Strona główna » Spis treści » Strach przed wojną. Gdzie jest Twoja strefa wpływu?

Strach przed wojną. Gdzie jest Twoja strefa wpływu?

Jeśli czujesz silny niepokój związany z możliwością zaostrzenia się konfliktu na Ukrainie lub z innego powodu, jeśli czujesz strach przed wojną, poniższy ciąg myślowy, może Ci pomóc osłabić uczucie lęku i zrozumieć gdzie się kończy Twoja strefa wpływu.

Jeśli czujesz niepokój związany z możliwością zaostrzenia się konfliktu na Ukrainie lub z innego powodu czujesz strach przed wojną, poniższy ciąg myślowy, może Ci pomóc osłabić uczucie lęku i zrozumieć gdzie się kończy Twoja strefa wpływu.

Czy to czy będzie wojna leży w mojej strefie wpływu?

Nie. Nie masz wpływu na to, czy wybuchnie wojna czy nie. Tak samo jak nie masz wpływu na to czy spotka Cię jakaś klęska żywiołowa oraz na to czy będziesz uczestniczył w wypadku komunikacyjnym na ulicy. W życie wpisana jest pewna doza zdarzeń nieprzewidzianych, niemożliwych do przewidzenia. Swoją skalą potencjalnego zniszczenia budzą grozę i strach. Jednak prawda jest taka, że w dużej mierze za odczuwaną skalę emocji wobec katastrof i zdarzeń nieprzewidzianych odpowiedzialna jest wyobraźnia.

Katastroficzne wyobrażenia i scenariusze budzą duże emocje ponieważ wiążą się z naszą bezbronnością i podatnością na zranienie, cierpienie i śmierć jako ludzi. Jednak zamartwianie się rzeczami, na które nie mamy wpływu nie zapobiegnie ani nie zmniejszy nam ewentualnego cierpienia ani śmierci. Może to zrobić tylko działanie we własnej strefie wpływu.

Czy teraz jest realnie i bezpośrednie zagrożenie?

Jeśli czujesz strach przed wojną, zapytaj sama siebie: czy wojska stoją na granicy? Czy sytuacja między moim krajem, a krajem potencjalnie atakującym jest ekstremalnie napięta? Czy miały miejsce wcześniejsze kroki drabinki eskalacyjnej konfliktu? Czy ma miejsce wojna dezinformacyjna? Czy miały miejsce sankcje ekonomiczne? Czy były użyte groźby i pokazy siły? Czy media analizują potencjalny wybuch konfliktu? Czy kraj w którym żyjesz przygotowuje się do realnej wojny? Czy politycy wypowiadają się na jej temat? Jeśli nie, to groźba wojny w najbliższym czasie jest bardzo, bardzo niska. Operacja zbrojna to ogromne koszty i ryzyko polityczne, jest ostatecznym narzędziem na drabince eskalacyjnej konfliktu. Państwa nie napadają na siebie dla kaprysu z dnia na dzień. Jest to praktycznie logistycznie niemożliwe. Wojna to nie spisek przeciwko ludzkości. Kraj, który planuje wypowiedzieć wojnę, będzie szukał możliwości zaatakowania z zaskoczenia, jednak całkowite ukrycie zamiarów jest niemożliwe, chociażby przez logistykę przerzucenia wojsk na granicę i zbudowania odpowiedniej infrastruktury. Jeśli nie ma przejawów zagrożenia wojną w miejscu w którym mieszkasz, o wiele produktywniej spędzisz czas kierując swoją uwagę na inne sfery życia, które nie otrzymują teraz Twojej pełnej uwagi z powodu tego zmartwienia.

Czy mam realne wyobrażenie na temat wojny?

Ilekroć płynę okrętem (…) i nie dostrzegam lądu, natychmiast ogarnia mnie groza i wyobrażam sobie, że w razie rozbicia się okrętu, będę musiał wypić całe to morze, przez myśl mi nie przejdzie, że wystarczą trzy kubki i koniec po mnie! Co więc przejmuje mnie grozą? Morze? Nie morze, ale moje mniemanie. A znowu w czasie trzęsienia ziemi wyobrażam sobie, (…) że całe miasto zawali się na mnie. Bo niby nie wystarczyłby jeden mały kamień, żeby roztrzaskać mi głowę? Co to więc jest takiego co nas przygniata i trwogą przejmuje? Cóż by innego jeśli nie mniemanie?

Cytat Epiktet, Diatryby, str. 158

Będąc Polakiem, nasze najbliższe i niezaleczone wyobrażenie na temat wojny bazuje na ludobójstwie jakiego doświadczyli nasi dziadkowie mniej niż 100 lat temu w trakcie II Wojny Światowej. Nie każda wojna ma charakter ludobójstwa i reżimu totalitarnego. W większości świata II Wojna Światowa nie miała takiego charakteru. Nawet w Polsce mimo tego, że miało miejsce ludobójstwo i ekstremalnie wyniszczająca forma konfliktu zbrojnego były osoby, które w tym czasie dokonywały aktów miłosierdzia, pomagały sobie nawet pod groźbą śmierci i były osoby, które przeżyły wojnę i nie doświadczyły przemocy.

W czasach pokoju również zdarzają się akty bestialstwa i są osoby, które doświadczają skrajnej przemocy. Warto uzmysłowić sobie tą niejednorodność rzeczywistości. Zagrożenie przemocą i śmiercią istnieje zawsze, nie tylko w czasach konfliktów zbrojnych i wojny. Wojna przeraża bardziej niż ta niepewność codzienności, na takiej samej zasadzie na której bardziej przeraża wypadek lotniczy, niż samochodowy. Mimo tego, że wypadek lotniczy jest dużo mniej prawdopodobny niż samochodowy, przez swój rozmach i element nieznanego napawa ludzi grozą o wiele większą niż o wiele bardziej prawdopodobna utrata zdrowia lub życia w zwykłym, powszednim wypadku na drodze. Osoby ogarnięte takim lękiem potrafią nawet zupełnie odmawiać podróżowania samolotem, ale nie mieć najmniejszego problemu z codziennym korzystaniem z aut i autobusów narażając swoje zdrowie i życie na o wiele większe prawdopodobieństwo uszczerbku, które budzi takie przerażenie w przypadku lotów samolotem. Na tej samej zasadzie o wiele bardziej boimy się mało prawdopodobnego konfliktu zbrojnego niż o wiele bardziej prawdopodobnego doświadczenia przemocy w warunkach w jakich żyjemy na co dzień. Inny przykład tego samego zjawiska: o wiele większą grozę budzi wyobrażenie bycia zaatakowanym przez rekina, niż ryzyko utonięcia przy rekreacyjnej kąpieli w morzu, jeziorze, rzece lub basenie. Tymczasem prawdopodobieństwo tego drugiego jest wielokrotnie wyższe niż prawdopodobieństwo ugryzienia przez rekina.

Żeby urealnić nasze wyobrażenia o wojnie, konfliktach i procesach, które do nich prowadzą (bo nie jest to przecież obrażanie się przywódców), warto czytać treści, które na ten temat traktują obiektywnie, rzeczowo i analitycznie. Takim blogiem, w którym ja osobiście znajduje dużo oparcia i ukojenia ewentualnych lęków o bezpieczeństwo jest blog Krzysztofa Wojczala, który bardzo polecam. Bez emocji, bez manipulacji, bez polityki. Czysta analiza i rozważania, wielka pasja i głęboki wgląd.

Najgorszy scenariusz, najlepszy scenariusz – oba mało prawdopodobne

Życie maluje się w szarościach pomiędzy skrajnościami. Skupianie się wyłącznie na potencjalnym zagrożeniu uniemożliwia życie. Obok potencjalnego zagrożenia zawsze istnieje potencjalne bezpieczeństwo. Obok potencjalnego niepowodzenia, potencjalne powodzenie. Przyszłość jest niepotwierdzona. Nie wiemy co przyniesie. Akt życia to odwaga wyruszenia w nieznane. Czy jakiekolwiek życie mogłoby zaistnieć, gdyby bało się zrodzić w strachu przed śmiercią i zniszczeniem? Kwiat może zostać zdeptany i zerwany lub zjedzony w każdej chwili. Zwierzę może być zjedzone przez inne zwierzę lub umrzeć z choroby, kontuzji lub braku pożywienia. Mimo tego przyroda podejmuje to ryzyko, rodzi się i żyje rozwijając swój cały dostępny potencjał w danej chwili, ufnie stąpając z chwili na chwilę i inwestując w przyszłość rozwijając się i rozmnażając. Wierząc, że jutrzejszy dzień przyniesie spełnienie wszystkich potrzeb i przyjemność życia. Nasze bezbronne ciało fizyczne łączy nas z tym całym światem ożywionym, jesteśmy częścią tego rytmu życia tak samo jak inne stworzenia i taki sam los dzielimy. Nie pozostaje nam nic innego jak z ufnością przywitać każdy kolejny dzień, bo jedyne co jest pewne, to że kiedyś śmierć dosięgnie każdego z nas. Brak wojny, nie jest gwarancją braku śmierci. Nie ma sensu zaprzątać sobie głowy tym, kiedy i jaka śmierć nas spotka i jakie nieprzewidziane sytuacje staną się naszym udziałem, bo na to nie mamy wpływu.

Co jest w mojej strefie wpływu?

Co zatem jest w Twojej strefie wpływu? Mamy wpływ na swoje zdrowie (do pewnego stopnia), na relacje, na nasze reakcje, myśli i uczucia, na nasze finanse, na nasze umiejętności, na naszą przyjemność, na nasze wybory.

Jeśli boisz się konfliktu, możesz się przygotować na ewentualny kryzys zgodnie z ogólnie przyjętymi wytycznymi. Rządy większości państw rekomendują, żeby obywatele posiadali w swoim domu zapas jedzenia na około dwa tygodnie, zapas wody pitnej na parę dni, świeczki, latarkę na baterie, radio, kuchenkę turystyczną na kartridże z gazem. Tego typu zabezpieczenie przyda się na wszelkie zdarzenia nieprzewidziane takie jak lockdown czy kwarantanna, których doświadczyliśmy w 2020 roku, nagła awaria prądu, nieprzewidziana katastrofa atmosferyczna. Nie zaszkodzi też budować poduszkę finansową na wszelkie nieprzewidziane awarie życiowe. To jest Twoja strefa wpływu w zakresie bezpieczeństwa w razie kryzysu. To jest produktywna i praktyczna odpowiedź na odczuwany niepokój o swoje bezpieczeństwo w razie jakiejś awarii życiowej. I na tym należy powiedzieć sobie dość i nie pozwalać sobie popadać w ruminacje (o ruminacjach przeczytasz we wpisie Ruminowanie, czyli nakręcające negatywne myśli [+ podcast] ) na temat potencjalnego zagrożenia i niepewnej przyszłości.

Strefa wpływu: wiedza i umiejętności

To co masz w głowie, zawsze będzie Cię wspierać i czekać gotowe do użycia w każdej sytuacji. Fizyczne, manualne i praktyczne oraz teoretyczne umiejętności będą Cię wspierać i profitować całe życie. Znajomość języków nigdy nie zaszkodzi. Wykorzystaj wolny czas na produktywne hobby i poszerzanie swojej wiedzy i umiejętności praktycznych, zamiast na zamartwianie się. To Cię buduje i daje Ci siłę, zamartwianie się i snucie czarnych scenariuszy odbiera Ci siłę i powoduje, że czas przecieka Ci przez palce w oczekiwaniu na najgorsze, które może nigdy nie nadejść.

Strefa wpływu: relacje

Relacje międzyludzkie, to potężne źródło w które możemy inwestować, wzmacniając je i budując, a w zamian czerpać z nich poczucie bezpieczeństwa, stabilności, ukorzenienia i swojego miejsca w świecie. O wiele mniejszy lęk będziesz odczuwać wobec przyszłości i swoich szans na poradzenie sobie w niej, jeśli masz sieć znajomości, najlepiej w swoim fizycznym kontekście życiowym. Jako ludzie jesteśmy stosunkowo bezbronni wobec świata naturalnego. Nasza siła tkwi w naszym umyśle. Jednak umysł jednostki mało jest skuteczny w odparciu przeciwności losu. Nasza prawdziwa siła tkwi w tym, że jesteśmy istotami społecznymi. Budujemy trwałe i złożone społeczności. Siła umysłów i rąk setki ludzi jest w stanie ustawić człowieka na szczycie łańcucha pokarmowego. Nie siła umysłu pojedynczego z nich.

Inwestowanie czasu, uwagi i energii w relacje z najbliższymi i ważnymi dla nas ludźmi oraz z siecią dalszych znajomych w fizycznym kontekście naszego życia to inwestycja, która zwraca się wielokrotnie i czyni nas szczęśliwszymi ludźmi.

Strefa wpływu: podsumowanie

To najważniejsze co leży w naszej strefie wpływu. Nie jest w naszej strefie wpływu to, co przyniesie jutro. Mamy wpływ na chwilę obecną i to jak wartościowe relacje udaje nam się w niej budować, jak skutecznie i korzystnie wykorzystujemy możliwości jakie daje chwila obecna. Nie mamy pewności, czy przyszłość w ogóle nadejdzie. Nie oznacza to, że nie warto planować i inwestować w działania, które przyniosą rezultaty w przyszłości – jestem daleka od takiej sugestii. Warto. Budowa czegoś większego niż my sami, nadaje życiu uczucie głębokiego sensu i spełnienia.

Warto przy tym pamiętać, że to co najważniejsze jest tuż obok nas. Oczy i dłonie naszego partnera lub małżonka. Oczy i rączki naszego dziecka. Oczy i uśmiech sąsiadów, znajomych i współpracowników. Żywi ludzie z krwi i kości, przeżywający takie same bolączki i przeżycia jak i my. Nie ekran telefonu, nie feed na social media, komentarze i reakcje w świecie wirtualnym. Nasza bliska społeczność, nasze stado, nasza ewolucyjna polisa ubezpieczeniowa na przetrwanie trudnych czasów, kiedykolwiek by nadeszły i w jakiej formie. Nasza gwarancja poczucia satysfakcji i dobrostanu emocjonalnego.

Wyobraź sobie, że istnieje choroba, która sprawia że człowiek staje się drażliwy, przygnębiony i skoncentrowany na sobie, która wiąże się z 26 proc. wzrostem ryzyka przedwczesnej śmiertelności. Wyobraź sobie też, że w uprzemysłowionych państwach choroba ta dotyka około jednej trzeciej ludzi, a u jednej osoby na 12 osiąga znaczne nasilenie i że te odsetki rosną. Dochód, wykształcenie, płeć i rasa nie chronią przed nią i jest ona zakaźna.  Taka choroba istnieje i jest to samotność”

John T. Cacioppio, Lancet, zdrowie.pap.pl

Samotność zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci aż o 26 proc. – Dla porównania warto zwrócić uwagę, że nadmierne spożycie alkoholu, palenie i otyłość, które wymieniane są jako główne czynniki ryzyka, mają podobne oddziaływanie jak samotność. Wpływ samotności na przedwczesną śmiertelność jest porównywany z wypalaniem około 15 papierosów dziennie. Tak więc jest to naprawdę poważny czynnik zagrażający naszemu życiu.

prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, wykład „Izolacja społeczna i samotność a funkcjonowanie mózgu”, III Kongresa „Zdrowie Polaków”, zdrowie.pap.pl

Dziękuję za Twoją uwagę. Jeśli chcesz być ze mną w bliższym kontakcie, zapraszam Cię na mój Instagram @higienamyslenia, na Facebook @higienamyslenia, na YouTube @higienamyslenia i podcast higiena myślenia, który znajdziesz na Spotify i Google Podcasts.

Inne artykuły, które mogą Ci się spodobać:

Pętla dopaminowa, czyli jak uzależniają treści cyfrowe

Moja depresja i reakcja emocjonalna na pandemię

Smutek. Dlaczego się smucimy?

Jak pokonać „słomiany zapał”?

Pigułka na przekonanie „Nie ma dla mnie miejsca” w kontekście zawodowym
Autorem zdjęcia jest UX GunUnsplash