Strona główna » Spis treści » Rozmówki małżeńskie: skryte uczucie żalu

Rozmówki małżeńskie: skryte uczucie żalu

Taka dość typowa scena z życia małżeńskiego, gdzie drobna wymiana zdań na temat zastawy stołowej, mogłaby doprowadzić do wzajemnego obrażenia się i kłótni przez skryte uczucie żalu, ale tym razem nie doprowadziła dzięki świadomości grających pod spodem emocji.

– Wiesz, dojrzałam już do tego, że potrzebujemy sobie kupić porządny zestaw talerzy i szklanek, a nie każdy z innej parafii i za każdym razem mam problem w czym podać gościom

– Ale wiesz, że to Ty pobiłaś większość tych szklanek?

Poczułam się zaatakowana, poczułam chęć odwetu i poczułam się poirytowana. Nie wiem jak zareagować. Z początku mam odruch, by odepchnąć od siebie ten zarzut i zaatakować męża, ale staram się być obecna i obserwować co się ze mną dzieje, staram się rozważyć ten zarzut tylko pod kątem faktów i stwierdzam, że faktycznie sporo szklanek zbiłam ja albo dzieci, staram się zanotować swoje emocje, ale jeszcze nie mam rozeznania w tym co czuję, tylko wszystko się kłębi we mnie i kotłuje.

– Ale o co Ci chodzi, czemu o tym mówisz? Czujesz jakiś żal do mnie o te szklanki czy co? Ja mówię, że chcę kupić nowy zestaw i chętnie go kupię za własną kasę, a Ty mi wypominasz, że zbiłam te szklanki, o co Ci chodzi?

Mąż czując się zaatakowany zaczyna się bronić i odpychać zarzuty, robi minę sugerującą, że mój „atak” jest absurdalny i moja reakcja dla niego zaskakująca i niedorzeczna.

– Nie czuję żadnego żalu, tak tylko mówię, że Ty to zbiłaś

Ja dalej czuję się zaatakowana i rozdrażniona, czuję się niezrozumiana, bo nie widzę związku między deklarowaną chęcią zakupu nowych rzeczy, a wypominaniem tego, że poprzednie zbiłam. Nie wiem czy to ma znaczyć, że mam nie kupować? Że skoro zbiłam tamte, to nie mam prawa kupić nowych? Czuję się rozdrażniona i dalej próbuję dociec o co mężowi chodzi i czemu przywołuje ten temat i ponawiam pytania na ten temat.

– No bo wiesz, mieliśmy dwa komplety szklanek, jeden wspólny, a jeden dostałem na urodziny od Matiego i zostało po jednej z obu kompletów

– Aaaa, czyli jednak czujesz żal, że Ci zbiłam Twoje szklanki, które dostałeś na urodziny. W porządku mogę Ci je odkupić. Możesz mówić jeśli czujesz żal o coś.

– Faktycznie, ale nie wiedziałem.

Przytulamy się z mężem pojednani.

Scena jak z obrazka albo kiczowego filmu, ale faktycznie tak to u nas przebiegło. Myślę, że dawniej mogłaby być z tego sroga awanturka albo przynajmniej pielęgnowanie urazy do końca dnia po obu stronach.

Pod tą wymianą zdań kryły się ważne emocje

Po obu stronach były emocje, które trudno było wyrazić i sobie uświadomić. Mąż nie był świadomy dlaczego przywołuje ten temat, ale niewyrażone uczucie żalu wypłynęło spontanicznie, gdy przywołałam temat niekompletności naszej zastawy stołowej. Tak właśnie działają stłumione i niewyrażone emocje, przy najbliższej okazji szukają punktu zaczepienia i próbują nas opuścić. Ale dopiero pełne uświadomienie sobie pierwotnej przyczyny powstania tych emocji daje nam wolność pełnego uwolnienia się od nich.

Z kolei ja nie byłam świadoma niewyrażonych uczuć męża, nie czułam się emocjonalnie związana z tymi szklankami, bo to nie ja je dostałam w prezencie (tak, nie jestem idealnie empatyczną osobą w każdej sytuacji), więc sama nie byłam w stanie połączyć kropek o co mu chodzi. Interpretowałam słowa męża przez pryzmat własnych emocji i schematów i odnosiłam wrażenie, że jest to próba oceniania mnie, ograniczania i kontrolowania co wywołało moje rozdrażnienie, złość i chęć odwetu.

Zniekształcenie poznawcze dotyczące słów męża

Pojawiło się jeszcze takie zniekształcenie poznawcze, że jeśli mąż krytykuje mnie (choć de facto stwierdza fakt, tam nie było słowa krytyki), że zbiłam szklanki, to znaczy, że mówi mi, że jestem zła / jestem złą osobą / nie jestem wystarczająco dobrą osobą. I od razu pojawiła się chęć obrony, że ja przecież nie jestem złą osobą, bo…. cała lista moich zasług. Pojawił się we mnie taki impuls, by bronić siebie przed krytyką i oceną, że jestem nie dość dobrą osobą skoro zbiłam te szklanki i to moja wina. Było to w całości moją własną, nieuświadomioną oceną i krytyką, przekonaniem, że nie powinnam bić szklanek jeśli chcę uważać się za „dobrą” osobę i uproszczenie wielowymiarowości mojej osoby do dwóch przeciwstawnych biegunów na tej płaskiej płaszczyźnie zastawy stołowej.

Mąż nie wypowiedział ani słowa krytyki ani oceny wobec mnie, stwierdzając fakt, że zbiłam szklanki. To wszystko było już moim dopowiedzeniem i moją własną oceną siebie, którą projektowałam na męża i wyobrażałam sobie, że on to myśli. Gdybym zaczęła się przed tym bronić, tak jak podpowiadały mi moje schematy i zniekształcenia poznawcze, mąż uznałby to za atak (byłoby to w pełni uzasadnione odczucie z jego perspektywy), bo ja bym się broniła przed własną oceną projektowaną na męża, a on takiego komunikatu nie nadał, więc broniłby się przed moim oskarżeniem. Z tego spokojnie zrobiłaby się duża sprzeczka, nieporozumienie i wzajemne oskarżenia nie mające żadnych podstaw w rzeczywistości.

Pomogła świadomość, że pod tą sceną grają emocje

To co pomogło, to świadomość, że pod tą sceną grają jakieś emocje, które nas motywują do tego mikro starcia i skupienie się na dojściu jak najszybciej do sedna, czyli do tych emocji. Sama czułam silne emocje i przychodziły mi do głowy własne interpretacje sytuacji, które mnie wrogo nastawiały, a mąż czuł emocje, których nie był świadom i próbował je wyrazić w taki sposób jak umiał.

Ta sytuacja wymagała ode mnie świadomości, że moja reakcja emocjonalna coś o mnie mówi i że warto poznać co. Jednocześnie świadomości, że interpretacje jakie tworzę na podstawie tych emocji nie muszą być prawdą. Drugi składnik to świadomość, że reakcja męża też coś mówi o jego emocjach i że żadne z nas nie chce się teraz kłócić o te szklanki, bo byłoby to niedorzeczne, tylko próbuje wyrazić jakąś swoją wewnętrzną prawdę napędzaną emocjami.

Inne artykuły, które mogą Ci się spodobać:

Uczucia bolesne i radosne

Ruminacje, czyli nakręcające negatywne myśli

Moja depresja i reakcja emocjonalna na pandemię

Pętla dopaminowa, czyli jak uzależniają treści cyfrowe?

Dziękuję za Twoją uwagę. Jeśli chcesz być ze mną w bliższym kontakcie, zapraszam Cię na mój Instagram @higienamyslenia, na YouTube @higienamyslenia i podcast higiena myślenia, który znajdziesz na Spotify i Google Podcasts.