczenia. Powoduje, że uczymy się żyć w nowej sytuacji.

Smutek sprawia, że po pożegnaniu z trudną przeszłością idziemy do przodu zamiast tkwić cały czas w przeszłości z rozdrapanymi ranami. Smutek to nasz przewodnik po życiu, który sygnalizuje nam, że nasze przekonania, wyobrażenia i oczekiwania nie przystawały do rzeczywistości lub, że rzeczywistość się zmieniła. Smutek jest naszym kompanem przy wzroście i adaptacji do nowego środowiska. Smutek pomaga nam odnaleźć nasz cel życiowy i poczucie sensu, dzięki temu, że daje nam wgląd w to kim już nie jesteśmy, kim nie chcemy być oraz kim nie możemy być. Uczy nas co nam nie odpowiada, naprowadzając nas na to, co nam odpowiada. Smutek pomaga wyciągać lekcje z błędów, dzięki czemu unikamy popełniania w kółko tych samych błędów i tkwienia w schemacie. Smutek jest dobry. Smutek jest jak gorzkie lekarstwo. Nie jest może najprzyjemniejszym stanem, ale leczy.

Odczuwanie smutku, a relacje z innymi ludźmi

Smutek wyróżnia się tym, że jest emocją, która ma wyjątkowo długi czas trwania. Możemy się smucić i leczyć swoje rany, swoje rozczarowanie i trudność zaakceptowania rzeczywistości nawet kilka tygodni. Jest to emocja, która motywuje nas do odsunięcia się od ludzi i skrycia się w sobie. Co ciekawe, obserwowanie smutku u innych osób powoduje, że chcemy się do nich zbliżyć, zadbać o nie, przytulić, zaoferować pomoc. Czyli sam smutek motywuje nas do odsunięcia się od innych, ale za to innych motywuje do tego by się do nas zbliżyli. To ciekawa współzależność, mechanizm za pomocą którego emocje wiążą nas jako społeczeństwo ze sobą. Jako istoty społeczne jesteśmy zaprogramowani do tego, by pomagać sobie nawzajem w trudnych chwilach i otrzymywać wsparcie od naszej społeczności i bliskich osób wtedy, kiedy jest nam smutno. Dawid Haracz napisał bardzo fajny post na ten temat, który polecam. Dawid Haracz – Smutek jako najpiękniejsza ludzka emocja.

Odczuwanie smutku jest OK

Masz prawo odczuwać smutek, nie musisz być cały czas wesoła i „pozytywna”. Masz prawo przejmować się i smucić otaczającą Cię rzeczywistością i wydarzeniami ze swojego życia. Małe smuteczki z powodu małych rozczarowań i zawodów również są w porządku. Dzięki smutkowi rośniesz. Dzięki smutkowi się goisz. Dzięki smutkowi stajesz się mądrzejsza. Smutek to Twój dobry stary, przewodnik. Zaakceptuj jego przewodnictwo i obudź się po drugiej stronie tej drogi silniejsza, odporniejsza, bardziej świadoma swojego miejsca i celu w życiu, bardziej połączona z chwilą obecną i innymi ludźmi, spokojniejsza i bardziej pogodna.

Czasem może Ci być ciężko sobie radzić ze swoim smutkiem. Przyjmij pomoc i wsparcie innych, życzliwych Ci osób. To jest ok, po prostu się przytulić i pobyć blisko, odczuwając smutek. To jest OK, powiedzieć innej osobie co Cię smuci. Nie po to, by dostać pocieszenie (będące często zaprzeczeniem rzeczywistości), tylko po to, by podzielić ten ciężar, poczuć, że nie niesiesz go sama. Poprosić po prostu o zrozumienie, bez pocieszania.

Co ze smutkiem tłumionym latami? Moja historia

Tłumiłam swoje emocje całymi latami. Myślę, że zaczęłam się od nich na dobre odcinać około 11-13 rż, ale całe dzieciństwo byłam zawstydzana z powodu swoich emocji, karana i wyśmiewana. Moje emocje były umniejszane i bagatelizowane. Nauczyłam się robić to samo. Wyśmiewałam, umniejszałam, odcinałam się. Odzyskałam kontakt ze swoimi emocjami mając około 30 lat. Początki mojej pracy emocjonalnej były bardzo trudne. Doświadczałam swojego nowo uświadamianego smutku jako ogromnej góry lodowej, naciskającej na moją klatkę piersiową gdy leżę, której czubka nie widziałam. Przygniatało mnie to. Przytłaczało mnie to. Ból w sercu i w klatce piersiowej był niemal nie do zniesienia. Jednocześnie aż do teraz nie jestem w stanie przełamać się i zdobyć się na płacz. Czułam ból, którego nie umiałam wypłakać z powodu blokad ekspresji smutku w formie płaczu. Myślałam, że ten smutek mnie zmiażdży i zniszczy. Myślałam, że go nie udźwignę. Jednak bez względu na to, czy go sobie uświadamiałam i wyrażałam chęć pracy z nim, czy go dalej tłumiłam, on i tak tam był i mnie przygniatał, niszcząc moją duszę i moje życie.

Kilka lat terapii było już za mną

W tamtym momencie byłam już po kilku latach terapii schematów i terapii poznawczo-behawioralnej. Byłam po nieudanej próbie pracy doświadczeniowej na emocjach z moją terapeutką, ale nie spodobało mi się to. Przez pandemię odbywało się to online, co prawdopodobnie całkiem zepsuło całe doświadczenie. Podjęłam się samodzielnej pracy nad swoimi emocjami, ze względu na solidne podstawy poznawcze przepracowane na terapii i dużą wiedzę na tematy psychologiczne oraz przewodnictwo jakie odczuwałam z książek Aleksandra Lowena.

Przeżywanie smutku, a łzy

Jeśli nie potrafisz płakać, ponieważ całe życie byłaś lub byłeś zawstydzany z powodu swoich łez, nie znaczy to, że nie możesz skutecznie pracować ze swoim smutkiem. Sama przeszłam już wiele „tuneli” smutku i po drugiej stronie wychodziłam silniejsza, odporniejsza i bez emocjonalnego kontaktu z przeszłością, która wcześniej mnie bolała i więziła. Sama świadomość i obserwacja doświadczanego smutku, doświadczanych zmian fizycznych i fizjologicznych, doświadczanych myśli, obrazów i wspomnień daje dość dużo przestrzeni, by leczyć starą ranę i wypalać daną emocję do końca i dorastać w swojej świadomości i odporności do Twojej rzeczywistości i doświadczeń jakie przeszłaś.

Smutek, a inne emocje i metody ekspresji

Jeśli Twój smutek idzie w parze ze złością, śmiało idź wybiegać go, wyboksuj go, wyćwicz go. Jeśli Twój smutek nie idzie w parze ze złością, a nie umiesz płakać i go wyrazić czysto fizycznie – oddaj się sztuce i kreatywności. Maluj, rysuj, wyklejaj, śpiewaj, tańcz. To też działa. Nie ma jednej, jedynej słusznej metody przeżywania danej emocji i przejścia przez „tunel”, przez „falę” do końca. Znajdź swoją drogę, próbuj, daj się prowadzić.

Praca nad stłumionymi emocjami jest kontrolowana i stopniowa

Chciałam jeszcze powiedzieć, że to, że aktualnie będziesz pracować nad stłumionymi emocjami nie oznacza, że będziesz całe dnie płakać lub nurzać się w beznadziei. Wciąż będziesz w stanie funkcjonować, będziesz w stanie jednocześnie odczuwać inne emocje, nawet radość, ekscytację, natchnienie i tak dalej. Ja poświęcałam konkretny czas, kiedy byłam sama i miałam ku temu przestrzeń, na pracę ze stłumionymi emocjami. Pogłębiałam oddech, obserwowałam swoje ciało i myśli i pozwalałam stłumionym emocjom się ujawnić. Wytrzymywałam to tak długo jak dawałam radę, później wracałam do znanych sobie metod znieczulania i odcinania się od siebie. To, że zaczniesz pracować ze smutkiem i stłumionymi emocjami, nie oznacza, że wszystkie strategie obronne, zniekształcenia i schematy i tryby, które wypracowałaś latami i utrzymywałaś latami, nagle przestaną działać. Jeśli byłaś w stanie tłumić 100% swojego bagażu emocjonalnego, będziesz w stanie dalej tłumić 99%, 95% i 88% gdy będziesz tego potrzebowała i gdy będzie taka Twoja wola. W każdej chwili, będziesz mogła wrócić do przeglądania social media, zasuwania w pracy i w domu aż do omdlenia (pracoholizm), zajadania smutku słodyczami i tak dalej, jakiekolwiek są Twoje metody na odcięcie się od tego co się kłębi w Twoim wnętrzu, będą dalej działały.

Nie wahaj się korzystać z pomocy

Mimo wszystko, przechodząc przez swoje stare stłumione emocje doświadczałam bardzo trudnych i skrajnych pod względem natężenia emocji, które rozsadzały mnie od środka. Jeśli w jakimkolwiek momencie czujesz, że smutek lub złość, których doświadczasz przerastają Twoje możliwości radzenia sobie z nimi, nie wahaj się szukać pomocy. Znajdź życzliwą Ci osobę, znajdź grupę terapeutyczną (np. DDD lub DDA), psychoterapeutę, zadzwoń na linię pomocy psychologicznej. Nie musisz cierpieć sam, możesz szukać pomocy, możesz mówić o tym czego doświadczasz. Nie jesteś sama, nie jesteś sam. Jest bardzo wiele osób o podobnych doświadczeniach do Twoich, są też osoby o łagodniejszych i trudniejszych doświadczeniach. Wszyscy jesteśmy ludźmi i przechodzimy trudne emocje w pełnym spektrum, wszyscy doświadczaliśmy trudnych sytuacji w dzieciństwie, gdy byliśmy dziećmi, gdy byliśmy bezradni i zależni od ważnych dorosłych w naszym życiu. Wszystko czego doświadczasz jest normalne i powszechne, wszystkie emocje są na miejscu i prawdziwe. Jesteś OK. Jesteś piękną istotą ludzką, o ogromnym potencjale. Wierzę w Ciebie, tak samo jak wierzę w siebie. Jesteś OK. Taka jaka jesteś, z całym swoim bagażem doświadczeń, z całym spektrum emocji jakich doświadczasz, ze wszystkim co nosisz w swoim sercu.

Inne artykuły, które mogą Ci się spodobać:

Uczucia bolesne i radosne

Ruminacje, czyli nakręcające negatywne myśli

Moja depresja i reakcja emocjonalna na pandemię

Pętla dopaminowa, czyli jak uzależniają treści cyfrowe?

Dziękuję za Twoją uwagę. Jeśli chcesz być ze mną w bliższym kontakcie, zapraszam Cię na mój Instagram @higienamyslenia, na YouTube @higienamyslenia i podcast higiena myślenia, który znajdziesz na Spotify i Google Podcasts.
Autorem zdjęcia jest Nick Fewings on Unsplash