Stawiamy limity naszym dzieciom. Nieustannie słyszą od nas „już nie”, „już dużo dzisiaj zjadłaś”, „nie, już jedliście dzisiaj mikołaje, już więcej nie” i tak dalej. A jak to jest z nami? Nasze dzieci średnio słuchają to co do nich mówimy, ale obserwują nas cały czas z wnikliwością i uważnością najbystrzejszego obserwatora. I zapamiętują, interpretują i modelują. Mam dziś dla was sytuację z naszego życia rodzinnego, która dała mi do myślenia.
