Strona główna » Spis treści » Amfetamina na receptę? Tak, ale głównie dla kobiet

Amfetamina na receptę? Tak, ale głównie dla kobiet

W latach ’60 Ameryka przeżywała plagę uzależnienia od amfetaminy sprzedawanej w formie preparatów o nazwach: Benzedrine, Dexedrine i Raphetamine. Amfetamina oficjalnie była dostępna w celach farmaceutycznych, w praktyce była powszechnie stosowana w celach rozrywkowych, antydepresyjnych i odchudzających.

Amfetamina na odchudzanie

W latach ’60 duże ilości amfetaminy były rozprowadzane przez dietetyków i kliniki odchudzające. Było to bardzo dochodowe zajęcie. Doktor prowadzący terapię odchudzającą amfetaminą płacił za 100,000 tabletek 71$, a sprzedawał je zawartość $12,000 dolarów. Szacuje się, że w latach ’60 rocznie sprzedawano kobietom 2 miliardy tabletek amfetaminowych w celach wspomagania odchudzania.

Amfetamina głównie dla kobiet

Jak czytamy w książce „Mózg chce wiecej – dopamina”, Daniela Libermana i Michaela Long, w latach ’60 w USA dwukrotnie więcej recept na amfetaminę „dla poprawy stanu psychicznego” trafiało do kobiet niż do mężczyzn. Amfetamina pozwalała kobietom „sprawniej wykonywać swoje powinności oraz się nimi cieszyć”. Do tego zapewniała efekt wyszczuplający! Niestety tylko do czasu odstawienia narkotyku i ogromnym kosztem zdrowotnym. W efekcie 85% pacjentów otrzymujących recepty na amfetaminę, to były kobiety w przedziale wiekowym 36-45 lat (Amphetamines in general practice).

Reklamy amfetaminy jako leku na depresję w latach ’50

Mężczyźni otrzymywali amfetaminę w wojsku

W latach II Wojny Światowej mężczyźni również byli konsumentami amfetaminy, jednak nie podawanej na receptę. Otrzymywali ją w wojsku na wzmocnienie morali i łagodzenie bólu. Z czasem, wraz z postępującym uzależnieniem, po prostu dla rozrywki i przyjemności.

Konkurencja pomiędzy firmami produkującymi i dystrybuującymi preparaty amfetaminowe doprowadziła do dużej popularyzacji tego narkotyku. Roczna sprzedaż tabletek amfetaminowych pod nazwą Benzedrine i Dexedrine podwoiła się w ciągu roku, osiągając wartość 5.7 milionów dolarów w 1947 roku. Zezwolenie rządowe na reklamowanie amfetaminy w celach odchudzania dolało paliwa i po kolejnych dwóch latach roczna sprzedaż tego narkotyku wyniosła $7.3 miliona dolarów w 1949 roku.

Reklamy amfetaminy jako leku na depresję w latach ’40

W latach ’50 firmy prześcigały się w rozszerzeniu zastosowań farmaceutycznych dla tego narkotyku oraz w tworzeniu substancji, które będą miały jeszcze lepsze działanie. Powstał Dexamyl, będący połączeniem dekstroamfetaminy i amobarbitrolu. Jak twierdzi N. Rasmussen w swojej pracy „America’s first amphetamine epidemic 1929-1971: a quantitative and qualitative retrospective with implications for the present” Dexamyl był reklamowany z wielkim powodzeniem jako remedium do stosowania codziennie, na emocjonalny niepokój oraz środek odchudzający eliminujący emocjonalne przejadanie się.

Z czasem negatywne skutki zdrowotne zaczęły być wyraźnie widoczne

Psychotyczne efekty stosowania amfetaminy były widoczne już na początku jej stosowania, w latach ’30. Z początku jednak bagatelizowano te efekty i nie łączono ich z amfetaminą. Twierdzono, że amfetamina tylko ujawniła, psychotyczne skłonności, które już wcześniej na pewno dana osoba przejawiała i była zaburzona przed rozpoczęciem zażywania amfetaminy. Jakże mogłaby to być wina amfetaminy? Przecież była reklamowana w każdym czasopiśmie i przepisywali ją lekarze na odchudzanie! Większość nie mogła się tak mylić! Autorytety nie mogły promować czegoś tak szkodliwego!

Pojawiły się dowody, na to, że amfetamina silnie uzależnia

Brytyjski psychiatra Philip Connell w swojej pracy wykazał, że amfetaminowa psychoza jest wynikiem przyjmowania amfetaminy i każdy, kto przyjmie jej odpowiednią ilość, jest na nią skazany. Zaczęły się pojawiać inne dowody na to, że uzależnienie od amfetaminy jest realne i potężne i nie może być porównywane np. do uzależnienia od kofeiny. Dziś dzięki badaniom na szczurach, mamy jasne mierzalne dowody na to, że amfetamina jest przynajmniej 10 krotnie bardziej uzależniająca niż nikotyna czy alkohol.

Stopień aktywowania się wydzielania dopaminy w odpowiedzi na różne bodźce

Lekarze dalej ją przepisywali na szeroką skalę

Wraz z tymi odkryciami, nie zmalała jednak od razu ilość przepisywanych recept na amfetaminę przez lekarzy pierwszego kontaktu. W latach ’50 amfetamina była remedium pierwszego wyboru na zgłaszane dolegliwości, nie mające żadnej fizycznej przyczyny. Depresja, stres, przykre stany emocjonalne, nieśmiałość? Amfetamina była uważana, za najlepszą odpowiedź na te problemy. Po pierwszych odkryciach i dowodach na szkodliwość amfetaminy nic się nie zmieniło, ponieważ lekarze dalej nie mieli lepszego pomysłu jak łagodzić dolegliwości psychiczne pacjentów, amfetamina wciąż była legalna, a zyski z jej sprzedaży ogromne. Nawet prezydent Stanów Zjednoczonych John F. Kennedy otrzymywał regularnie zastrzyki z 15mg amfetaminy.

Badanie przeprowadzone na populacji Nowego Jorku w 1971 roku mierzyło procent populacji stosujący amfetaminę w celach medycznych i rozrywkowych. Badania wykazały, że 6.5% populacji Nowego Jorku powyżej 14 roku życia korzystało z amfetaminy w ciągu ostatnich 6 miesięcy.

Przez dekadę debatowano nad uregulowaniem prawnie dystrybucji amfetaminy

W 1965 roku przegłosowano ustawę Drug Abuse Control Amendments, której celem było nałożenie ograniczeń na producentów amfetaminy i barbituranów (stosowanych jako leki nasenne). Koniec końców, ustawa, którą uchwalono nakładała kary na nieautoryzowaną dystrybucję tych narkotyków i zabraniała produkowania nie markowych zamienników. Nie miało to najmniejszego sensu, bo i tak większość amfetaminy była legalnie przepisywana przez lekarzy i pochodziła z produkcji farmaceutycznej. Korporacje farmaceutyczne lobbowały aktywnie za tym, żeby nie dokonywać żadnych ograniczeń, a jedynie zapewnić ludziom edukację i przewodnictwo w stosowaniu tego narkotyku. Było im to na rękę, ponieważ wiedzieli, że sama edukacja nie wystarczy wobec silnie uzależniających właściwości tej substancji. Ustawa nie miała żadnego efektu na obniżenie spożycia amfetaminy w społeczeństwie. Czyż nie przypomina to obecnych kampanii na rzecz nie wprowadzania jakichkolwiek ograniczeń wobec substancji i rozrywek silnie uzależniających i pozostawienie ludziom wolnego wyboru?

Podjęto dalsze kroki uregulowania rynku amfetaminy

W 1969 roku debatowano w Kongresie Stanów Zjednoczonych nad tematem „Crime in Ameryca – Why 8 Billion Amfetamines?„. W efekcie w 1970 roku opracowano ustawę Comprehensive Drug Abuse Prevention and Control Act, w której stworzono listę substancji stwarzających zagrożenie dla społeczeństwa, ustalono ścisłe limity i ograniczenia w produkcji i dystrybucji. W efekcie legalna produkcja amfetaminy spadła o 17% w kolejnym roku.

We wczesnych latach ’70 krok po kroku zwiększano restrykcyjność prawa wobec amfetaminy. Lekarze i farmaceuci byli zmuszeni prowadzić ścisły rejestr wypisywanych recept na amfetaminę wraz z uzasadnieniem, pod groźbą procesu karnego. Sprzedaż amfetaminy na receptę spadła o 60% w kolejnym roku po wprowadzeniu restrykcji. Ostatecznie ograniczono prawnie produkcję amfetaminy do ilości uzasadnionych przez zapotrzebowanie medyczne. Ogłoszono, że nie ma uzasadnienia medycznego by przepisywać amfetaminę w celach antydepresyjnych i odchudzających. Producenci mieli prawo zgłosić dowody, na skuteczność amfetaminy w tym zakresie, jednak zgłoszone dowody nie spełniały kryteriów naukowych.

Amfetamina w preparatach medycznych dzisiaj

Do dzisiaj stosuje się preparaty oparte na amfetamine w celach medycznych. Udowodniono skuteczność leczenia pochodnymi amfetaminy (Adderall, Ritalin) w zaburzeniach ADHD, narkolepsji i choroby Parkinsona, które są związane z niedostatecznymi ilościami dopaminy w różnych obwodach w mózgu.

Stosowanie amfetaminy w zaburzeniach ADHD jednak ponownie tworzy pole do nadużyć i przepisywania większej ilości tego narkotyku niż uzasadnione medycznie, co powoduje ponowny wzrost uzależnienia od amfetaminy w USA i jej dystrybucji w przypadkach, które nie mają zdrowotnego uzasadnienia jej stosowania.

Podsumowanie

Historia epidemii amfetaminy w USA wydaje mi się bardzo ciekawa z kilku względów. Pokazuje jak na dłoni, że w niektórych przypadkach, gdy mamy do czynienia z substancjami lub rozrywkami, które mają silnie uzależniający charakter, nie możemy oczekiwać, że ręka wolnego rynku i brak regulacji rozwiąże wszystko. Uzależniające substancje i rozrywki doskonale się sprzedają i przynoszą kolosalne zyski. W systemie, w którym wygrywa ten, kto najwięcej zarabia, a zarabia ten, kto najwięcej sprzedaje, substancje i rozrywki, które bazują na pętli dopaminowej i stymulowaniu układu nagrody w mózgu będą tymi, które wygrają konkurencję. Nie oznacza to, że są najbardziej korzystne dla społeczeństwa, a nawet zdrowia i szczęścia jednostek, co wie każdy, kto bezskutecznie walczy z jakimś nałogiem. Odczuwanie pragnienia używki lub nałogowego zachowania, a odczuwanie przyjemności z tego zachowania to dwie zupełnie odrębne rzeczy. W przypadku nałogów, bardzo rzadko ze sobą połączone.

Idea pozostawienia wolnego wyboru jednostce jest piękna. Jednak, czy na pewno możemy powiedzieć, że ludzie w latach ’60 mieli dokonali wolnego wyboru zażywania amfetaminy? Jeśli kobieta dostała amfetaminę jako receptę na utratę wagi lub poprawienie nastroju od lekarza, bez informacji na temat skutków ubocznych i właściwości uzależniających, czy jej wybór był wolny? Jeśli człowiek widział reklamę w prasie, bez informacji dotyczącej skutków ubocznych i zagrożeń związanych z tą substancją, czy jego wybór był wolny? Jeśli człowiek został poczęstowany na spotkaniu towarzyskim, bez informacji dotyczącej szkodliwości, czy jego wybór był wolny? Czy nasze wybory dotyczące nałogów XXI wieku również są w pełni wolne? Czy jeśli coś jest powszechnie dostępne, tanie lub darmowe, powszechnie postrzegane i opisywane jako korzystne – czy nasz wybór rozpoczęcia nałogu jest wolny? Czy gdy już jesteśmy uzależnieni jest to tylko i wyłącznie nasza wina?

Czy edukacja na temat szkodliwych skutków wystarczy?

Z pewnością edukacja na temat szkodliwych skutków jest lepsza, niż jej brak. Sprawiedliwość wymaga, żeby możliwe szkodliwe skutki i właściwości uzależniające były jasno podkreślone i wiadome osobie angażującej się w aktywność, która majstruje w chemii mózgu i ma działanie silnie uzależniające.

Kampanie antyalkoholowe w Polsce przyniosły efekty (dotyczące konsumpcji alkoholu w ciąży i bycia trzeźwym prowadząc pojazdy), jednak wiążą się nie tylko z edukacją, ale również jakąś formą opresji karnej (wykroczenie, wypadek, narażenie zdrowia i życia dziecka). Z tego względu widać wyraźnie, że oprócz magicznej ręki wolnego rynku, która świetnie się sprawdza w przypadku rzeczy nieszkodliwych i potrzebnych społeczeństwu, potrzebne jest też silne państwo, które stworzy ramy zdrowego funkcjonowania społeczeństwa w sferach, które przerastają interes pojedynczych ludzi, a świadczenie najwyższej jakości usług może nie iść w parze z komercyjnym sukcesem. Takimi sferami niewątpliwie są ochrona zdrowia, zabezpieczenie emerytalne, prewencja bezdomności i bezrobocia, obronność, infrastruktura itd. Silne regulacje w zakresie substancji i rozrywek silnie uzależniających nie są działaniem przeciwko interesowi populacji i ograniczaniem ich wolności, tylko skutecznym działaniem chroniącym zdrowie i bezpieczeństwo społeczeństwa. Prawdziwym ograniczeniem wolności jest bycie uzależnionym, a nie prewencja uzależnień.

Dziękuję za Twoją uwagę. Jeśli chcesz być ze mną w bliższym kontakcie, zapraszam Cię na mój Instagram @higienamyslenia.

Wszyscy wiemy, że nadmiar cukru ma negatywny wpływ na obwód naszego pasa, ale czy wiemy, że cukier pomaga nam planować przyszłość? Albo że także ojcowie cierpią na depresję poporodową i że testosteron nie czyni nas automatycznie agresywnymi ludźmi? Dlaczego nastolatków tak bardzo interesuje seks i agresja oraz w jaki sposób seks i agresja zmieniają nasze myślenie? Czy konsumenci świadomie kupujący ekologiczne produkty w innych dziedzinach życia także postępują wzorowo?

Dopamina i sernik to porcja solidnych badań naukowych przyprawiona szczyptą humoru. Smacznego!

Zamów książkę „Dopamina i sernik” Manfreda Spitzera w księgarni TaniaKsiążka.pl
(zamawiając z tego linku wspierasz rozwój bloga higienamyslenia.pl)

Inne artykuły, które mogą Ci się spodobać:

Pętla dopaminowa, czyli jak uzależniają treści cyfrowe

Cyfrowy detoks, jak odpocząć od social media?

Jeden prosty trik na podtrzymanie „chemii” w związku miłosnym

Jak poprawić zadowolenie ze związku przez weekend?

Jak pokonać „słomiany zapał”?

Najbardziej inkluzywne słowa jakie znam

Dlaczego sięgamy po alkohol pomimo przykrych konsekwencji?
Autorem zdjęcia jest Towfiqu barbhuiya, Unsplash