Strona główna » Spis treści » Historyjki z macierzyństwa

Historyjki z macierzyństwa

W tym wpisie postanowiłam podzielić się różnymi drobnymi historyjkami z własnego macierzyństwa, które zapadły mi w pamięć i wydały się być ważnymi momentami.

Opowieści córki o przedszkolu

Kąpię dzieci, córka zaczyna opowiadać z wzburzeniem opowieści w stylu 5 letniego dziecka, które ledwo trzymają się całości:
– mamo, bo X i Y dzisiaj mnie przechwalały! I dlatego ja im nie dam już naklejek. Powiesz im, że jak będę mieć naklejki to im nie dam?! Proszę… 
Na co ja odpowiadam jedną z typowych moich akceptujących i wspierających z automatu odpowiedzi: „ojejku, to faktycznie… jasne, powiem im to”. A z tyłu głowy pojawia się chęć prawienia morałów w stylu „trzeba się dzielić z przyjaciółmi”, ale nie idę za tym. Chwila ciszy, córka kiśta wodę w wannie zamyślona i podejmuje dalej temat:
– bo ja powiedziałam, że mnie bolał paluszek, bo się skaleczyłam i nie mogłam się bawić dwoma rękami, tylko musiałam jedną. A one powiedziały, że się przechwalam i to wcale nie było miłe. 
Teraz udało mi się zrozumieć na czym w ogóle polegała sytuacja z „przechwalaniem”, byłam pod wrażeniem jak dobrze udało się córce przekazać swoje emocje i ulżyło mi, że nie zamknęłam tematu prawieniem morałów zanim córka zdążyła zebrać myśli. Odpowiadam:
– to faktycznie bardzo nie miłe… a Ty przecież naprawdę się skaleczyłaś, takie skaleczenie o stronę książki bardzo boli.
Córka dalej jeszcze kontynuowała temat przez kilka chwil, aż osiągnęła stan „pogodzenia” się z tym, że koleżanki nie zrozumiały powagi jej skaleczenia i zbagatelizowały to ;-).

Dziecko szukające regulacji przed snem

Córka już zasnęła, siedzę sobie na podłodze przy łóżku synka, trochę z nim rozmawiam, trochę czytam na telefonie…

Wychodzi z łóżka i mówi, że chce u mnie na kolanach. Myślę sobie, no dobra, potrzebuje się wyregulować w bliskości ze mną. Głaszcze go po pleckach, tulam i czytam sobie dalej e-booka.

Już trochę po 21, pojawiaja się u mnie myśli, że chce żeby już spał, że chce rozłożyć sobie malowanie i pomalować… Myślę czy by go nie zmusić, by się położył do łóżka. Ale byłam przy sobie i pomyślałam, że te kilka minut mnie nie zbawi, synek dalej się tak „turlał” po mnie, spadając z moich nóg na wykładzinę i wchodząc na mnie z powrotem, ale już tak „sennie” to robił, nie zagadywał mnie ani nic. Ja postanowiłam zamiast iść w zmuszanie, wykorzystać tą sytuację i sama siebie wyregulować – być przy sobie tu i teraz, skupić się nad tym jak fizycznie się czuję, zagłębić się w siebie i wyciszyć najbardziej jak potrafię.

Ku mojemu zdziwieniu dosłownie po 2-3 minutach syn sam z siebie mówi „mamo, przytulisz mnie w łóżku?” i sam wchodzi do łóżka. Po kolejnych 5 minutach obejmowania go w łóżeczku mówi „jestem trochę śpiący…” i zasypia tak słodko jak tylko małe dziecko potrafi zasnąć ;-).

I tak sobie myślę, jak dobrze, że nie poszłam za tym, by go zaganiać do tego łóżka i jak cudownie sam wiedział czego potrzebuje by się wyregulować. Mogę sobie łatwo wyobrazić gdzie by to poszło jakbym go zmuszala do siedzenia w łóżku, a on by sie buntował (przerabialiśmy ten scenariusz wielokrotnie i kończyło się rozpaczliwym płaczem). Wiem też, że tak sprawne wyciszenie się syna nie byłoby to możliwe bez mojej umiejętnośi regulacji, której się nauczyłam. Wielokrotnie wcześniej dzieci mi dokazywały do późnej nocy, nie potrafiąc się wyciszyć, moje nerwy były napięte maksymalnie i już dosłownie wewnętrznie wyłam z bezsilności, zmęczenia i rozpaczy. Za to tym razem mój spokój, to że tak wgłębiłam się w siebie, wpłynęło na mojego syna, że sam się tak skutecznie wyregulował przy mnie.

Taka zdolność do samoregulacji przyszła z czasem, wygospodarowaniem czasu na regulujące czynności (malowanie, sport), odpuszczenie wymagań wobec siebie i przepracowaniu sporej ilości chronicznych napięć w procesie TRE.

Zobacz też: Zrzucanie napięcia, otrząsanie się z emocji – co to jest TRE ®?


Szczera rozmowa z córką o emocjach przed snem

Córka 5l przy usypianiu:
– Bardzo potrzebuje popłakać!!!
Podchodzę do jej łóżeczka, głaszcze główkę i mówię:
– To popłacz sobie kochanie, możesz płakać
Chwila ciszy, córka „próbuje” płakać tak jakby na siłę, ja patrzę na nią zaciekawiona i pytam
– A czemu chcesz płakać?
– Bo chce oczyścić sobie oczy
– Ok… To musisz oddychać swobodnie jak chcesz płakać (bo miała wstrzymany oddech i zaciśnięte usta jak tak próbowała „wycisnąć” łzy)
Zaczyna oddychać i zaczynamy się razem śmiać
– Mamo, ale nic się nie dzieje….
– heheh… No czasem nie jest tak łatwo się rozpłakać
– a Ty umiesz płakać? – jak mnie czytacie, to wiecie, że od okresu nastoletniego praktycznie nie potrafię płakać i mam za sobą długi proces terapeutyczny, by odzyskać umiejętność wyrażania smutku i bólu przez łzy
– Umiem – cisza, a ja zdaję sobie sprawę, że nigdy córka nie widziała bym płakała, przypomina mi się uczucie konsternacji jakie miałam jako dziecko w wieku mojej córki, kiedy moja mama odpowiadała niezgodnie z prawdą jak zadawałam jakieś niewygodne pytania, więc poprawiam się – czasem mi się zdarza płakać, ale trudno mi to przychodzi
– Dlaczego?
– Bo babcia, moja mama, bardzo nie lubiła jak płakałam i się nauczyłam nie płakać, żeby jej nie denerwować
– A dlaczego nie lubiła?
– No nie wiem, po prostu nie lubiła tego, nie podobało jej się bardzo jak płakałam, ale powoli uczę się znowu płakać, bo płakanie jest dobre
– A dlaczego jest dobre?
– Rozluźnia ciało, uwalnia emocje i się lepiej czujemy jak popłaczemy
– Tak i jak coś nas boli to płaczemy?
– Mhm….

I zamknęła oczy, z pogodną, anielską buźką małej dziewczynki. Jeszcze przez jakieś dwie minutki zasypiając poprosiła, by ją dalej głaskać po rączce i czułam od niej spokój i ukojenie.

Dla mnie ta rozmowa była w pewnym stopniu magiczna, bo udało mi się znaleźć proste, szczere słowa, by opisać stan faktyczny jakiego świadkiem i uczestnikiem jest moja córka – mama nigdy nie płacze, dlaczego? Czy płacz jest zły? Czy ja mogę płakać? – bez obciążania jej tym, co jest moim ciężarem, ale też nie ukrywając tego przed nią, nie udając kogoś kim nie jestem. Najbardziej mnie zaskoczyło jak wyciszyła ją ta krótka, szczera wymiana zdań.

Zobacz też: Dlaczego nie potrafię płakać? Moja historia


Za trudnym zachowaniem dziecka stoją trudne dla niego emocje

Miałam zajęcia online i siedziałam przed komputerem w słuchawkach, dzieci się bawiły, mąż przygotowywał jakieś jedzenie. Co jakiś czas dzieci przychodziły do mnie i odpowiadałam im mniej lub bardziej aktywnie.

Gdy zajęcia zaczęły wymagać mojej aktywności, moje odpowiedzi zrobiły się bardziej zniecierpliwione. Synek (3,5l) wszedł mi na kolana i zaczął „prykać/pluć” na mój komputer i wyciągać rączki, żeby klikać na klawiaturze… Przez chwilę odsuwałam jego rączki i mówiłam mu, żeby tak nie robił.

Po chwili takich „przepychanek”, które coraz bardziej mi przeszkadzały, zapaliła mi się żaróweczka w głowie i powiedziałam: „Przykro Ci, że siedzę teraz przed komputerm i mam dziś zajęcia?” Syn natychmiast się uspokoił. Trudne dla mnie zachowanie ustało jak ręką odjąć. Usiadł, spuścił główkę i powiedział „Taaak…. kiedy skończysz???”

Przytuliłam go rozczulona i powiedziałam że jeszcze trochę muszę posiedzieć i że jadą z tatą na grilla niedługo. Trochę się rozchmurzył, chwilę się poprzytulaliśmy i poszedł się bawić.

Pod trudnym zachowaniem dziecka leżą najczęściej trudne dla dziecka emocje, których nie potrafi wyrażić w dojrzały sposób. Myślę, że zadaniem rodzica jest te emocje zauważyć i zwerbalizować. Dzięki reakcjom rodzica dziecko uczy się rozeznania w świecie swoich odczuć i emocji, umiejętności wyrażania tego co czuje i dojrzałych sposobów komunikowania.

Było coś magicznego w tej chwili gdy zauważyłam i nazwałam emocje syna, a on poczuł się dostrzeżony i zauważony. Mimo tego, że nie mogłam być wtedy dla niego w 100% komunikat jaki otrzymał mój syn, to „pomimo, że jestem teraz zajęta, jesteś dla mnie ważny i widzę co teraz przeżywasz” dzięki czemu mógł się wyregulować i wrócić do zabawy w dobrym humorze.

Zobacz też: Cztery błędne strategie, które stosują dzieci, by odzyskać miłość. Pozytywna dyscyplina

Najbliższe terminy grupowych zajęć TRE®

Bieżące informacje na temat najbliższych terminów grupowych sesji TRE znajdziesz na mojej grupie na facebooku: TRE Warszawa – sesje TRE w Warszawie

Możesz również umówić się na sesję indywidualną. 
Zadzwoń lub napisz: 796 754 076 / alicja@higienamyslenia.pl