Istoty żyjące i istoty dające według Kate Manne: syndrom osoby dającej

Wyobraź sobie świat w którym mieszkają istoty żyjące oraz istoty dające. Obowiązkiem istot żyjących jest życie, realizowanie swojego potencjału i poszukiwanie przyjemności w życiu. Obowiązkiem istot dających jest dbanie o innych, oferowanie im swojego czasu, troski, energii a nawet ciała.

Terminy “istoty żyjące” oraz “istoty dające” stworzyła australijska filozofka Kate Manne. Pierwszy raz z tą koncepcją spotkałam się w książce “Wypalenie. Jak wyrwać się z błędnego koła stresu” autorstwa Emily Nagoski oraz Amelii Nagoski.

Kim są istoty żyjące i istoty dające? To pojęcia filozofki Kate Manne z książki „Down Girl” (2017). Istoty żyjące (human beings) mają prawo realizować swój potencjał i dbać o swoje potrzeby, a od istot dających (human givers) oczekuje się, że będą oddawać innym czas, troskę, uwagę i ciało. Według Manne w naszej kulturze rolę istot dających częściej przypisuje się kobietom. Emily i Amelia Nagoski w książce „Wypalenie” nazwały to syndromem istoty dającej i pokazały, że prowadzi do przemęczenia i wypalenia. Rozwiązaniem jest równowaga: kobiety mogą uczyć się dbać o siebie, a mężczyźni więcej dawać.

W skrócie

  • Pojęcia istot żyjących i dających wprowadziła filozofka Kate Manne.
  • Od istot dających oczekuje się oddawania innym czasu, troski i uwagi kosztem siebie.
  • Syndrom istoty dającej sprzyja przemęczeniu i wypaleniu.
  • Najzdrowsza jest równowaga między dawaniem a dbaniem o własne potrzeby.

Podział na istoty dające i istoty żyjące mocno podziałał na moją wyobraźnię, tak lekko i trafnie ujął nierówności płciowe bez odnoszenia się do abstrakcyjnych i kontrowersyjnych sformułowań takich jak patriarchat.

🎁 BEZPŁATNY RAPORT PSYCHOLOGICZNY

Dlaczego przyciągasz takie, a nie inne osoby? Odkryj swój Styl Przywiązania.

Rozwiąż krótki quiz, zobacz, jak Twój układ nerwowy reaguje na bliskość i dowiedz się, jak wreszcie przerwać bolesne schematy z przeszłości.

Podział na istoty żyjące i dające, tak mi się spodobał, ponieważ nie oscyluje w spektrum podziału na ofiary i oprawców, nie podsyca wyuczonej bezradności i syndromu ofiary. Czytając o istotach dających i istotach żyjących poczułam się wzmocniona jako kobieta, ponieważ poczułam, że mam prawo wybrać, że rola nie jest mi dana raz na zawsze, narzucona przez opresyjny, silniejszy i nieuchwytny system społeczny czy przez “złych” mężczyzn. Poczułam, że jest to w zasadzie demokratyczna kwestia wyboru.

Koncepcja mi się podoba, ponieważ nie wskazuje winnych, za to naświetla doskonale nierówność i zachęca do tego by stać się istotą żyjącą, a nie istotą dającą. Światło pada na nas, na naszą sprawczość, a nie na niesprawiedliwy “system” z którym nie można nawet rozmawiać ani negocjować.

To jak to jest… Kate Manne stawia tezę, że w naszym świecie kobiety są przeważnie istotami dającymi, a mężczyźni istotami żyjącymi. Czy tak jest faktycznie? Zastanawiałam się nad tym sporo czasu kiedy przeczytałam o tej koncepcji.

Skąd pochodzą pojęcia istot żyjących i dających?

Kate Manne opisała je w książce „Down Girl: The Logic of Misogyny” (2017), w której analizuje, jak normy społeczne nagradzają kobiety za troskę, uległość i dostępność dla innych, a karzą za domaganie się tego, co uznaje się za przywilej istot żyjących, np. uwagi, władzy czy odpoczynku. Emily i Amelia Nagoski w książce „Wypalenie” przeniosły tę koncepcję na grunt psychologii codzienności i opisały syndrom istoty dającej: przekonanie, że trzeba być zawsze ładną, miłą, spokojną i dostępną dla innych, które prowadzi do chronicznego stresu i wypalenia.

Istota dającaIstota żyjąca
Najpierw potrzeby innych, potem własneMa prawo dbać o swoje potrzeby i rozwój
Czuje się winna, gdy odpoczywaOdpoczynek traktuje jako coś naturalnego
Dba o wygląd dla innychKorzysta z ciała dla siebie, np. dla przyjemności i ruchu
Bierze odpowiedzialność za emocje i atmosferę wokółSkupia się na swoich zadaniach
Ryzyko: przemęczenie i wypalenieRyzyko: brak poczucia sensu poza jedną rolą

Kwestia ciała

Mężczyzna idzie na basen – co robi? Pakuje kąpielówki, czepek i niezbędne akcesoria higieniczne i idzie na basen w celach rekreacyjnych i sportowych. Taki jaki jest, to jest część jego życia, spełnienie jego potrzeb rekreacyjnych, nie idzie tam nic dawać od siebie poza uiszczeniem opłaty za korzystanie z basenu.

Kobieta idzie na basen – co robi? Goli nogi, pachy, pachwiny, wmasowuje balsamy w ogolone miejsca by załagodzić podrażnienia spowodowane depilacją i nadać skórze ładny wygląd. Martwi się czy jest dość szczupła. Czy dobrze wygląda? Czy ten kostium jej nie pogrubia? Czy widać jej rozstępy? Kobieta idzie na basen wyglądać (dawać swoje ciało do oglądania innym). A dopiero na drugim miejscu w celach rekreacyjnych i sportowych (żyć i realizować siebie). Jako istota dająca ponosi koszty poświęconego czasu, uwagi oraz pieniędzy na dawanie innym oferuje innym schludny i uznany w naszych czasach za poprawny widok swojego ciała, przyjemny dla oka (warto pamiętać, że niemal w każdej dekadzie ten standard poprawności jest nieco inny).

Kwestia życia zawodowego i rodzinnego

Mężczyzna idzie do pracy i daje tam siebie – swój czas i umiejętności. Wraca do domu i daje część wypłaty na utrzymanie domu. Od tego momentu jest już istotą żyjącą, dał już dość dużo i należy mu się odpoczynek i skupienie na swoich potrzebach. Nie ma problemu z zadbaniem o swoje potrzeby relaksu i odpoczynku, stereotypowo zalega przed telewizorem z pilotem w ręku.

Kobieta idzie do pracy i tak samo daje tam siebie, swój czas i umiejętności, niejednokrotnie również opiekuje się emocjonalnie współpracownikami i bierze na siebie odpowiedzialność za atmosferę w miejscu pracy. Wraca do domu i daje siebie biorąc na siebie większość obowiązków domowych, gotując, sprzątając, opiekując się dziećmi, organizując dzieciom kwestie edukacyjne (w piątek Jaś musi przynieść do szkoły kolorowy blok, a Zosia ubrać się na galowo), zdrowotne (szczepienie, wizyty profilaktyczne, suplementy, kremy z filtrem itd), kwestie związane z rekreacją i spędzaniem wolnego czasu jako rodzina, z organizacją imprez okolicznościowych, podtrzymywaniem relacji z członkami dalszej rodziny (prezenty, życzenia), z organizacją i zakupem ubrań, butów, podziałem obowiązków domowych pomiędzy domowników. Nieustannie daje z siebie, zastanawia się czy dość dużo dała, czy wygląda dość dobrze, czy jest dość szczupła, czy nie przytyła (czy daje innym przyjemność patrzenia na swój wygląd) i przejmuje się dobrostanem emocjonalnym członków rodziny – czy kogoś nie uraziła, nie zaniedbała.

Jest to oczywiście stereotyp, są odstępstwa od tego obrazu, jednak uchwyca on pewien brak równowagi między płciami w naszej (i nie tylko) kulturze.

Czy rozwiązaniem jest, żeby kobiety rzuciły to wszystko i stały się wyłącznie istotami żyjącymi? Nie, system społeczny jaki znamy załamałby się i pogrążył w chaosie i byłby pełen nieszczęśliwych, zaniedbanych, osamotnionych, narcystycznych jednostek.

Czy rozwiązaniem jest żeby mężczyźni porzucili bycie istotami żyjącymi i stali się istotami dającymi? Również nie, wtedy świat byłby pełen nadopiekuńczych, zorientowanych wyłącznie na innych i nie potrafiących zadbać o siebie, przemęczonych i sfrustrowanych osób.

Droga środka, bez jaskrawych podziałów

Prawda jest taka, że potrzeba równowagi zarówno u mężczyzn jak i u kobiet. Kobietom trzeba wykształcić umiejętność stania się istotą żyjącą i dbania o swoje potrzeby na równi z potrzebami innych, zaś mężczyznom trochę więcej przejąć cech istoty dającej i poszerzyć swój krąg dawania.

Zmiana z tym związana dzieje się na naszych oczach, jeszcze 10-20 lat temu widok ojca z wózkiem był rzadkością, a mężczyzna wykonujący prace domowe był postrzegany jako niemęski. Obecnie tatusiowie angażują się w opiekę nad dziećmi na skalę niespotykaną w poprzednich dekadach, a myśl o mężczyźnie przygotowującym posiłki czy sprzątającym dom jest dla coraz większej ilości osób neutralna lub pozytywna. Jest to z korzyścią dla wszystkich, również dla mężczyzn.

Zrównoważone dawanie z siebie innym (rodzinie i społeczeństwu) jest kluczowe do utrzymania dobrego samopoczucia, poczucia własnej wartości, a nawet odczuwania sensu życia. Poleganie tylko na jednej sferze, w której jesteśmy przydatni rodzinie i społeczeństwu (praca zawodowa) stwarza sytuację w której mężczyźni w wieku średnim w przypadku utraty pracy wpadają w kryzys psychiczny i stanowią grupę najczęściej popełniającą samobójstwa. W Polsce na 15 osób, które odbierają sobie życie, aż 12 stanowią mężczyźni. Zatem “przywilej” bycia głównie “istotą żyjącą” wcale nie służy zdrowiu psychicznemu i poczuciu sensu życia. Z kolei bycie głównie “istotą dającą” powoduje przemęczenie, frustrację, wypalenie rodzicielskie i zawodowe oraz depresję, na które częściej skarżą się kobiety niż mężczyźni.

Jak zawsze rozwiązaniem jest równowaga i droga środka, jednak terminy ukute przez filozofkę Kate Manne bardzo do mnie przemawiają, pozwalają spojrzeć w jaskrawym świetle na nierówności w tym zakresie i stosować prosty filtr do trzymania w ryzach kobiecej tendencji do nadmiernego obdarowywania innych. Czy ja w tym momencie zachowuję się jak istota dająca, czy żyjąca? Jak chcę wybrać w tym momencie? Skupić się na sobie czy na innych? Możemy sobie zadawać te pytania za każdym razem gdy zmęczenie, frustracja i wypalenie zaczynają w nas narastać i pozwolić sobie dla odmiany stać się istotą żyjącą ;-).

Jak znaleźć równowagę między dawaniem a dbaniem o siebie?

  • Zauważaj, kiedy dajesz z poczucia przymusu, a kiedy z wyboru.
  • Planuj czas tylko dla siebie tak samo poważnie jak obowiązki wobec innych.
  • Dziel się obowiązkami w domu i w pracy, zamiast brać wszystko na siebie.
  • Pytaj siebie: czy w tej chwili zachowuję się jak istota dająca, czy żyjąca? Co chcę wybrać?
  • Jeśli głównie bierzesz, szukaj sposobów, by więcej dawać bliskim i społeczności, bo to wzmacnia poczucie sensu.

O tym, jak przekonania o wartości pracy w domu wpływają na podział obowiązków, piszemy w tekście Przekonanie: obowiązki domowe to zajęcia gorsze i mniej wartościowe, a o tym, skąd bierze się poczucie winy kobiet, w artykule Poczucie winy matek i kobiet. Więcej o pracy z emocjami i przeciążeniem znajdziesz w przewodniku po zarządzaniu emocjami.

Kiedy szukać pomocy specjalisty?

Warto porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą, gdy czujesz się stale przemęczona lub przemęczony, nie potrafisz odpocząć bez poczucia winy, masz objawy wypalenia, takie jak brak sił, drażliwość, problemy ze snem i poczucie pustki, albo gdy utrata pracy czy jednej ważnej roli odbiera ci poczucie sensu. Jeśli pojawiają się myśli samobójcze, nie zostawaj z nimi sam lub sama: zadzwoń do Centrum Wsparcia (800 70 2222) lub pod 116 123, a w zagrożeniu życia pod 112. O formach wsparcia piszemy w przewodniku po nurtach psychoterapii.

Najczęściej zadawane pytania

  1. Kto wymyślił podział na istoty żyjące i dające?

    Australijska filozofka Kate Manne, autorka książki „Down Girl: The Logic of Misogyny” (2017). Koncepcję spopularyzowały Emily i Amelia Nagoski w książce „Wypalenie”.

  2. Co to jest syndrom istoty dającej?

    To przekonanie, że trzeba stale oddawać innym czas, troskę i uwagę, być miłą, ładną i dostępną, nawet kosztem własnych potrzeb. Emily i Amelia Nagoski opisują je jako jedno ze źródeł wypalenia kobiet.

  3. Czy tylko kobiety są istotami dającymi?

    Nie. Według Kate Manne kulturowo częściej oczekuje się tego od kobiet, ale w rolę istoty dającej może wchodzić każdy, niezależnie od płci.

  4. Jak przestać być istotą dającą?

    Zauważaj, kiedy dajesz z przymusu, planuj czas dla siebie, dziel się obowiązkami i ucz się odmawiać. Celem nie jest przestanie dawania, tylko równowaga między troską o innych i o siebie.

  5. Dlaczego równowaga jest ważna także dla mężczyzn?

    Bo opieranie poczucia wartości tylko na pracy zawodowej sprawia, że utrata pracy może wywołać poważny kryzys. Zaangażowanie w rodzinę i relacje daje więcej źródeł sensu i wsparcia.

Źródła

  • Manne, K. (2017). Down Girl: The Logic of Misogyny. New York: Oxford University Press.
  • Nagoski, E., Nagoski, A. Wypalenie. Jak wyrwać się z błędnego koła stresu.

Zdjęcie: Ales Maze, Unsplash.

✨

Chcesz poznać swoją "instrukcję obsługi" w relacjach?

Większość naszych reakcji w relacjach nie jest dziełem przypadku. To zapisany w ciele styl przywiązania. Wypełnij test i przeczytaj raport stylu przywiązania, który pomoże Ci nazwać to, co od dawna czujesz.

POZNAJ SWÓJ STYL I ODBIERZ RAPORT →