Strona główna » Spis treści » Jeden prosty trik na podtrzymanie „chemii” w związku miłosnym

Jeden prosty trik na podtrzymanie „chemii” w związku miłosnym

Wszyscy znamy ten fenomen wygasania z czasem uczucia miłości. Z początku jest „chemia”, jest zaangażowanie, są motyle w brzuchu, długie spojrzenia w oczy, miłość i zaufanie. A z czasem… no cóż. Miłość, jak kolor w długo noszonym ubraniu się spiera, blaknie i wygasa. Traci żywy, wibrujący kolor. Czy da się temu zaradzić? Czy jest jakiś „vanish” do miłości, który pozwala zachować jej kolor? Jest duża szansa na to, że tak!

Czym jest miłość?

Bardzo ciekawe spojrzenie na to czym jest miłość przeczytałam w książce Alexandra Lowena „Przyjemność”. Według niego miłość jest antycypacją przyszłej przyjemności. Kocham Cię, ponieważ dobrze się czuję w Twoim towarzystwie, relacja z Tobą jest dla mnie źródłem przyjemności i spodziewam się, że tak będzie też w przyszłości.

Chemia na początku znajomości

Wszystkie związki i początki miłosnej znajomości wyglądają podobnie. Doskonale spędzamy razem czas, angażujemy się we wspólne aktywności, tulimy się, dotykamy, trzymamy za ręce, jemy wspólne posiłki, razem pijemy wino, robimy sobie masaże, mówimy sobie miłe rzeczy, wyrażamy na wzajem miłość i zaangażowanie, uprawiamy seks. I tak dalej i tak dalej. To wszystko to potężne źródła przyjemności, którą sobie nawzajem darujemy i której doświadczamy w ramach miłosnej relacji. Uczucie miłości wyrasta na tej przyjemności, a jego trwałość zapewnia nadzieja i przekonanie, że ta wspólna przyjemność i płynąca z niej bliskość, będą doznawane jutro, pojutrze i nawet aż do śmierci.

Co się dzieje gdy już trwamy dłuższą chwilę w miłosnym związku? Gdy nasze zaangażowanie przestaje być napędzane koktajlem hormonów, które karzą nam się łączyć w pary i pragnąć naszego obiektu westchnień niczym narkotyku? Pozbawieni tej biologicznej, chemicznej, hormonalnej motywacji osuwamy się w szarą rzeczywistość. Coraz mniej się dotykamy, zaczynamy się mijać w locie. Miłe słowa zamieniają się w wyrzuty i krytykę. Wspólny masaż czy picie winka zamienia się w siedzenie z telefonem na kanapie i samotne wcinanie chipsów. Wspólne wyjścia zamieniają się w siedzenie w domu i nadganianie pracy. Przyjemność znika z naszego wspólnego życia. Według Aleksandra Lowena w wyniku braku przyjemności uczucie miłości zaczyna gasnąć i szukamy nowego kontekstu, nowej relacji, która zaspokoi nasze potrzeby i dostarczy nam tak potrzebnej do życia i zdrowia psychicznego przyjemnści.

Jeden prosty trik

Jaki jest ten prosty trik, na podtrzymanie zaangażowania i miłosnej chemii w związku? To świadome dbanie o wspólne przyjemności. Jeśli mamy się kochać, musimy być dla siebie mili, musimy sobie sprawiać nawzajem przyjemność. Taki jest sens miłosnej relacji. Nie dziobanie się nawzajem wyrzutami, krytyką i obowiązkami. Bycie dobrym dla siebie. Dzielenie się obowiązkami. Mówienie o swoich uczuciach. Sprawianie sobie przyjemności.

Konflikty są naturalne

W bliskiej relacji, w życiu codziennym w naturalny sposób pojawią się konflikty i źródła bólu. Jedna osoba czuje się przeciążona obowiązkami domowymi, druga przeciążona pracą. Narasta wzajemne niezrozumienie i poczucie bycia niedocenianym. Ktoś krzywo spojrzał, druga osoba fuknęła. W każdej relacji jest miejsce na konflikt i prędzej czy później ten konflikt się pojawi. I znowu. I kolejnego dnia znowu.

Niewypowiedziane, narastające emocje wynikające z odczuwanego bólu i konfliktu sprawiają, że odgradzamy się od siebie murem. Wcale nie mamy ochoty sprawiać drugiej osobie przyjemności, bo pielęgnujemy w sobie urazę i uczucie bólu związane z tą relacją. Ból jest przeciwieństwem przyjemności. Póki trzymamy w sobie urazę, nie będzie miejsca na przyjemność a zatem i na miłość.

Jeśli coś Cię złości, narusza Cię lub Ci się nie podoba – powiedz o tym. Po prostu. „Nie chcę codziennie zmywać naczyń”. „Przykro mi kiedy wracasz do pracy i nie poświęcisz mi nawet chwili na rozmowę i buziaczka”. „Tęsknie za wspólnymi wyjściami”. Niech to będzie punktem wyjścia do rozmowy i znalezienia rozwiązania, które w jak najlepszym stopniu zaspokoi potrzeby obu stron. Nasze uczucia są ważne i naprawdę możemy o nich rozmawiać. W końcu celem obu stron, pod wszelkimi zaszłościami i niewypowiedzianymi konfliktami, jest stworzenie relacji pełnej przyjemności, spokoju i miłości. Po to zaczęliście być razem.

Pozbawieni motywacji hormonalnej do wzajemnego dawania sobie przyjemności i ignorowania sytuacji konfliktowych, musimy pamiętać z poziomu woli i rozumu, by znaleźć czas i przestrzeń na miłe, wspólne doświadczenia. Na dawanie sobie przyjemności. By stworzyć tą przestrzeń na przyjemność najpierw musimy dać wyraz negatywnym emocjom, źródłom bólu i toczącym się wewnętrz konfliktom.

Czym się różni zauroczenie od miłości?

W trakcie zauroczenia do dawania przyjemności i bliskości motywują nas hormony. W miłosnym związku, do dawania przyjemności drugiej osobie i pielęgnowania tej relacji motywuje nas świadoma wola i decyzja by dzielić właśnie z tą osobą życie.

Podtrzymanie zauroczenia nie wymaga od nas żadnego wysiłku. Zauroczenie jest biologiczną, samoczynną reakcją, która ma swój czas trwania (typowo około 1,5-3 lata). Miłość jest aktem twórczym, który wymaga od nas wysiłku i zaangażowania, jednak odpłaca nam się za to przyjemnością, satysfakcją, poczuciem bezpieczeństwa i spełnieniem.

Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Jakie metody stosujecie na podtrzymanie „chemii” w związku?

Dziękuję za Twoją uwagę. Jeśli chcesz być ze mną w bliższym kontakcie, zapraszam Cię na mój Instagram @higienamyslenia, na Facebook @higienamyslenia, na YouTube @higienamyslenia i podcast higiena myślenia, który znajdziesz na Spotify i Google Podcasts.

Inne artykuły, które mogą Ci się spodobać:

Pętla dopaminowa, czyli jak uzależniają treści cyfrowe

Jak poprawić zadowolenie ze związku przez weekend?

Jak pokonać „słomiany zapał”?

Najbardziej inkluzywne słowa jakie znam

Pigułka na przekonanie „Nie ma dla mnie miejsca” w kontekście zawodowym

Cyfrowy detoks, jak odpocząć od social media?

Zdjęcie autorstwa Everton VilaUnsplash