Strona główna » Spis treści » Pułapki zakupoholizmu, które Cię drogo kosztują – #1 kupowanie iluzji

Pułapki zakupoholizmu, które Cię drogo kosztują – #1 kupowanie iluzji

Kto z nas nie miał chociaż raz postanowienia w stylu „nie będę już tyle kupować”, „skończę z kompulsywnymi, bezsensownymi zakupami”, „nie kupię nowej szminki póki, nie zużyję tych co mam”, „jedno kupuję, jedno oddaję”, „będę więcej oszczędzać” i tak dalej. Nie znam wiele osób, które faktycznie te postanowienia przekuły w codzienną rzeczywistość. Nie dlatego, że brakuje im siły woli. Nie dlatego, że są niezdyscyplinowane. Co to, to nie.

Postanowienia tego typu są super, zazwyczaj jednak podejmujemy je w kompletnej izolacji wobec krajobrazu emocjonalnego czy krajobrazu przekonań w jakim żyjemy. Postanowienia w ten sposób sformułowane to tak naprawdę życzenia, kierunek w jakim chcielibyśmy podążać. Nie jest to jednak w żadnym wypadku mapa. Żeby móc nakreślić mapę, co więcej, żeby na tej mapie wytyczyć sobie trasę musimy się rozeznać w tym gdzie jesteśmy i co nas otacza. Dlaczego kupujemy? Skąd się biorą te kompulsywne zakupy? Jak te rzeczy trafiły do Twojego domu? W jaki sposób pieniądze wyciekły z Twojego konta? Co tak naprawdę chciałam kupić? Co obiecywał mi ten produkt? Dlaczego się na niego zdecydowałam?

Zastanawiając się nad tymi sprawami i poznając swój własny krajobraz emocji i przekonań, który warunkuje moje kompulsywne zakupy udało mi się zdefiniować kilka pułapek zakupoholizmu, które wyciągają kasę z portfela. Dziś skupię się na pierwszej pułapce – kupowaniu iluzji poczucia własnej wartości.

Pułapka #1 – Kupujesz iluzję poczucia własnej wartości

Nie, ta szminka nie sprawi, że poczujesz się bardziej wartościowa, piękna i zmysłowa. Nie podniesie Twojego poczucia własnej wartości i nie zamieni Cię w Influencerkę z Instagrama. Przynajmniej nie bardziej niż 5 szminek w delikatnie innym odcieniu lub innej firmy, które masz już w domu.

To samo dotyczy większości produktów adresowanych do kobiet, zwłaszcza z branży beauty.

Jeśli jesteś w sklepie i trzymasz w ręce kolejny produkt, mający Cię w jakiś sposób upiększyć, wygładzić, nawilżyć, odmłodzić, rozświetlić, ozdobić, pokolorować, powiększyć lub wyszczuplić, a posiadasz w domu całą szafę podobnych produktów, które Cię rozczarowały… Zastanów się, co tak naprawdę chcesz kupić.

Skoro inne, podobne produkty, które składujesz w swoim mieszkaniu, nie spełniły oczekiwań, nie dotrzymały obietnicy z powodu której je kupiłaś… może ta obietnica to iluzja i kłamstwo. Kolejna szminka, nawet wściekle czerwona, nie da Ci pewności siebie. Skończmy z tym szaleństwem oczekiwania innych rezultatów z tych samych działań.

Pewność siebie, poczucie własnej wartości – to są stany do których wiele z nas dąży, a niektórzy się nimi cieszą na codzień. Są to stany wewnętrzne i wynikają z wewnętrznej spójności. Nie zależą w żadnym stopniu od zewnętrznych czynników. Znasz z pewnością osoby, które charakteryzują się pewnością siebie i wysokim poczuciem własnej wartości „pomimo” zewnętrznych cech, będących powszechnym źródłem kompleksów jak: grubość, chudość, wysoki wzrost, niski wzrost, łysość, włochatość itd. Są po prostu sobą. Nie ma człowieka bez wad. Nawet gdy Ty widzisz kogoś jako ideał, ktoś inny zobaczy w nim pełen zestaw wad. Różnimy się, naprawdę.

Z czego wynika pewność siebie?

Pewność siebie i poczucie własnej wartości wynikają z poukładania swojej własnej historii życiowej, znajomości swoich wad i zalet, znajomości swojego potencjału i możliwości, znajomości swoich wartości. Wynikają również z pełnej akceptacji dla swojej drogii życiowej, którą przeszliśmy i tego kim teraz jesteśmy i gdzie jesteśmy. Poczucie własnej wartości to kochanie siebie samego i otaczanie troską i opieką jak własne dziecko. Wynika również ze świadomości, że są w naszym otoczeniu i zawsze będą, osoby, które są do nas życzliwie nastawione i które kochają nas pomimo naszych zalet i wad, a nie z ich powodu.

Żaden przedmiot, żaden kosmetyk nie jest w stanie spełnić obietnicy podniesienia poczucia własnej wartości ani zwiększenia pewności siebie. Jedyne co może zaoferować to krótką iluzję bycia kimś innym. Upodobnienia się do osób, które wydaje nam się, że posiadają pewność siebie i wysokie poczucie własnej wartości. Gdy dym opadnie, światła zgasną, okazuje się, że jednak dalej jesteśmy sobą. Czeka nas rozczarowanie, które schowamy gdzies w szufladzie w łazience i wyruszymy do galerii handlowej na poszukiwania kolejnego produktu.

Czy w takim razie produkty beauty są złe?

Oczywiście nie są złe. Celem mojego postu było naświetlenie pułapki zakupoholizmu, która pcha nas do nadmiarowych i niepotrzebnych zakupów, które kończą się rozczarowaniem. Ważne jest, żeby pamiętać czym tak naprawdę są produkty, które kupujemy i co tak naprawdę możemy oczekiwać po ich zakupie.

Marketing bardzo chętnie skupia się na sprzedaży emocji i stanów jednak siła oddziaływania rzeczy nie sięga tak daleko. Na emocje i stany emocjonalne wpływają nasze relacje z sobą i z innymi ludźmi. To jest domena ludzi, nie rzeczy.

Kosmetyki mogą nas nawilżyć, mogą pokolorować nasze usta czy oczy, niektóre być może nawet mogą stworzyć wrażenie odmłodzenia przez poprawę napięcia skóry lub jej rozświetlenie. Mogą służyć do zabawy, mogą służyć do autoekspresji, podkreślenia piękna, mogą służyć do pielęgnacji itd.

Nie służą natomiast do podnoszenia pewności siebie, sprawiania, że będziemy godni miłości czy szacunku, zwiększenia naszego statusu społecznego, uczynienia z nas osób wpływowych, uleczenia naszej relacji z samym sobą, poprawy naszego poczucia własnej wartości.

Jeśli jakiś produkt to obiecuje lub Ty sobie wyobrażasz, że to otrzymasz za pomocą tego produktu, jest to iluzja i kłamstwo. Będzie Cię to kosztować czasem pracy, który wymienisz na dany produkt, bólem rozczarowania oraz zapchanymi szafkami w domu :).

Szminek czy kremów do twarzy człowiek potrzebuje ograniczoną ilość, jednak miłości czy poczucia własnej wartości – nieograniczoną. Żaden produkt nie zaspokoi tych potrzeb, trzymając nas w błędnym kole zakupoholizmu, czyli naiwnej nadziei, że tym razem będzie inaczej ;-).