
Miłość jest jednym z najważniejszych doświadczeń w życiu człowieka, ale jednocześnie jednym z najbardziej niezrozumianych. Wielu z nas utożsamia ją z przyzwyczajeniem, poświęceniem czy romantyczną fascynacją, które – choć często mylone z miłością – mogą być oznakami zupełnie innych mechanizmów psychologicznych. Szczególnie często dotyczy to osób z lękowym stylem przywiązania, dla których miłość staje się źródłem ambiwalencji – jednoczesnego pragnienia bliskości i lęku przed odrzuceniem.
Czym miłość nie jest?
Warto zacząć od zdefiniowania, czym miłość na pewno nie jest. Nie jest przyzwyczajeniem, czyli biernym trwaniem przy kimś, kogo obecność staje się codziennością, pozbawioną emocjonalnej głębi. Nie jest też poświęceniem, rozumianym jako rezygnacja z siebie i własnych potrzeb na rzecz drugiej osoby. Miłość nie może istnieć bez równowagi, czyli dbania o siebie i drugiego człowieka jednocześnie.
Prawdziwa miłość to dojrzałe uczucie, które zaczyna się od miłości własnej – samoakceptacji, szacunku do siebie i zdolności do stawiania granic. Dopiero gdy umiemy kochać siebie, jesteśmy w stanie kochać drugą osobę w sposób dojrzały, bez potrzeby kontroli, lęku czy nadmiernego uzależnienia emocjonalnego.
Lękowy styl przywiązania – źródło ambiwalencji
Lękowy styl przywiązania kształtuje się najczęściej w dzieciństwie, w wyniku relacji z opiekunem, który był nieprzewidywalny – raz dostępny emocjonalnie, innym razem wycofany lub obojętny. Taka osoba dorosła, wchodząc w związki, często czuje silne pragnienie bliskości, ale jednocześnie intensywny lęk przed odrzuceniem. Te przeciwstawne siły prowadzą do wewnętrznej walki: chcę być blisko, ale boję się, że zostanę zraniony.
Miłość ambiwalentna przejawia się w ciągłych wątpliwościach: „Czy on/ona mnie kocha?”, „Dlaczego się odsunął?”, „Czy zrobiłam coś nie tak?”. Relacja staje się źródłem napięcia i niepewności. Lękowi partnerzy często nadinterpretują zachowania drugiej osoby, analizują każde słowo, domagają się zapewnień i stale poszukują potwierdzenia miłości. Ich potrzeba bliskości nie wynika z rzeczywistej więzi, ale z głębokiego deficytu emocjonalnego.
Toksyczna dynamika: Miłość czy uzależnienie?
W relacjach z osobą o lękowym stylu przywiązania bardzo łatwo o mylenie miłości z emocjonalnym uzależnieniem. Zakochanie może być intensywne, namiętne i pełne zaangażowania, ale z czasem pojawiają się niepokój, zazdrość, kontrola i dramatyczne wzloty i upadki. Trudno odejść, nawet gdy relacja przestaje być bezpieczna. Z jednej strony pragniemy bliskości, z drugiej czujemy się zranieni, niezauważani lub niedoceniani.
Lękowi partnerzy często ignorują swoje intuicyjne sygnały, które mówią, że relacja nie jest dobra. Przywiązanie okazuje się silniejsze niż szczęście. Trwamy w relacji nie z powodu autentycznej miłości, ale z powodu lęku przed samotnością, przekonania, że „nikt inny mnie nie pokocha” albo że „zawsze będzie tak samo”.
Prawdziwa miłość – czyli jaka?
Prawdziwa, dojrzała miłość opiera się na zaufaniu, szacunku, trosce i wzajemności. To uczucie, które wypływa z serca, ale jest też mądre i świadome. Miłość nie polega na wymaganiu czegokolwiek w zamian – jest bezinteresowna. Jednak nawet bez oczekiwań powinna być wzajemna: jeśli jedna strona stale daje, a druga tylko bierze, relacja staje się nierówna i z czasem krzywdząca.
Miłość to także zobowiązanie, ale nie obowiązek. To odpowiedzialność za drugą osobę, dbanie o uczucie, pielęgnowanie relacji poprzez codzienne działania, rozmowę, obecność. W zdrowej relacji obowiązki wypływają z miłości, a nie z przymusu.
Jak wyjść z pułapki lęku?
Świadomość swojego stylu przywiązania to pierwszy krok. Jeśli zauważamy u siebie objawy ambiwalencji, warto poszukać wsparcia, na przykład w psychoterapii, literaturze psychologicznej, czy nawet w rozmowie z kimś zaufanym. Rozwój samoświadomości pozwala lepiej rozumieć swoje emocje, potrzeby i granice. Dzięki temu jesteśmy w stanie tworzyć zdrowsze, bardziej stabilne relacje.
Nie istnieje idealna relacja bez kłótni czy nieporozumień, ponieważ konflikty są naturalną częścią związku. Jednak w zdrowej miłości nie dominują. W niej czujemy się bezpieczni, zauważani, akceptowani. Czujemy, że jesteśmy wystarczający tacy, jacy jesteśmy – bez potrzeby udowadniania czegokolwiek.
Bibliografia
- Bowlby, J. (2007). Przywiązanie. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN
- Baranowsky, A. B., & Gentry, J. E. (2021). Styl przywiązania a relacje interpersonalne. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
- Mikulincer, M., & Shaver, P. R. (2015). Związki i przywiązania. Teoria więzi w praktyce. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
- Tatkin, S. (2016). Jak nie kochać za bardzo? O budowaniu zdrowych relacji. Warszawa: Wydawnictwo Otwarte.
- Aronson, E., Wilson, T. D., & Akert, R. M. (2012). Psychologia społeczna. Poznań: Zysk i S-ka.
