Strona główna » Spis treści » Pigułka na przekonanie „Nie ma dla mnie miejsca” w kontekście zawodowym

Pigułka na przekonanie „Nie ma dla mnie miejsca” w kontekście zawodowym

„Wszyscy już to robią”, „To już było”, „Jest tylu specjalistów na rynku w tej dziedzinie”, „Jest już wiele firm, które to robią”, „Oni już wpadli na to samo”, „Co roku tysiące absolwentów tego kierunku wchodzi na rynek pracy”, „To bardzo popularna dziedzina”, „Oni robią to samo co ja bym chciała, ale lepiej”, „Oni już wyczerpują temat, nie przebiję ich”, „Nie ma pracy w tym kraju dla ludzi z moim wykształceniem”, „Nie nadaję się do tego”

Wszystko to są pochodne przekonania, poczucia, które można określić jako „nie ma dla mnie miejsca”, „nie pasuję tutaj”, „mój wkład nic nie znaczy”, a co za tym idzie, jeszcze głębsze poczucie i przekonanie, które za tym stoi to „jestem nieważna”, „nic nie znaczę”.

Aktywatory przekonań „nie ma dla mnie miejsca” / „nie jestem dość dobra”

Przekonanie może się aktywować w sytuacji w której szukamy swojej drogi w życiu, chcemy zmienić pracę, chcemy założyć własną firmę lub zaczęliśmy już nowy kierunek studiów, nową pracę lub nowy biznes i doświadczamy pierwszego wygaśnięcia pierwotnej motywacji do zmiany. Wygasanie motywacji jest zupełnie normalne, ponieważ motywacja jest uczuciem i stanem, który motywuje nas do podjęcia wysiłku zmiany i pokonania pierwszych trudności, nie jest to stan który trwa wiecznie. Nie można być codziennie silnie zmotywowanym tak jak nie można codziennie być w euforii lub we wściekłości. Silna motywacja jest stanem wzmożonego napięcia i pewnego rodzaju pozytywnym stresem. Nie chcemy codziennie być w stresie, żeby móc działać i realizować swoje cele.

Po wypaleniu się motywacji pozostaje nam determinacja i wytrwałość, które bazują na wierze (np. w słuszność podjętej decyzji, na zgodności obranej ścieżki z wyznawanymi wartościami i posiadanymi talentami). Właśnie tutaj w drogę wchodzi nam przekonanie „nie ma tutaj dla mnie miejsca”, które tą wiarę podkopuje i przez to niszczy naszą determinację i wytrwałość w dążeniu do obranego celu. Przekonanie to zasiewa w nas poczucie zwątpienia, bezsensu i bezradności. A to nie są uczucia, które dają nam kopa do działania i które możemy kojarzyć z motywacją. To są uczucia, które wciągają nas pod kołdrę i każą zakryć twarz, ukryć się przed światem i się więcej nie wychylać, zrezygnować z dalszych wysiłków dla oszczędności energii i zasobów.

Przekonania nie są zawsze aktywne. Czasem możemy myśleć i działać całkiem swobodnie, nie obciążeni tymi przekonaniami. Wtedy mamy flow. Dobrze nam się pracuje, jesteśmy kreatywni i nie czujemy granic, mamy motywację do zmiany i rozwoju. A później jednak następuje wyhamowanie, pojawia się zniechęcenie i zwątpienie, wątpimy z sens tego co robimy i w naszą wartość w danej dziedzinie. Zaczynamy się porównywać z innymi lub z naszym wyobrażeniem doskonałości i to porównanie oczywiście wypada niekorzystnie.

Pytania urealniające to przekonanie i poszerzające perspektywę (sfera racjonalna)

Poniżej zamieszczam listę pytań, które można sobie zadać i głęboko rozważyć, żeby dane przekonanie miało szansę popękać a później się spalić w świetle świadomości i rzeczywistego złożonego, wielobarwnego świata (w przeciwieństwie do czarno-białego świata przekonań).

„Wszyscy już to robią”

  • I co z tego? O czym to świadczy?
  • Co to znaczy, że „wszyscy” już to robią? Wszyscy czyli kto? Ile osób?
  • Kto tego nie robi? Ile osób tego nie robi? Na pewno jest chociaż jedna osoba, która jednak jeszcze tego nie robi, określ ją.
  • Wszyscy już to robią w Twojej bańce czy w całym społeczeństwie? Pomyśl o osobach z którymi rzadko masz kontakt, osobami z Twojej szkoły lub sąsiedztwa. O osobach z innych grup społecznych, osobach które pracują w innych zawodach. Czy one też już to robią? Czy to dla nich jest coś oczywistego? Czy ten temat płynie w ich żyłach?

„To już było”

  • I co z tego? O czym to świadczy?
  • Co to znaczy, że „to już było”. Co dokładnie było? Jakie ma cechy wspólne z tym co ty chcesz zrobić, a czym się „to co już było” różni od tego co Ty chcesz zrobić. Określ konkrety.
  • Kto się tym zajmował? Kiedy? Jaki był odbiór? Jak im poszło?
  • Co mogli zrobić lepiej? Czy jest pole do poprawy?
  • Czy można ten temat potraktować z nieco innej perspektywy? Czy widzisz go inaczej?
  • Czy masz zasoby by zrobić to lepiej lub INACZEJ?
  • Jaka jest Twoja unikalna perspektywa i unikalny wkład w ten temat? Co wnosisz do tej dziedziny?

„Nie ma dla mnie tutaj miejsca”

  • Co Ciebie pociąga do tej dziedziny, tego zajęcia?
  • Jakie uczucia wzbudza w Tobie ten temat, wyobrażenie siebie zajmującego się tą dziedziną?
  • Co przemawia za tym, że jednak jesteś w jakiś sposób powołana do tego zagadnienia? (np. „gdy pojawia się ten temat, zaczynam gadać jak najęta i nie mogę przestać”, „wszystko przestaje się dla mnie liczyć i czerpię ogromną satysfakcję z robienia tego”, „pochłania mnie to bez reszty”, „jeśli widzę książkę / kurs / artykuł na ten temat od razu przyciąga moją uwagę i chcę się z nim zapoznać”, „inspirują mnie i podziwiam osoby, które się tym zajmują”, „gdy fantazjuję o tym, że się tym zajmuję i odczuwam wtedy miłe uczucia – radości, spokoju, poczucia sprawczości i kompletności”)
  • Dlaczego dla osoby X, która już to robi jest miejsce w tej dziedzinie, a dla Ciebie nie ma? Jak ta osoba zajęła swoje miejsce w tej dziedzinie? Jakie były jej początki?
  • Czy jest szansa, że w tej dziedzinie w przyszłości pojawią się nowe osoby / firmy, które znajdą dla siebie miejsce? Dlaczego to nie możesz być Ty? Jakie są konkretne powody? Co Cię dyskwalifikuje? Czy możesz to jakoś pokonać? (doszkolić się, przepracować temat, zmodyfikować kontekst)
  • Czym różnią się między sobą osoby / firmy, które już zajmują się tym tematem? Co sprawia, że każda z nich ma swoje miejsce na rynku? Co je łączy, a co wyróżnia? Jak Ty wypadasz na ich tle? Czym się od nich różnisz, a co Cię z nimi łączy?

„Nie jestem dość dobra”

  • Co to znaczy, że nie jesteś dość dobra? Czego Ci dokładnie brakuje?
  • Jakie cechy lub umiejętności musisz wykształcić, by uznać, że jesteś „dość dobra”?
  • Czy osoby / firmy, które obecnie podziwiasz / obserwujesz w tej dziedzinie zawsze były tak samo dobre jak teraz? Jaka była ich droga? Od czego zaczynały? Czy się doskonaliły?
  • Czy jest szansa, że pojawi się w tej dziedzinie nowa, początkująca osoba / firma, która znajdzie swoją niszę i znajdzie swoje miejsce w tej branży / dziedzinie? Dlaczego to nie masz być Ty? Co Cię blokuje? Co Cię dyskwalifikuje?

Fakty urealniające te przekonania (sfera racjonalna)

Konkurencja jest normalnym i pożądanym stanem

W każdej dziedzinie zawodowej i w każdej branży współistnieje wiele specjalistów i wiele firm. Sytuację w której w danej branży funkcjonuje tylko jeden podmiot nazywamy monopolem. Jest to sytuacja bardzo rzadka i bardzo niekorzystna, istnieje prawo antymonopolowe.

Brak konkurencji, to że nikt się tym nie zajmuje, to sygnał alarmowy

To, że w danej branży istnieje konkurencja i wiele osób / firm zajmuje się danym tematem oznacza, że jest na to duży popyt i wielu odbiorców i jest to powód do optymizmu, a nie zwątpienia w sens tej działalności. Brak konkurencji jest sygnałem alarmowym. Z jakichś przyczyn nikt się tym nie zajmuje. Nie ma na to klientów? Nie opłaca się robić?

W branży wszyscy zajmują się „tym samym”, a jednak każdy czymś się różni

W każdym mieście znajduje się wiele sklepów z tej samej branży, wiele restauracji, wielu specjalistów – lekarzy, fryzjerów itd. Wszyscy zajmują się „tym samym”, ale każdy jednak jest unikalny i czymś się różni. Z jednej strony każdy podmiot nieco się różni przez co przyciąga nieco innych klientów, z drugiej potrzebna jest odpowiednia ilość podmiotów żeby obsłużyć zapotrzebowanie na dane usługi / towary. To, że coś już jest, że ktoś już coś robi, nie znaczy automatycznie, że dla Ciebie nie ma już miejsca i trzeba odpuścić temat. Znajdź swoje miejsce i je zajmij śmiało.

Nikt nie urodził się doskonały i „dość dobry”

Nikt nie urodził się doskonały. Osoby i firmy działające wiele lat w danej branży doskonaliły się w swoim podejściu i swojej działalności przez lata. Przeszły wiele iteracji. Udoskonaliły swoją misję i wyklarowały swoją unikalność. I wciąż będą to robić. To nie znaczy, że Ty nie masz szans przy ich doświadczeniu. Ty masz swoją unikalną wizję i świeże podejście lub po prostu obsłużysz klientów, którzy oni nie są w stanie obsłużyć (nie wystarczy jedna żabka i jeden stomatolog w mieście).

Praca emocjonalna do wykonania przy tym przekonaniu (sfera emocjonalna)

Po rozmyślaniach o odpowiedziach na wypisane przeze mnie pytania, po przemyśleniach na temat różnorodności oferowanych usług i towarów i różnorodności ludzkich potrzeb prawdopodobnie racjonalna, poznawcza, część blokujących Cię przekonań na temat bycia nie dość dobrym, została nieco nadkruszona.

Mam nadzieję, że dopuszczasz już do siebie na poziomie racjonalnym możliwość, że jednak to w co dotychczas wierzyłaś, że „nie ma dla Ciebie miejsca”, to nie jest prawda. Ale to nie wystarczy. Może teraz nawet czujesz się trochę lżej, może masz więcej motywacji. Ale ja nie będę Ciebie czarować i nie uścisnę Ci już ręki na pożegnanie z uśmiechem życząc powodzenia. Bo to nie wystarczy i za godzinę, dzień lub miesiąc okaże się, że cała ta poznawcza praca do niczego jest i dalej to przekonanie Cię blokuje, niby wiesz, że to nie jest prawda, ale jakoś nie możesz… No właśnie. Zapraszam na poziom -1 do strefy emocjonalnej.

Przekonanie-korzeń, z których wyrastają wszystkie wyżej wymienione to… (sfera emocjonalna)

Na początku postu napisałam, że głębszym przekonaniem, które jest korzeniem dla tych wszystkich „nie ma dla mnie już miejsca” jest przekonanie „jestem nieważna” lub „nic nie znaczę”.

Wszystkie poruszone już rodzaje przekonań rządzą się swoją wykrzywioną i ograniczoną logiką. Mamy na nie jakieś dowody, w których rzeczywistość wierzymy. Po prostu nie dostrzegamy całego obrazka, żywią się naszym wybiórczym postrzeganiem rzeczywistości. Są to przekonania powstałe w wyniku stosowania zniekształceń poznawczych w reakcji na przeżywane doświadczenia w późniejszym dzieciństwie i wczesnej dorosłości. Stosunkowo łatwo przychodzi ich podważenie na drodze rozmyślania, logicznego i racjonalnego myślenia.

Korzeniem dla stosowania tych zniekształceń i wybiórczego postrzegania rzeczywistości jest coś co leży głębiej i nie operuje na płaszczyźnie słów i logicznego myślenia. Nie usuniemy blokujących nas przekonań nie usuwając tego korzenia. Możemy je na bieżąco ścinać i chłostać racjonalizacją, ale to nam nie da wolności i swobody działania. Nadal zamiast robić to co chcemy robić będziemy spędzać czas na walce z odrastającym chwastem w postaci przekonania „to bez sensu, nie ma dla mnie miejsca…” i będziemy musieli się specjalnie motywować do działania zamiast po prostu działać.

Czym są przekonania na poziomie korzenia?

Są to przekonania, które powstały we wczesnym dzieciństwie. Są to przekonania oparte bardziej na uczuciach, bardziej na tym jak się często czuliśmy i co w związku z tym zaczęliśmy o sobie i o świecie myśleć, a nie oparte na racjonalnych wydarzeniach i powodach.

Ich racjonalne powody mogą być błahe i śmieszne z dorosłej perspektywy. Ale nie są takie z perspektywy doświadczającego ich dziecka. Bo małe dziecko nie dysponuje jeszcze rozwiniętym rozumieniem związków przyczynowo skutkowych i odpowiednio dużą próbą przeżytych doświadczeń by rozumieć złożoność, kontekstowość i wielowymiarowość otaczającego go świata. Małe dziecko doświadcza rzeczywistości w sposób intensywnie osobisty i intensywnie emocjonalny. Nie rozumie jej bez przewodnictwa bliskiego dorosłego, a nie zawsze bliski dorosły jest w stanie takie przewodnictwo zaoferować (lista możliwych powodów jest bardzo długa).

Przekonanie „jestem nie ważna”, „nic nie znaczę” to bardziej jest ogólne, dość rozmyte poczucie, nie przeżyte do końca stany emocjonalne, które można podsumować w tych właśnie słowach. Racjonalnie możesz się nie zgadzać z tym stwierdzeniem, może Cię odpychać. Jednak gdy się głęboko zastanowimy, to wszystkie przekonania, które poruszyłam w tym poście wyrastają właśnie na poczuciu, że coś ze mną jest nie tak, że czegoś mi brakuje, że nie jestem dość znacząca by zająć swoje miejsce w tej dziedzinie i żeby sobie dobrze poradzić i „obronić” siebie. Że gdzieś zginę w zgiełku i szumie tła. Że się nie przebiję. Że moja oferta nie jest dość atrakcyjna, że moja osoba jest za mało wyrazista. Że nie mam nic specjalnego do zaoferowania. Że jestem tylko sobie takim szarym małym człowiekiem, który się nie nadaje do konkurencji z innymi. Bez tego nie miały by racji bytu, a my byśmy odważnie zajęli swoje miejsce w życiu zawodowym zgodnie z własnymi talentami i ciągotami.

Właśnie taki zbiór rozmytych odczuć i wrażeń na swój temat nazywam „przekonaniem-korzeniem”, który zatruwa Twoje życie rodząc obficie chwasty. W terapii schematów nazywa się to konkretne zjawisko schematem „Wadliwość”. Bardzo, bardzo silny schemat u mnie swojego czasu, nad którym wciąż pracuję.

Skąd może się brać to odczucie wewnętrznej niekompletności i wadliwości?

  • Ignorowanie dziecka przez znaczących dorosłych, dorośli zbyt zajęci by usłyszeć to co dziecko do nich mówi
  • Niedopuszczanie dziecka do głosu
  • Popędzanie dziecka, dopowiadanie za dziecko, zgadywanie o co dziecku chodzi, nie dawanie przestrzeni by w pełni wydobyło z siebie swój przekaz nawet jeśli to długo trwa i musi zbierać myśli po drodze
  • Unieważniające środowisko w dzieciństwie – wyszydzanie, dewaluowanie, wyśmiewanie dziecka
  • Ignorowanie wkładu, życzeń i indywidualnego podejścia dziecka (np. dziecko wybiera sobie zabawkę, ale rodzic kupuje inną, dziecko mówi na co ma ochotę, ale rodzic wybiera mu coś innego)
  • Krytykowanie pomysłów i wyborów dziecka
  • Ciągłe odpychanie dziecka „pobaw się sam”, „daj mi spokój”, „jestem zajęta”, brak czasu wartościowego spędzanego z dzieckiem
  • Brak okazji dla dziecka by odczuć swoją wartość i wkład w życie rodzinne, brak wyzwań z których może być dumny (np. włożenie rzeczy do pralki, włożenie talerza do zmywarki, zbudowanie wysokiej wieży którą autentycznie chwalą i podziwiają rodzice itd.)
  • Przeważający komunikat negatywny „źle, za mało, nie udało się, jeszcze to zostało” ponad pozytywnym „brawo, zrobiłeś to, dużo w to włożyłeś pracy, postarałeś się”
  • Częste stosowanie ocen, etykiet i uogólnień „nierób, leń, słomiany zapał, jak zawsze schrzaniłeś, jak zawsze rozlałeś”

Wszystkie powyższe sytuacje jeśli zdarzają się często, są dominującą treścią w relacji i życiu dziecka lub jeśli towarzyszą im bardzo silne emocje (np. rozpaczliwa tęsknota za uwagą i miłością rodzica), mogą mieć wpływ na stworzenie u dziecka schematu Wadliwość i przekonania, że jest z nim coś nie tak, że nie ma dla niego miejsca, że jego wkład jest mało wartościowy i że nie jest dość dobre/kompetentne by dać coś od siebie światu. Tego typu przekonanie-poczucie wrasta bardzo głęboko w psychikę dziecka, która dopiero się organizuje i dalszy rozwój przebiega już na podstawie tego przeświadczenia. Dlatego tak trudno jest pokonać przekonania nabyte we wczesnym dzieciństwie, pozostają z nami już przez całe życie, głęboko nabyte. Jesteśmy pozbawieni świadomości jasnych i konkretnych okoliczności i powodów dla których je nabyliśmy i wykształciliśmy.

Możemy się tego domyślać na podstawie uczuć jakich doświadczamy (częste zwątpienie, poczucie niekompletności, syndrom oszusta), zachowań (słomiany zapał, trudność kontynuowania rozpoczętych działań) i na podstawie obserwacji jakie komunikaty stosują nasze znaczące, bliskie osoby w życiu dorosłym (są duże szanse, że nie zmieniły się od czasów naszego wczesnego dzieciństwa).

Jak pokonać poczucie niekompletności i wadliwości na poziomie emocjonalnym? (sfera emocjonalna)

Tu zaczyna się prawdziwy trud pracy nad sobą i prawdziwa zmiana, która zmienia całe nasze życie i relacje z innymi i samym sobą. Techniki, które umożliwiają zwalczenie przekonań na poziomie emocjonalnym to:

Behawioralne przełamywanie schematu, działanie wbrew schematowi

Jeśli uda nam się zauważyć, że działamy właśnie w przekonaniu „jestem nieważna” i próbujemy udowodnić to sobie w życiu prowokując sytuacje, które dodadzą paliwa temu przekonaniu np. „idźcie beze mnie”, „Ty wybierz, mi jest obojętnie”, „nie mam zdania”, „nic, nie ważne”, „ja odpadam” itd. wyjdźmy na przeciw życiu, zadziałajmy wbrew schematowi i zaryzykujmy ból bycia odrzuconym i zignorowanym. Z dużym prawdopodobieństwem przekonamy się, że to nie jest prawda i nie zostaniemy odrzuceni i zignorowani. Zacznijmy od bezpiecznych relacji, małych sytuacji, które nie są dla nas bardzo ważne. Pozwólmy innym potraktować nas jako osoby ważne. Dokonajmy wyboru sami i pozwólmy innym go uszanować i potraktować jako ważny. Zauważmy to. Poczujmy się ważni. Poczujmy jak nasz emocjonalny schemat się aktualizuje „jednak nie zawsze to jest prawda…”.

Przeżywanie zastygłych emocji

Jeśli uda Ci się zauważyć, że znalazłaś się w objęciach poczucia „nie jestem ważna” lub na wyższym poziomie „nie ma dla mnie miejsca”. Zatrzymaj się. Stwórz sobie bezpieczną przestrzeń na rozwinięcie tych trudnych emocji, które towarzyszą takim spostrzeżeniom. Co to znaczy dla Ciebie, że „inni robią to lepiej?” Pogłęb oddech. Im głębiej i wolniej oddychasz tym więcej czujesz. Oddychaj. Co czujesz? Ból? Smutek? Wstyd? Beznadzieję? Rozpacz? Tęsknotę? Oddychaj dalej. Pozwól tym emocjom narastać tak długo, jak długo uznasz, że jesteś w stanie to znieść. Ból będzie silny. To jest ból odrzuconego dziecka. To jest ból dziecka, które straciło nadzieję. To jest uczucie dziecka, które nie rozumie jeszcze pełnego wymiaru rzeczywistości. Ale Ty jesteś teraz dorosła. Masz dojrzały układ nerwowy. Rozumiesz złożoność rzeczywistości. Wytrzymasz to, poradzisz sobie z tym uczuciem mimo, że będzie Cię bolało. To uczucie, które teraz czujesz i które jest takie trudne do wytrzymania, przeminie. Towarzysz sobie w tym bólu i trudnych emocjach aż miną. Emocje mają swój czas trwania, jeśli pozwolisz im osiągnąć swój szczyt i się wypalić przestaną Cię nękać.

Gdy dziecko się skaleczy, płacze bardzo i potrzebuje przewodnictwa dorosłego by sobie poradzić z tym bólem i świeżym, niezrozumiałym dla niego doznaniem. Gdy dorosły się skaleczy, krzywi się (lub nie), opatruje skaleczenie i czeka aż się zrośnie. Jesteś dzieckiem, które się skaleczyło, ale nie pozwolono mu płakać i nie dostało przewodnictwa dorosłego, że to jest skaleczenie i się zrośnie. Jedyne co mogło w tej sytuacji zrobić to zablokować zbyt trudne dla siebie emocje i zastygnąć. To co czujesz to uczucia dziecka, ale dysponujesz jednocześnie odpornością i świadomością dorosłego żeby sobie w tym bólu towarzyszyć. Jeśli jednak czujesz, że te emocje przerastają Twoją odporność, skorzystaj z przewodnictwa empatycznej i życzliwej Ci dojrzałej emocjonalnie osoby lub zgłoś się na psychoterapię np. schematów, DDD lub traumy dziecięcej.

Moje osobiste zmagania ze schematem Wadliwość i tymi przekonaniami

Osobiście przeszłam długą drogę i ciężką pracę nad sobą, żeby osłabić swój schemat Wadliwości i odzyskać więcej swobody działania, bez ograniczenia przekonaniem „nie ma dla mnie miejsca” i „nic nie znaczę”. W efekcie pracy racjonalnej i emocjonalnej zaczęłam budować i rozwijać przekonanie, które zastępuje te niekorzystne.

Moje nowe przekonanie, które pielęgnuję to: Jeżeli coś mnie interesuje i pojawiło się we mnie, to znaczy, że mam się tym zajmować i jest dla mnie miejsce w tej dziedzinie.

Myślę sobie, że to jest racjonalne i sprawiedliwe podejście wobec siebie i wobec społeczności. Wyobraźmy sobie to na uproszczonym przykładzie, np. mamy zajawkę i talent do pieczenia wypieków, ale mówimy sobie „nie, to tylko takie hobby, to nic wielkiego, nie ma dla mnie w tym temacie miejsca, bo Ździchu ma piekarnio-cukiernię na rogu” i zmuszamy się do wykonywania innej pracy „bo to jest prawdziwa praca, a nie te moje bzdury”.

Myślę, że działamy wtedy przeciwko sobie i przeciwko społeczności. Myślę, że największą wartość byśmy mogli dać naszej społeczności realizując nasz talent, to w czym jesteśmy najlepsi i co nas uszczęśliwia. Kiedy z kolei ignorujemy nasz talent i nasze „powołanie” zmuszając się do rozkwitania w dziedzinie, która do nas nie pasuje odbieramy korzyści zarówno sobie (jesteśmy nieszczęśliwi, szybciej się męczymy pracą i nie realizujemy siebie) jak i naszej społeczności, która nie może korzystać z owoców naszego talentu, naszego szczęścia i pełni naszego potencjału.

Nigdy w sztucznie wybranej dziedzinie, nawet jeśli jest racjonalnie i obiektywnie wybrana, nie osiągniemy takiej produktywności, satysfakcji i mistrzostwa jak w tej odpowiadającej naszemu wewnętrznemu powołaniu i talentom, które posiadamy. Nikt nie korzysta na takim scenariuszu, nasze dzieci uczą się, że podążanie za wewnętrzną pasją jest złe i że praca musi męczyć i boleć i dodawać cierpienia. Nasze zasoby szybko się kończą i nie możemy dać swojej rodzinie i społeczności najlepszej wersji siebie, bo musimy się regenerować po wysiłku zmuszania się do działań w sferze, która do nas nie przystaje. Nikt na tym naprawdę nie korzysta.

Czy jako społeczeństwo skorzystalibyśmy jakby muzyk z powołania uznał, że muzyka jest dla frajerów i zajmował się księgowością? Czy skorzystalibyśmy gdyby świetny inżynier nigdy nie miał odwagi rozwijać swojego talentu i fachu uważając, że „ma lewe ręce”, bo tak mu mówiła matka gdy coś zepsuł i w wyniku tego pracowałby na kuchni? Gdyby urodzony kucharz uważał, że „gary są dla bab” i był kierowcą tira? Najbardziej korzystny scenariusz dla społeczeństwa i dla każdego z nas z osobna jest taki, że właściwa osoba jest na właściwym miejscu i realizuje swój najgłębszy talent i potencjał. Bez szkodliwych przekonań i wyobrażeń „co powinna robić” i gdzie jest dla niej miejsce. Dla każdego jest miejsce, a w to miejsce zaprowadzi Cię głos i tęsknota serca, a nie wyobrażone nakazy, zakazy i powinności.

Weszłam w dorosłość z bardzo mocnym schematem Wadliwości. Uważałam, że wszystko co jest „prawdziwą” mną jest godne wyśmiania, wyszydzenia i nic nie znaczy. Ukrywałam (nawet nie w pełni świadomie) to kim jestem naprawdę i swoje prawdziwe zainteresowania. Zajmowałam się rzeczami, które obiektywnie „mają sens”, a nie tymi, które mają sens dla mnie. Praca mnie męczyła i wysysała ze mnie energię. Byłam smutna i odczuwałam pustkę. Tworzyłam sztuczny obraz „odpowiedniej” siebie, który starałam się prezentować i który dostarczał mi poczucia izolacji i wyobcowania, poczucia niekompletności i bycia nieodpowiednią osobą (czyli powodował dokładnie to przed czym miał mnie chronić).

Moje przełamywanie schematu i przekonań

Bardzo się stresowałam i przeżywałam trudne emocje na początkach mojej pracy behawioralnej z przełamywaniem tego schematu. Odsłaniałam powoli prawdziwą część siebie, robiłam lub mówiłam coś bardzo błahego i odczuwałam silny lęk przed odrzuceniem, wyśmianiem i izolacją. Przechodziłam przez bardzo mroczny tunel, byłam przekonana, że to już koniec i teraz już czeka mnie wieczna samotność i cierpienie. Samo zainteresowanie psychologią było dla mnie czymś wstydliwym. Wrażliwość na sztukę i doświadczana kreatywność, było czymś co myślałam, że muszę strzec bardzo silnie, inaczej zostanę ugodzona prosto w serce i nie podniosę się po tym gdy ludzie się dowiedzą o wrażliwej części mnie. Doświadczałam zastygłych uczuć, które stłumiłam będąc dzieckiem.

Jednak rzeczywistość za każdym razem mnie wynagradzała, za podjęte ryzyko i wystawienie się na emocje, których się bałam. Doświadczałam coraz większego spokoju, bycia akceptowaną i poczucia, że wszystko ze mną jest OK, że jest dla mnie miejsce na świecie. Dla mnie, takiej jaka jestem naprawdę, w swoim sercu, a nie dla „odpowiedniego” obrazu siebie. Okazywało się, że ludzie nie odwrócili się ode mnie, wręcz przeciwnie moje relacje się pogłębiały. Miałam coraz więcej serdeczności dla innych. Czułam się coraz mniej wyobcowana i coraz bardziej „spójna” i integralna. Coraz mniej analizowałam swoje zachowanie i zastanawiałam się czy dobrze wypadłam, nie musiałam już grać sztucznej roli, którą sobie narzuciłam, by chronić swoje wrażliwe serce i to kim się urodziłam. Im lepsza i szczersza byłam ze sobą, tym więcej dobroci i szczerości znajdywałam dla innych. Im lepiej rozumiałam sobie, tym lepiej rozumiałam przez co mogą przechodzić inne osoby i zauważać ich zmagania.

Życzę Ci z całego serca, byś znalazła w sobie siłę i przestrzeń na pokonanie tego przekonania i poczucia, że nie ma dla Ciebie miejsca i żebyś w efekcie znalazła swoje miejsce i zajęła je z odwagą i radością 🙂

Inne artykuły, które mogą Ci się spodobać:

Uczucia bolesne i radosne

Ruminacje, czyli nakręcające negatywne myśli

Moja depresja i reakcja emocjonalna na pandemię

Pętla dopaminowa, czyli jak uzależniają treści cyfrowe?

Dziękuję za Twoją uwagę. Jeśli chcesz być ze mną w bliższym kontakcie, zapraszam Cię na mój Instagram @higienamyslenia, na YouTube @higienamyslenia i podcast higiena myślenia, który znajdziesz na Spotify i Google Podcasts.


Autorem zdjęcia jest Andrew Shelley, Unsplash