Strona główna » Spis treści » Pozbyłam się 80% zabawek z pokoju dzieci. Co się stało później?

Pozbyłam się 80% zabawek z pokoju dzieci. Co się stało później?

Z końcem roku 2020, zaraz po zalewie prezentami świątecznymi (mamy dwójkę dzieci i wyjątkowo hojną rodzinę) rozpoczęłam akcję minimalizm w moim domu, w tym w pokoju dzieci. Wcześniej w zasadzie nie pozbywaliśmy się żadnych zabawek przez 2,5 roku. Nagromadziła nam się masa miśków, książeczek i zabawek wszelkiego rodzaju. Myślę, że w pokoju dzieci znajdowało się ok 400 rzeczy, licząc zestawy typu klocki, puzzle jako JEDNĄ rzecz.

ETAP 1 – schowanie 80% rzeczy

Odgracanie i zarządzanie rzeczami w pokoju małych dzieci (w wieku 1 roku i 3 lat) jest trudne. Z jednej strony pokój i rzeczy dzieci należą do mojej odpowiedzialności jako rodzica, z drugiej strony należą również do dzieci jako posiadaczy i „właścicieli” tych rzeczy. Niektóre mogą mieć wartość sentymentalną inne nie.

Jako pierwszy krok podzieliłam krążące w pokoju zabawki na 6 pudeł po okolo 20 zabawek i schowałam do szafy 5 z nich. Poza tym, na półkach zostawiłam nie ruszone klocki, książeczki, plastikowe sprzęty do gotowania, mebelki i domek itd.

Pozbyłam się jednocześnie większości miśków, zabawek nieokreślonych, zniszczonych lub takich, którymi dzieci zdecydowanie się nie bawiły.

Różnica była gigantyczna, mi było łatwiej utrzymać porządek, a dzieciom łatwiej skupić na zabawie. W ciągu miesiąca córka zapytała o 2 zabawki z pudeł (ze schowanych około 80-100).

Jednak z czasem dzieci zaczęły wyciągać rzeczy z szafy, ja sama wyciągnęłam raz dwa pudła, żeby ułatwić opiekę nad dziećmi gdy musieliśmy z mężem wyjść. Pudła już nie wróciły na swoje miejsce i znowu pokój się zagracił.

Zrozumiałam też, że nie odpowiada mi mimo wszystko zarządzanie taką ilością zabawek, przekładanie ich na półki i do szafy. Po tym czasie zaobserwowałam, że mimo wszystko dzieci najczęściej się bawią konkretnymi, powtarzalnymi grupami zabawek lub rzeczami, które zabawkami nie są. Oglądałam też filmiki na Youtube Minimal Mom. Przyszedł czas na drugą rundę minimalizmu i etap 2.

ETAP 2 – podział na kategorie i pozbycie się rzeczy

Minimal Mom, pokazywała, że w swoim domu, mając 4 dzieci, ograniczyła zabawki do kilku kategorii – samochodziki, klocki, lalki i akcesoria dla lalek, naczynka i zabawki kuchenne. Wszystkie zabawki mieściły się w kilku większych pudłach.

Zszokowało mnie to dogłębnie i dało do myślenia. Obserwowałam swoje dzieci i zauważyłam, że faktycznie bawią się w kółko właśnie takimi grupami zabawek, natomiast wszelkie inne wyciągają na chwilę i rzucają w na podłogę.

Postanowiłam spróbować. Kolejne miśki, zwłaszcza te wielkie i zbierające kurz, wystawiłam za darmo na OLX. Masę zabawek „nieskategoryzowanych” pożegnałam tą samą drogą, mimo, że było to trudne. Każda rzecz jednak przybyła do naszego domu z intencją miłości i zabawienia naszych dzieci, wiele z tych rzeczy to były prezenty. Jednak dla mnie niemożliwe było codziennie podnosić z podłogi setki rzeczy, by móc ją odkurzyć i opanować dwójkę dzieci, których ulubioną zabawą było wywalenie wszystkiego na podłogę w pokoju dziecięcym i zabawa cały dzień poduszkami na kanapie w salonie.

Zostawiłam następujące grupy zabawek:

  • Samochodziki i pojazdy
  • Klocki plastikowe (tylko kompatybilne ze sobą, oryginalne duplo. Z tej tańszej alternatywy dzieci nie chciały budować, zresztą ja też nie)
  • Klocki drewniane
  • Akcesoria kuchenne – talerzyki, nożyki, filiżanki
  • Akcesoria doktor
  • Figurki i laleczki
  • Domek i mebelki do domku
  • Książeczki (jednak ograniczone o 30 sztuk, które już nam się wysłużyły lub były rzadko czytane)
  • Piłki i piłeczki
  • Narzędzia
  • Instrumenty muzyczne

Wszystko co nie mieściło się w którejś z tych kategorii, wystawiłam na OLX lub wyrzuciłam, jeśli nie nadawało się do zabawy. Same zabawki z danych kateogrii również często ograniczyłam liczbowo, do rzeczy w dobrym stanie i takich, którymi dzieci się bawią.

Ponadto zostawiłam również rzeczy, które są:

  • Artykuły artystyczne i plastyczne – pod moją ścisłą kontrolą i poza zasięgiem dzieci
  • Puzzle – poza zasięgiem dzeci, wykładam 2 rodzaje puzzli do zabawy w danym czasie (rozsypane wszędzie i zdekompletowane puzzle wszelkich rodzajów były moją zmorą)

Jak widać wciąż zostawiłam tak naprawdę MASĘ zabawek, przeróżnych kategorii. Mimo tego, jest różnica. Prawdopodobnie przede mną kolejne rundy ograniczania zabawek i rzeczy, w miarę jak będę obserwować dzieci.

Co się stało, gdy ograniczyłam liczbę zabawek?

To co się rzuciło nam od razu w oczy z mężem, to:

  • dzieci zaczęły znowu się bawić w swoim pokoju
  • dzieci zaczęły znowu się bawić zabawkami
  • dzieci są w stanie o wiele dłużej się skupić na zabawie
  • dzieci są spokojniejsze i bardziej zrelaksowane
  • dzieci nie wywalają wszystkiego na podłogę (!?)
  • jesteśmy w stanie odkurzać wykładzinę w pokoju codziennie – co drugi dzień, a nie raz na tydzień – dwa tygodnie, co miało miejsce gdy odkurzanie wymagało podniesienia z podłogi setek przedmiotów

Czy te efekty mnie zaskakują? Trochę tak i trochę nie. Z jednej strony jest to wbrew przekonaniom, że przedmioty i zabawki uszczęśliwiają rzeczy. Wbrew przekonaniu, że dzieci pragną mieć dużo zabawek i cieszy je duży wybór. Jednak gdy o tym myślę, to podobne prawa rządzą się naszym światem dorosłym.

Gdy chcemy ugotować posiłek, kiedy jesteśmy spokojniejsi i wydajniejsi? Gdy mamy blat kuchni zawalony rzeczami, resztkami po poprzednich posiłkach, składnikami wszelkiej maści i naczyniami i akcesoriami kuchennymi wszelkiego rodzaju? Czy gdy mamy sprzątniętą kuchnię i wyjmujemy jedynie potrzebne rzeczy?

Gdy chcemy opłacić rachunki, kiedy lepiej nam to wychodzi? Gdy mamy papiery wszelkiego rodzaju, rachunki, PITy, paragony i notatki wyłożone na biurku i pomieszane z kubkami po kawie i talerzami po posiłkach, czy gdy mamy puste biurko i wyjęte wyłącznie rzeczy potrzebne do obecnego zadania?

Gdy szykujemy się do pracy, kiedy łatwiej nam się wyszykować? Gdy w szafie mamy ubrania za duże na siebie, za małe, znoszone, wymieszane letnie i zimowe, nie posortowane rodzajami? Czy gdy mamy podzielone rodzaje garderoby wg sezonu i rodzaju (bluzki, spodnie) oraz ograniczony wybór do rzeczy, które dobrze na nas leżą, są w naszym rozmiarze oraz je po prostu lubimy?

Wyobrażam sobie, że u dzieci działa to podobnie. Ograniczenie zabawek do takich, którymi faktycznie się bawią i je lubią, umożliwia utrzymanie porządku i skupienie się na miłej zabawie. Dzieci nie muszą ryć w setkach przedmiotów, by znaleźć te które lubią, mają energię i przestrzeń na zabawę.

Myślę, też, że mylące może być to, że dzieci entuzjastycznie reagują na wiele rzeczy, które widzą w sklepie i mówią, że coś jest fajne albo, że chcą to. Gdy my chodzimy po sklepach np. z ubraniami albo z akcesoriami do domu również wiele rzeczy nam się podoba i bardzo wiele rzeczy być może byśmy chcieli mieć. Jednak wiemy, że tak naprawdę nie potrzebujemy tych rzeczy, nie korzystalibyśmy z nich, zawaliłyby nam tylko dom i to, że nam się podobają, nie jest wystarczającym powodem, by kupić je wszystkie. Dziecięcy zachwyt rzeczami, możemy traktować podobnie 🙂

Dziękuję za Twoją uwagę. Jeśli chcesz być ze mną w bliższym kontakcie, zapraszam Cię na mój Instagram @higienamyslenia, na Facebook @higienamyslenia, na YouTube @higienamyslenia i podcast higiena myślenia, który znajdziesz na Spotify i Google Podcasts.

Inne artykuły, które mogą Ci się spodobać:

Pętla dopaminowa, czyli jak uzależniają treści cyfrowe

Cyfrowy detoks, jak odpocząć od social media?

Amfetamina na receptę? Tak, ale głównie dla kobiet

Jak poprawić zadowolenie ze związku przez weekend?

Najbardziej inkluzywne słowa jakie znam

Dlaczego sięgamy po alkohol pomimo przykrych konsekwencji?